"Wojna domowa" - tak powstała kultowa komedia młodzieżowa
Wojna domowa to absolutnie najbardziej kultowa komedia młodzieżowa wszech czasów. 15 odcinków tydzień w tydzień gromadziło przed telewizorami całą Polskę, a młodzi bohaterowie szybko stali się ulubieńcami widzów. Wśród nich był Paweł Jankowski, w którego wcielił się Krzysztof Janczar.
- Byłem z tatą na Torwarze, jeździliśmy na łyżwach. No i Ryszard Pluciński, drugi reżyser wojny domowej, akurat przyszedł i tak się przyglądał młodzieży, bo wtedy były takie poszukiwania na wielką skalę w Polsce. Dostałem zaproszenie na próbne zdjęcia. W tej komisji oni mówili, pierwszy, który przyjdzie i nie powie inwokacji albo koncertu Jankiela, to go bierzemy. A ja akurat na języku polskim miałem zadane do nauczenia na pamięć "Paweł i Gaweł" Fredry. Wykułem tego "Pawła i Gawła" i ich tym rozweseliłem. No i taki był początek - wspomniał Krzysztof Janczar.
Co ciekawe, jego ojciec, aktor Tadeusz Janczar, początkowo nie chciał, by syn dostał tę rolę. Miał nawet prosić twórców, żeby nie brali go pod uwagę, ponieważ Krzysztof miał problemy w szkole i musiał skupić się na nauce. Ostatecznie okazało się, że jest bezkonkurencyjny, więc udało się przekonać rodziców.
Swoje wspomnienia z planu ma również Magdalena Zawadzka, która pojawiła się w serialu jako Simone Grabczyk - gwiazda ówczesnego big-beatu.
- Poprosiłam o gitarę prawdziwą, pudło piękne gitarowe i w domu ćwicząc przed lustrem, wymyśliłam sobie choreografię. Opracowałam to, przyszłam na plan i zaczęła się "Wojna domowa" - powiedziała aktorka.
"Wojna domowa" powstała dzięki felietonom
"Wojna domowa" nie powstałaby, gdyby nie felietony dziennikarki Miry Michałowskiej, publikowane przez nią pod pseudonimem Maria Ziętarowa. Autorka opisywała w nich codzienne życie dwóch rodzin i zderzenie dwóch pokoleń.
Monika Ksieniewicz-Mil, biografka Miry Michałowskiej i wielbicielka "Wojny domowej", zdradziła, jak felietony trafiły w ręce twórców serialu.
- Kiedyś w warszawskim SPATiF-ie spotykała się cała śmietanka artystyczno-literacko-intelektualna Warszawy. I tam, któregoś dnia Mira przesiadywała i przyszedł Stanisław Wohl, dyrektor studia filmowego Syrena. Rzucił jej na biurko ten Przekrój z tymi felietonami, mówi tak: "Wiesz co? To jest taki sukces, musimy z tego zrobić serial, pisz to" - powiedziała Monika Ksieniewicz-Mil.
"Wojna domowa" nie tylko wykreowała nowe gwiazdy i przeboje, również styl życia. I właśnie to nie spodobało się ówczesnej władzy.
- Pierwsze siedem odcinków były niesamowitym sukcesem, że właśnie Gomułka zgodził się na kolejną serię, aczkolwiek on strasznie nie lubił ani tego humoru, ani nie lubił deprawacji młodzieży. W tym serialu jest po prostu masa różnych fanaberii z zachodu, których on absolutnie nie chciał, żeby to się rozlało po Warszawie - podsumowała Monika Ksieniewicz-Mil.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Od Johnny'ego Deppa po Sama Smitha. Te muzyczne premiery zachwycą w sierpniu
- To będzie idealny soundtrack dla końcówki lata. Po które polskie płyty warto sięgnąć w sierpniu?
- Lipiec pod znakiem powrotów muzycznych legend. Te zagraniczne premiery płytowe warto znać