Dalsza część tekstu pod wideo:
Pamela Anderson wspomina bolesną diagnozę
Pamela Anderson została uhonorowana nagrodą podczas gali amfAR, czyli organizacji zajmującej się walką z epidemią HIV/AIDS oraz wspierającej badania nad wirusowym zapaleniem typu C.
Podczas przemowy gwiazda "Słonecznego Patrolu" wróciła wspomnieniami do dnia, gdy dowiedziała się, że choruje na WZW C. To było jedno z najtrudniejszych doświadczeń w jej życiu - pod koniec lat 90. nie istniało jeszcze skuteczne lekarstwo na tę chorobę.
- To był wyrok śmierci. Tak powiedział mi mój lekarz. Powiedział, że prawdopodobnie zostało mi około 10 lat życia - opowiadała aktorka.
Pamela Anderson o leczeniu WZW C
Pamela Anderson zaznaczyła, że wiadomość o chorobie znacząco wpłynęła na jej życiowe wybory.
- Nie bałam się śmierci. Bałam się tego, co może stać się z moimi małymi dziećmi - przyznała. W 2011 roku pojawiło się skutecznie leczenie WZW C, a cztery lata później aktorka była już zdrowa.
- Potrzebowałam wszystkich pieniędzy, jakie miałam na koncie, żeby opłacić leczenie - zdradziła gwiazda, dodając, że w ostatecznym rozrachunku czuje się zwyciężczynią.
- Nie jestem damą w opałach, niezależnie od tego, jak łatwo jest odegrać tę rolę - podsumowała.
Zobacz także:
- Nie tylko Beckhamowie. Te słynne rodziny od lat żyją w cieniu skandali
- Liam Gallagher, były frontman Oasis, został dziadkiem. Córka pokazała zdjęcia
- "Najlepsza na świecie gitara" została sprzedana. Nabywca zapłacił prawdziwą fortunę