- Jon Bon Jovi zakończył koncert w Madison Square Garden po około 90 minutach z powodu infekcji zatok.
- Artysta poprosił fanów, by zachowali bilety, ponieważ koncert zostanie przełożony.
- Występy w ramach Forever Tour są pierwszymi od czasu operacji strun głosowych i kilkuletniej przerwy od koncertowania.
Jon Bon Jovi przerwał koncert. Powód?
Czwartkowy koncert w Madison Square Garden miał być kolejnym triumfalnym występem Bon Joviego po długo wyczekiwanym powrocie na scenę. Publiczność usłyszała największe przeboje zespołu, a podczas wykonania "Livin' On a Prayer" do wokalisty dołączył Pat Monahan z grupy Train. Po około 90 minutach Jon Bon Jovi zdecydował się jednak zakończyć koncert wcześniej i osobiście zwrócił się do zgromadzonych fanów.
- Nie wyrzucajcie swoich biletów. Coś wymyślę, dobrze? Nie martwcie się. Zachowajcie je, a ja znajdę sposób, żeby przełożyć ten koncert - przekazał artysta.
- Muszę odpuścić na jeden wieczór. Czuję się dobrze i mam nadzieję, że wkrótce znowu się zobaczymy. Do zobaczenia - dodał.
Przedstawiciel Jona Bon Joviego potwierdził później, że powodem wcześniejszego zakończenia koncertu była infekcja zatok.
- Jon Bon Jovi powiedział ze sceny fanom, że od kilku dni zmaga się z infekcją zatok, która zmusiła go do wcześniejszego zakończenia koncertu. Podczas rezydencji Bon Jovi w Madison Square Garden wielokrotnie podkreślał, jak ogromną radość sprawia zespołowi powrót do grania na żywo. Więcej informacji przekażemy wkrótce - czytamy w oświadczeniu.
Powrót Bon Joviego po operacji strun głosowych
Trasa Forever Tour ma dla artysty wyjątkowe znaczenie. To pierwszy tak intensywny cykl koncertów od czasu operacji strun głosowych, której Jon Bon Jovi poddał się po zakończeniu poprzedniej trasy w 2022 roku. Jeszcze niedawno wokalista przyznawał, że nie miał pewności, czy będzie w stanie ponownie śpiewać na najwyższym poziomie. Dziś podkreśla, że zabieg zakończył się sukcesem, choć droga do pełnego powrotu była znacznie dłuższa, niż zakładał.
- Zawsze żartowałem, że jedyną rzeczą, jaką kiedykolwiek miałem w nosie, był mój palec. Nigdy nie zrobiłem nic, co mogłoby zaszkodzić moim strunom głosowym. Nie miałem żadnych ekscesów. Jestem wykształconym wokalistą i przez całe życie doskonaliłem swój warsztat. (...) Lekarz powiedział mi, że jedna ze strun głosowych zaczęła zanikać - powiedział Jon Bon Jovi cytowany przez "People".
- W pełni wróciłem do zdrowia. Wszystko trwało znacznie dłużej, niż się spodziewałem, ale najważniejsze było to, żeby operacja się udała. Ani przez chwilę nie straciliśmy wiary - dodał.
Założony w 1983 roku w New Jersey zespół Bon Jovi od dekad należy do najpopularniejszych rockowych grup na świecie. Międzynarodową sławę przyniósł mu album "Slippery When Wet" z przebojami "Livin' On a Prayer" i "You Give Love A Bad Name", a kolejne pokolenia fanów pokochały także hymn "It's My Life". Dlatego powrót Jona Bon Joviego na scenę po problemach zdrowotnych ma dla wielu sympatyków zespołu wyjątkowe znaczenie.
Zobacz także:
- The Beach Boys, czyli legendarni surferzy list przebojów. "To wspaniałe uczucie"
- Elton John powraca z nowym albumem. "Nigdy nie zrezygnuje z muzyki"
- Fenomen Depeche Mode. Mija 40 lat od historycznego koncertu w Polsce