Historię skatowanego królika Marcysia poznała cała Polska. Przekazano smutne wieści. "Maleńkie serduszko nie wytrzymało"
Zmarł królik Marcyś
Królik Marcyś zaznał niewyobrażalnego okrucieństwa. W lutym tego roku zwierzak został znaleziony przez przypadkowego przechodnia w centrum Krakowa. Futrzany pupil był w ciężkim stanie. Miał obcięte uszy, połamane łapy, a na jego ciele znajdowały się liczne rany. Potrzebował pilnej pomocy weterynaryjnej.
Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zajęło się Marcysiem, a także zgłosiło jego sprawę na policję. Następnie pieczę nad królikiem sprawowała Katarzyna Tytko. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule.
Funkcjonariusze ustalili, że za brutalne okaleczenie Marcysia odpowiadał 21-latek. Mężczyzna został skazany na pięć miesięcy bezwzględnego więzienia, 15‑letni zakaz posiadania zwierząt oraz nawiązkę w wysokości 10 tys. zł na rzecz KTOZ-u.
Okaleczony królik nie żyje
Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami przekazało smutne wieści. Okazało się, że dzielny królik Marcyś zmarł.
- Niestety mamy dla was straszną wiadomość. Sami nie możemy jeszcze w to uwierzyć. Marcyś odszedł... Przedwczoraj zaczął czuć się gorzej. Natychmiast trafił pod najlepszą opiekę specjalistów, przeszedł pilną operację pęcherza, po której poczuł się lepiej i wszystko wskazywało na to, że wróci do ukochanej Pani… Jednak wczoraj jego maleńkie serduszko nie wytrzymało - czytamy w komunikacie KTOZ-u.
Przedstawiciele organizacji chcieliby, aby mimo wszystko wstrząsająca historia zwierzaka była początkiem publicznej debaty na temat opieki nad zwierzętami.
- Nie jesteśmy w stanie opisać, jak jest nam ciężko, bo walczyliśmy o tego maluszka, od kiedy tylko otrzymaliśmy zgłoszenie o skatowanym króliczku znalezionym w parku. Nie potrafimy się pogodzić, że to już koniec historii Marcysia. Mamy chociaż nadzieję, że dzięki temu dzielnemu wojownikowi, więcej osób zwróciło uwagę na krzywdę tych najmniejszych zwierząt. Bardzo dziękujemy Pani Kasi, która otoczyła Marcysia miłością, troską i fachową opieką, i dała mu najlepszy dom, jaki tylko mógł mieć… Dziękujemy wszystkim, którzy wspierali Marcysia w jego walce o powrót do zdrowia - napisano na facebookowym profilu KTOZ-u.
Zobacz także:
- Co zrobić, kiedy znajdziemy porzucone zwierzę? Dobra wola to nie wszystko
- Dorożkarz znęcał się nad zwierzętami. "Jeden z koni nie wytrzymał i się mu odwinął"
- Głos tych, którzy sami nie poproszą o pomoc. Jak wyglądają prawa zwierząt w Polsce i na świecie?