Jan Pirowski o pracy u boku Izabelli Krzan. "Trafiłem niezwykle dobrze"

Jan Pirowski o swojej nowej roli i prowadzeniu Dzień Dobry TVN u boku Izabelli Krzan. "Trafiłem niezwykle dobrze"
Jan Pirowski o prowadzeniu Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jan Pirowski i Izabella Krzan dołączyli do grona prowadzących Dzień Dobry TVN. W rozmowie z reporterem Oskarem Netkowskim dziennikarz zdradził, jak współpracuje mu się z redakcyjną koleżanką oraz opowiedział o sposobie, w jaki spędza swój wolny czas.

Jan Pirowski zdradził, jak pracuje mu się z Izabellą Krzan

Jan Pirowski uchylił rąbka tajemnicy dotyczącej współpracy z Izabellą Krzan. Kiedy dziennikarz dowiedział się, że to właśnie z redakcyjną koleżanką będzie współprowadzić program?

- W sumie niedawno. Myślę, że Iza zawsze była w polu moich zainteresowań, jeśli chodzi o stworzenie pary - tu czy gdzieś indziej. Szczerze mówiąc to zakładałem, że najpierw poprowadzimy jakiś wspólny event i to wydarzy się gdzieś przy okazji, ale cieszę się, że taki jest wybór stacji. Absolutnie go popieram, akceptuję, szanuję i naprawdę trafiłem niezwykle dobrze - zaznaczył.

Prezenter nawiązał także w rozmowie z Oskarem Netkowskim do swoich wcześniejszych doświadczeń związanych z pracą u boku Izabelli Krzan.

- W zeszłym roku już z Izą się w Dzień Dobry TVN przecięliśmy. Chyba poszło nam na tyle sympatycznie, że wydaje mi się, że to mogło mieć wpływ na ostateczną decyzję stacji - przyznał z uśmiechem.

Jak Jan Pirowski wykorzystuje chwile wolne od pracy?

Prowadzący odniósł się też do zmian, jakie zaszły w jego życiu na przestrzeni ostatnich miesięcy.

- Jestem w takiej sytuacji, że pożegnałem się z radiem. Od miesiąca nie jestem właściwie podpisany z żadną redakcją - znaczy, teraz z Dzień Dobry TVN jestem, ale od lipca - w związku z czym spędzam teraz czas na tak zwanym "bezrobociu miesięcznym" - wyjaśnił.

Jan Pirowski wspomniał przy tym o sposobie, w jaki spędzał ostatnio swój czas wolny.

- Podjąłem decyzję, że nigdzie nie wyjeżdżam i zostaję przez miesiąc w domu. Chciałem zobaczyć, jak wyjdzie mi takie dłuższe spotkanie samego ze sobą. Bardzo dobrze mi to zrobiło, polecam każdemu, kto może zrobić sobie taki miesiąc. Mam wrażenie, że wróciłem do korzeni. Mam teraz dwa/trzy dni na nauczenie się tego, że jestem prowadzącym, bo przyznam wam wszystkim, że na dobre trzy tygodnie o tym zapomniałem. Miałem na sobie słomkowy kapelusz i niewiele więcej, źdźbło trawy między zębami i pomyślałem sobie, że to też jest fajne życie - podsumował.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Aleksandra Kokot
Reporter: Oskar Netkowski