Irena Santor świętuje 75-lat pracy artystycznej. "Gdybym nie miała takiego głodu, to życie byłoby okrutne"
Irena Santor o początku swojej kariery
Irena Santor swoją muzyczną karierę zaczęła od występów w zespole Mazowsze. Artystka wyznała, że weszła tam "trochę kuchennymi drzwiami".
- Dostałam rekomendację od bardzo dobrego muzyka, przed którym zdałam kiedyś egzamin muzyczny. To był piękny dzień, to było w Teatrze Polskim, po raz pierwszy stanęłam na scenie z Mazowszem i tak się przyglądałam. Po raz pierwszy byłam w ogóle w takim teatrze. Tam siedział Bierut dosłownie pod moimi nogami. A potem za miesiąc stanęłam też na scenie, ale już w Teatrze Roma i po raz pierwszy zaśpiewałam "Hej, przeleciał ptaszek", nie mając pojęcia, że będę to śpiewała, bo Sygietyński przygotował mnie do tego, nauczyłam się tej piosenki, ale, że będę śpiewała, nie wiedziałam. On dał mi znak, żebym z tego chóru wyszła. Zeszłam, pokazał mi tylko, że mam patrzeć w jego oczy i zahipnotyzował mnie. Zaczął grać, a ja zaczęłam śpiewać, i tyle - powiedziała w Dzień Dobry TVN.
Artystka wyznała, że nie było jednego momentu, w którym poczuła, że scena i muzyka staną się całym jej życiem.
- To się działo samo z siebie, tak się działo i tak zostało - wyjaśniał.
Wokalista należy do gwiazd, które niewiele mówią o swoim życiu prywatnym. Jednak osoby, które znają jej biografię wiedzą, że ma za sobą wiele trudnych doświadczeń. Irena Santor przyznała, że jednym z trudniejszych okresów w jej życiu był ten, gdy chorowała.
- Było parę takich zdarzeń w moim życiu, kiedy życie się waliło. Choroby były chyba najgorsze, dlatego, że wtedy nie wiadomo było, jak to się skończy - przyznała.
Irena Snator o zakończeniu kariery
Nasza rozmówczyni przyznała, że kiedy zaczęła się pandemia, bardzo poważnie rozważała zakończenie kariery.
- To był 8 marca i wtedy postanowiłam: "nie, koniec, dziękuję, było miło" i słowa dotrzymałam. Bo pracowałam niehigienicznie, za ostro, za dużo. Widzę teraz jaką opieką otacza się artystów, w moim czasie tego nie było, musieliśmy dbać o wszystko sami i o repertuar, i o nagrania, i o koncerty, i o to, żeby się ubrać, o wszystko, wszystko. Poza tym ja teraz podróżuję z moimi kolegami, Boże, samochody, można przystanąć, można pójść do restauracji, hotele. Jeżeli nie było grzałki za moim czasów, to nie było kawy, a jak nie było kawy, to nie było koncertu - stwierdziła.
Artystka wyznała, że jedyne czego żałuje to, tego, że nie miała czasu "douczyć się różnych rzeczy".
- Mnie zawsze bardzo interesowała biologia. Gdybym mogła odwrócić to, to nie wiem, czy bym zamieniła, ale znalazłabym czas w tych podróżach, żeby się jeszcze czegoś dowiedzieć o tym, z czego powstałam, skąd jestem - powiedziała.
W tym roku Irena Santor świętuje 75-lecie pracy artystycznej i jak sama przyznała, muzyka wciąż jest dla niej bardzo ważna.
- To jest mój cały napęd. Gdybym nie miała takiego głodu, to życie byłoby okrutne. To jest napęd, idę na koncert i widzę, że ktoś jest doskonały, że to, do czego doszedł, doszedł ciężką pracą, ale ma talent, to ja się po prostu rozpływam - podsumowała.
Czy artystka ma swoim repertuarze piosenkę, która jest dla niej szczególnie ważna? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Duet Kamil Bednarek i Staszek z Gór. "To powstało z przyjaźni, takiej męsko-męskiej"
- Margaret o życiu na dwa domy: "Wylatuję na zimę jak bocian, a później wracam"
- Tego Mateusz Damięcki wciąż uczy się od swojej ukochanej." Żono, dziękuję ci"
Autorka/Autor: Katarzyna Oleksik
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News