40. rocznica wybuchu w elektrowni w Czarnobylu - wspomnienia
Katastrofa w Czarnobylu, do której doszło 26 kwietnia 1986 roku, była jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń końca XX wieku. Choć od tamtego dnia minęły cztery dekady, wciąż powracają pytania o skalę tragedii, jej skutki zdrowotne i społeczne oraz o to, jak wyglądały pierwsze godziny po wybuchu.
Dr Kamil Dworaczek z Instytutu Pamięci Narodowej, autor publikacji poświęconych katastrofie, przypomniał w materiale Dzień Dobry TVN, że początkowo nikt nie zdawał sobie sprawy z rzeczywistej skali zagrożenia.
- W pierwszych godzinach po awarii wszyscy byli przekonani, że owszem, doszło do wypadku w czarnobylskiej elektrowni jądrowej, ale nikt nie spodziewał się tego, że reaktora już w zasadzie nie ma, że został rozerwany, że jest zniszczony - wyjaśnił.
W Polsce informacje o katastrofie pojawiały się z opóźnieniem. Dopiero kiedy Szwedzi zauważyli i zlokalizowali wysokie promieniowanie, Rosjanie przyznali, że mają poważny problem. Nad Wisłą rozpoczęły się gorączkowe narady, jak zapobiec możliwej tragedii. Ostatecznie do paraliżu kraju nie doszło, ale zapadła decyzja o podaniu dzieciom tzw. płynu Lugola. To miało zapewnić mniejsze wchłanianie radioaktywnego jodu, gdyby taki znalazł się nad Polską.
Ewa Różycka, która w tamtym czasie wychowywała dwoje małych dzieci, doskonale pamięta atmosferę niepewności. - Ludzie byli przerażeni. Bali się o własne zdrowie, ale przede wszystkim o zdrowie własnych dzieci - wspominała.
Oficjalnie na skutek samego wybuchu w elektrowni zginęło 31 osób, jednak w następstwie eksplozji, m.in. samej akcji ratunkowej i promieniowania, poszkodowanych było o wiele więcej.
- Według najbardziej optymistycznych obliczeń z powodu katastrofy czarnobylskiej, biorąc pod uwagę długotrwałe skutki, ucierpiało co najmniej 5 milionów ludzi. A jeśli mówić tylko o tych, którzy zajmowali się likwidacją skutków wybuchu, to z ponad 600 tysięcy połowa zmarła - uświadamia Volodimir Zhovnir z Narodowego Centrum Naukowego Medycyny Radiacyjnej Ukrainy.
"Ostatni ludzie Czarnobyla". Jak żyje się w Czarnobylu 40 lat po tragedii?
Choć strefa wykluczenia kojarzy się z miejscem opuszczonym i niebezpiecznym, rzeczywistość okazuje się bardziej złożona. W studiu Dzień Dobry TVN twórcy zajmujący się dokumentowaniem współczesnego Czarnobyla opowiadali o swoich doświadczeniach i o tym, jak wygląda życie w miejscu naznaczonym katastrofą.
Krystian Machnik, autor książki "Ostatni ludzie Czarnobyla", wspomina w Dzień Dobry TVN swoje pierwsze zetknięcie ze strefą.
- Jak pierwszy raz wjechałem, patrzę na lewo, na prawo i to nie jest taka postapokalipsa. Takiego obrazu nas trochę filmy nauczyły, bo to wszystko musi być wtedy szare, brązowe, spalone drzewa, pustynia radioaktywna. W rzeczywistości, jak byłem pierwszy raz w lipcu 2015 roku, to jest zielono, kolorowo. Bo kiedy człowiek znika, natura odbiera to, co kiedyś jej człowiek zabrał - wyjaśnia autor.
Twórcy podkreślają, że mimo upływu lat wciąż żyją tam ludzie, którzy po ewakuacji zdecydowali się wrócić do swoich domów. Powody były różne, ale jeden z nich powtarzał się najczęściej.
- Głównym i najczęstszym powodem [dla którego ludzie stamtąd po tragedii nie wyjechali bądź po ewakuacji wrócili - przyp. red.] był ostracyzm społeczny. Ktoś jest ewakuowany z Czarnobyla, ludzie w innych regionach kraju słyszą, że tam jest niebezpiecznie, a przywożą im ich z Czarnobyla. Zaczynał się typowy ostracyzm: "Ty jesteś z Czarnobyla, przywieziesz nam choroby" - tłumaczy Krystian Machnik.
Reżyser Amadeusz Kocan, który wielokrotnie pracował na terenie strefy, zwrócił uwagę na zróżnicowanie poziomu promieniowania.
- To jest niebezpieczne miejsce, ale to nie jest tak, że wszędzie. Są miejsca, które są bardziej napromieniowane - zaznaczył w Dzień Dobry TVN.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Największe zaskoczenie Oscarów? Sean Penn wygrał, ale nie pojawił się na gali. Podano powód
- Rosyjskie wojska nie przestają atakować Ukrainy. Jak z ciągłym brakiem prądu radzą sobie mieszkańcy Kijowa?
- Angelina Jolie pojechała do Ukrainy i jest blisko linii frontu. Jej konwój został zatrzymany
Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Reporter: Arkadiusz Gdula
Źródło zdjęcia głównego: Getty Images