Dzieci, którym pomógł Łatwogang. "W kilka godzin uratował Adasia"

Dzieci, którym pomógł Łatwogang
Dzieci, którym pomógł Łatwogang
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Piotr Hancke, znany w sieci jako Łatwogang, podczas charytatywnej wyprawy rowerowej z Zakopanego do Gdańska zebrał blisko 20 milionów złotych na leczenie chłopców zmagających się z dystrofią mięśniową Duchenne'a. Ich rodzice do dziś nie mogą w to uwierzyć. - Zakończył naszą 2,5-letnią walkę w jeden dzień - przyznała Alicja Orlik w reportażu Dzień Dobry TVN.

Łatwogang dla chorych dzieci poruszył całą Polskę

Maks i Adaś chorują na dystrofię mięśniową Duchenne'a. To właśnie dla nich Łatwogang znów poruszył całą Polskę.

- Dostałem telefon od mamy Piotra. Powiedziała, że Piotrek przeczytał maila i postanowił pomóc Maksowi - wspominał Robert Tocki, tata Maksa. - Śledziliśmy, chyba jak cała Polska, tę wcześniejszą akcję Łatwoganga i nie mogliśmy w to uwierzyć, bo wiedzieliśmy, jakim sukcesem się zakończyła - dodała Anna Tocka, mama Maksa.

Rodzicom Adasia towarzyszyły podobne emocje.

- Gdy dowiedzieliśmy się o tym, że Piotrek jedzie teraz dla Adasia, byliśmy w szoku. Chwilowe zakłopotanie też poczuliśmy: Nam się udało, a innym dzieciom jeszcze nie - przyznała Alicja Orlik, mama Adasia.

Influencer przejechał dla dzieci ok. 660 kilometrów w zaledwie 52 godziny, a jego internetową akcję śledziły tysiące widzów.

- Wiemy, że on miał ogromne kryzysy tam i był bardzo zmęczony, ale coś, co mnie bardzo uderzyło, że pierwsze, o co się zapytał [na mecie - red.] to: "Maks, jak ty się czujesz?" - zaznaczyła Anna Tocka.

- To nie jest taki influencer, który leży na górze pieniędzy, tylko leży na ogromnym pomaganiu - stwierdził jej syn Maks Tocki.

Dystrofia mięśniowa Duchenne'a - co to za choroba?

Dystrofia mięśniowa Duchenne'a to ciężka, postępująca choroba genetyczna. Czasem prowadzi do zaniku mięśni, odbierając dzieciom sprawność, a w późniejszych latach - możliwość samodzielnego oddychania.

- Maks nie ma już takiego dzieciństwa jak jego koledzy, bo nie chodzi na rower, kopać w piłkę. Musi być cały czas pod naszą opieką. Dla niego czasem już zwykła górka jest przeszkodą - opowiadała mama chłopca.

- To są najcięższe chwile, jakie można sobie w życiu wyobrazić. Przychodzi na świat dziecko długo wyczekiwane, bo czekaliśmy na to 9 lat. Nie zdążyliśmy się jeszcze nacieszyć wspólnym czasem. Jak przeczytałam, że dziecko przestanie chodzić, że doprowadzi ta choroba do takiego stanu, że ten pacjent, czyli mój syn, będzie już tylko poruszał gałkami ocznymi albo tylko palcem i że umrze przedwcześnie najprawdopodobniej na niewydolność serca lub niewydolność oddechową, to czułam się, jakby mi ktoś rozpisał całą przyszłość - podkreśliła Alicja Orlik.

Dla tych dzieci szansą na zatrzymanie choroby są nowoczesne terapie genowe dostępne za oceanem. Zebrane przez Łatwoganga pieniądze nie tylko pomogą rodzinom pokryć ogromne koszty leczenia, ale też dają im coś bezcennego - nadzieję na przyszłość.

- Jeszcze nie dowierzam, że ktoś zakończył naszą 2,5-letnią walkę w jeden dzień - mówiła Alicja Orlik. - W kilka godzin uratował Adasia - podsumował jej mąż Sławomir Orlik.

Zobacz cały reportaż zamieszczony na górze strony.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Dominika Czerniszewska
Reporter: E. Gąsior, A. Baran