Polacy wpłacali na zbiórkę Łatwoganga 1, 10 i miliony złotych. Czy wszyscy darczyńcy mają takie same prawa? "To nie jest relacja inwestorska"

zbiórka Łatwoganga
Polacy wpłacali na zbiórkę Łatwoganga 1, 10 i miliony złotych. Czy wszyscy darczyńcy mają takie same prawa? "To nie jest relacja inwestorska"
Źródło zdj. gł.: Youtube/latwogang
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przez 9 dni cała Polska żyła charytatywną akcją internetową. Influencer Łatwogang prowadził transmisję na żywo, podczas której zbierał pieniądze na rzecz podopiecznych Fundacji Cancer Fighters. Hojność darczyńców przekroczyła najśmielsze oczekiwania - łącznie udało się zebrać blisko 283 miliony złotych. I co dalej? Czy fundacja ma obowiązek informować na co przeznaczy środki? Czy osoba, która wpłaciła symboliczną złotówkę, ma takie same prawa, jak ktoś, kto wpłacił dziesiątki tysięcy złotych i więcej? Na te i inne pytania odpowiedziała radczyni prawna Kinga Kozłowska-Witek w rozmowie z dziennikarką Justyną Piąstą.
Kluczowe fakty:
  • Podczas internetowej akcji charytatywnej Łatwoganga zebrano blisko 283 mln zł.
  • Jakie prawa mają darczyńcy?
  • Jakie prawa i obowiązki ma fundacja, na rzecz której zbierano datki?

Dalszą część artykułu przeczytasz pod materiałem wideo.

Klatka kluczowa-386329
Łatwogang “rozbił bank” i zebrał kilka milionów złotych dla dzieci - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Charytatywna zbiórka Łatwoganga

Ta akcja przejdzie do historii. Wszystko zaczęło się od nagrania dissu na raka, czyli piosenki "Ciągle tutaj jestem", którą raper Bedoes 2115 stworzył wraz z Mają Mecan, podopieczną Fundacji Cancer Fighters. Cały dochód z utworu jest przekazywany na rzecz fundacji.

Influencer Łatwogang, czyli Piotr Garkowski, postanowił dołożyć swoją cegiełkę do tej inicjatywy. Zorganizował 9-dniowego live'a na YouTubie, podczas którego zachęcał do wpłacania datków, które wesprą osoby chorujące na nowotwory. Tego, co wydarzyło się podczas internetowej transmisji, nikt się nie spodziewał. W małej kawalerce na warszawskiej Pradze pojawiły się największe gwiazdy show-biznesu. Influencerzy, dziennikarze, aktorzy, wokaliści, słynni sportowcy - wszyscy mieli jeden cel, by poruszyć serca widzów i zaangażować ich do niesienia pomocy potrzebującym.

Akcja zakończyła się rekordowym wynikiem - blisko 283 mln zł trafiło do Fundacji Cancer Fighters. Ale co dalej? Jakie zasady obowiązują w kontekście zbiórek internetowych i wpłat online?

- W przypadku wpłat internetowych warto doprecyzować jedną kwestię: co do zasady nie mówimy tu o zbiórce publicznej w ścisłym sensie ustawowym. Ten reżim dotyczy przede wszystkim zbierania ofiar w gotówce lub w naturze w miejscu publicznym. Przy wpłatach online najważniejsze są więc zasady darowizny, opis celu zbiórki, status organizatora i obowiązki fundacji - powiedziała radczyni prawna.

Zbiórka Łatwoganga - prawa darczyńców, obowiązki fundacji

Justyna Piąsta: Jakie prawa mają darczyńcy, którzy wsparli zbiórkę Łatwoganga?

Kinga Kozłowska-Witek, radczyni prawna, menedżerka DSK Kancelaria: Przede wszystkim trzeba oddzielić emocje od konstrukcji prawnej. Ktoś, kto wpłaca pieniądze na ważny cel, ma naturalne poczucie, że chciałby wiedzieć, co dzieje się dalej. I to jest całkowicie zrozumiałe. Ale z prawnego punktu widzenia darczyńca nie staje się współzarządzającym zbiórką ani współgospodarzem tych środków. Najczęściej mamy tu do czynienia po prostu z darowizną. To znaczy, że pieniądze są przekazywane na określony cel, a podstawowe prawo darczyńcy polega na tym, by oczekiwać, że środki zostaną wykorzystane zgodnie z tym celem, ze statutem fundacji i z prawem. To nie jest jednak prawo do bieżącego wydawania poleceń organizatorowi. Jeżeli wpłata została dokonana np. przez siepomaga.pl, to istota relacji się nie zmienia. Sama platforma podkreśla, że jest narzędziem technicznym i nie jest stroną umowy darowizny. Innymi słowy: prawnie najważniejsze nie jest to, przez jaki portal przeszły pieniądze, tylko na jaki cel były zbierane i kto za ten cel odpowiada.

Czy takie same prawa jako darczyńca ma ktoś, kto wpłacił symboliczną kwotę np. 1 zł, 10 zł, co osoba, która wpłaciła na zbiórkę kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy zł i więcej?

Tak. Z prawnego punktu widzenia sama wysokość wpłaty co do zasady nie daje silniejszej pozycji. Osoba, która wpłaciła symboliczną złotówkę, i osoba, która przekazała bardzo dużą kwotę, mają ten sam podstawowy status darczyńcy. Większa wpłata nie daje automatycznie prawa do współdecydowania o wydatkach, żądania specjalnego rozliczenia tylko dla siebie ani szczególnego wpływu na fundację. To nie jest relacja inwestorska czy udziałowa. Inaczej mogłoby być tylko wtedy, gdyby obok samej wpłaty zawarto dodatkowe porozumienie przewidujące szczególne zasady rozliczenia. W typowej zbiórce internetowej to jednak wyjątek, a nie reguła.

Czy organizacja, w tym przypadku Fundacja Cancer Fighters, ma obowiązek informować darczyńców o tym, jak rozdysponuje zebrane pieniądze?

Tak, ale trzeba dobrze zrozumieć skalę tego obowiązku. Fundacja ma obowiązki informacyjne i sprawozdawcze, ale mają one charakter ogólny, a nie indywidualny. Mówiąc prościej: fundacja ma wykazać, że działa zgodnie z celem i zgodnie z prawem, ale nie musi tworzyć osobnego rozliczenia dla każdej osoby, która wpłaciła darowiznę. To bardzo ważne rozróżnienie. Czym innym jest publiczne pokazanie, że środki zostały wydane prawidłowo, a czym innym odpowiadanie każdemu darczyńcy osobno, co dokładnie stało się z jego 20 czy 50 zł. Prawo dużo mocniej akcentuje ten pierwszy poziom. Rola platformy może być tu pomocnicza, bo umożliwia publikowanie opisu zbiórki, aktualizacji czy kontakt z organizatorem. Ale to nadal fundacja lub organizator odpowiadają za prawdziwość celu i zgodność wydatkowania środków z tym celem.

Czy fundacja musi wykazać, co stało się z każdą wpłaconą złotówką?

Nie w takim sensie, w jakim często wyobrażają to sobie darczyńcy. Prawo wymaga przede wszystkim transparentności systemowej. To znaczy, że fundacja ma działać w sposób przejrzysty i móc wykazać, że środki zostały wydane zgodnie z deklarowanym celem. Nie ma jednak generalnego obowiązku publicznego rozpisywania historii każdej pojedynczej wpłaty. W praktyce fundacja powinna być w stanie pokazać, że pieniądze trafiły tam, gdzie powinny, ale nie musi każdemu tłumaczyć, że akurat jego konkretna wpłata sfinansowała dokładnie ten, a nie inny rachunek. To raczej kwestia standardu komunikacyjnego i zaufania niż bezwzględnego obowiązku wobec każdego wpłacającego.

W przypadku np. siepomaga.pl dobrze widać też różnicę między standardem prawnym a reputacyjnym. Platforma podkreśla bezpieczeństwo, wypłaty na zweryfikowane konta i możliwość zgłaszania nadużyć, ale jednocześnie zaznacza, że nie jest w stanie w 100% zagwarantować pełnej prawdziwości wszystkich informacji publikowanych przez organizatorów.

Myślę, że warto podkreślić, że Fundacja Cancer Fighters wydała już oświadczenie, że prowadzi rozmowy z klinikami w całej Polsce, aby wspólnie określić, gdzie pomoc może przynieść największy efekt. Fundacja zadeklarowała również działania w sposób jawny i uporządkowany oraz uruchomiła serwis internetowy, w którym krok po kroku pokazuje, co zostało zrobione, gdzie trafiły środki i jaki był efekt tej pomocy. Jest to właśnie wyraz transparentności systemowej.

To oznacza, że fundacja nie może z zebranymi pieniędzmi zrobić - kolokwialnie mówiąc - "co chce"?

Tak. I to warto powiedzieć bardzo wyraźnie. Fundacja ma pewną swobodę, ale tylko w granicach celu zbiórki, własnego statutu i obowiązującego prawa. Jeżeli komunikat do darczyńców mówił o pomocy osobom chorym na raka, to środki powinny pozostać właśnie w tym obszarze. Oczywiście w praktyce może istnieć pewna elastyczność: część pieniędzy może pójść na leczenie, część na rehabilitację, część na transport czy sprzęt. Nie można jednak przeznaczyć tych środków na cele prywatne, cele obce statutowi albo cele sprzeczne z tym, co wcześniej obiecano ludziom. Sam fakt, że pieniądze przeszły przez portal internetowy, niczego tu nie zmienia. Kanał wpłaty jest techniczny. Ograniczenia wynikają z celu zbiórki i z treści komunikatu skierowanego do darczyńców.

Co jest ważniejsze w przypadku zbiórek internetowych - opis czy portal, przez który przekazywane są datki?

Z prawnego punktu widzenia zdecydowanie ważniejszy jest opis zbiórki. To on wyznacza granice tego, co później wolno zrobić ze środkami. Najważniejsze pytanie brzmi więc nie: przez jaki portal wpłacono pieniądze, ale: na jaki dokładnie cel były one zbierane. Jeżeli zbiórka była prowadzona na konkretną osobę, pole manewru jest wyraźnie węższe, tzn. środki powinny służyć właśnie jej potrzebom. Jeżeli natomiast zbiórka była opisana szerzej, na przykład jako wsparcie pacjentów onkologicznych, fundacja ma większą swobodę w podziale pieniędzy pomiędzy różnych beneficjentów i różne wydatki mieszczące się w tym samym celu. Dlatego w takich sprawach prawnik zawsze najpierw patrzy na to, co obiecano darczyńcom. Portal jest narzędziem. Odpowiedź prawna kryje się przede wszystkim w treści celu zbiórki.

Czy darczyńcy mogą rozliczać fundację z jej działań?

Darczyńca nie staje się organem kontrolnym fundacji tylko dlatego, że wpłacił pieniądze. Co do zasady nie ma też prawa do bieżącego audytu jej wydatków. To jednak nie znaczy, że jest całkowicie bezradny. Istnieją mechanizmy pośrednie: obowiązki sprawozdawcze fundacji, odpowiedzialność członków zarządu za działanie sprzeczne z prawem, statutem lub deklarowanym celem, a przy zbiórkach prowadzonych przez platformy internetowe także możliwość zgłaszania nadużyć. Najkrócej mówiąc: darczyńca nie ma pełnej kontroli, ale ma prawo oczekiwać uczciwości, zgodności z celem i rzetelnego działania organizatora.

Kinga Kozłowska-Witek, radczyni prawna, menedżerka DSK Kancelaria
Kinga Kozłowska-Witek, radczyni prawna, menedżerka DSK Kancelaria
Źródło zdjęcia: mat. prywatne

Zobacz także:

Autorka/Autor: Justyna Piąsta