Jak walczyć z uporczywymi sąsiadami? "Przez 10 lat utrudniał funkcjonowanie mieszkańcom budynku"
- Pan Łukasz Siczek podzielił się w Dzień Dobry TVN historią pana Bogdana - 80-letniego sąsiada jego mamy, który przez 10 lat gromadził w swoim mieszkaniu niepotrzebne rzeczy.
- Jego zbieractwo doprowadziło do pęknięcia rury w grzejniku, a w konsekwencji - zalania ośmiu mieszkań pozostałych lokatorów.
- O tym, jak radzić sobie z uporczywymi sąsiadami, opowiedziała mec. Karolina Pilawska.
Zbieractwo 80-latka doprowadziło do katastrofy
Jak podkreślił pan Łukasz Siczek, sąsiad jego mamy przez lata utrudniał pozostałym mieszkańcom bloku codzienne funkcjonowanie.
- Pan Bogdan, zwany panem Bogusławem, przez 10 lat utrudniał funkcjonowanie mieszkańcom budynku, w którym mieszka moja mama. Robił to przez swoją chorobę, polegającą na masowym gromadzeniu rzeczy, które - jak uważał - były mu niezbędne do życia. Doprowadziło to do sytuacji, w której lokal dwupokojowy został kompletnie zapełniony, a sam pan Bogdan nie mógł w nim przebywać, więc przeprowadził się do samochodu - wyjaśnił gość Dzień Dobry TVN.
Mieszkanie pana Bogdana nie nadawało się do przeprowadzania w nim rutynowych kontroli, co poskutkowało poważnym problemem.
- To jest człowiek 80-letni, samotny, niesamodzielny i pozostawiony samemu sobie. Również jego mieszkanie zostało pozostawione, ponieważ spółdzielnia i podlegająca jej administracja nie były w stanie przeprowadzać w nim żadnych kontroli, aż doszło do masowej katastrofy, gdzie o godz. 2 w nocy, w styczniu, podczas największych mrozów, pękła rura od grzejnika i zalało cały budynek - zaznaczył pan Łukasz Siczek.
- Zostało zalanych osiem mieszkań. Mieszkańcy zostali pozbawieni ciepłej wody, ogrzewania, prądu. Podjąłem działania, które miały pomóc przede wszystkim temu człowiekowi, ale też pozostałym mieszkańcom - dodał.
Świnie i szczury - to tylko niektóre ze zwierząt, które sąsiedzi trzymają w swoich mieszkaniach
Prezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości Jacek Janas zwrócił uwagę na problemy, z którymi ma na co dzień do czynienia w swojej pracy.
- Najbardziej "diabelski" problem to sąsiad, który nie płaci - mówię to jako zarządca, bo dla mnie to jest największy problem. Istotna jest też kwestia zwierząt. Miałem takie sytuacje, w których ktoś miał bardzo dużego psa, trzymał go na balkonie. On tam cały czas wył, na tym balkonie się załatwiał i trzeba było wezwać straż miejską - wyjaśnił.
- Miałem też sytuację, w której pan kupił sobie świnkę wietnamską - ona urosła, więc miała ogródek, w którym ryła i kwiczała, a ludzie nie byli zachwyceni. Ludzie trzymają też szczury, są węże, które uciekają ludziom - dodał.
Jak postępować w sytuacjach opisanych przez gości Dzień Dobry TVN?
- Mamy dwie drogi - karną i cywilną. Jeżeli chodzi o drogę karną i jest np. hałas, a sąsiad organizuje imprezy i nie jest to jednorazowa sytuacja, tylko jest to uporczywe, jeżeli pali niemalże codziennie grilla, to wtedy prosimy o pomoc straż miejską czy policję, która przyjeżdża do nas i może takiego sąsiada ukarać mandatem - wyjaśniła mec. Karolina Pilawska.
Adwokatka wspomniała też o innych działaniach, w przypadku których można interweniować.
- W przypadku drogi cywilnej wchodzą immisje sąsiedzkie, przewidziane przez kodeks cywilny, które polegają na tym, że np. gotujemy, używając różnych dziwnych przypraw, niosących się po całej klatce albo montowaniu monitoringu obejmującego mieszkania innych mieszkańców - podsumowała.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Wybuch gazu rozerwał blok w Braniewie. "Ten strach pozostanie na zawsze"
- Uszkodzony słup i ponad 20 tysięcy do zapłacenia. "Kierowca jest poszkodowany, a firma go pozywa"
- Zostali odcięci od centralnego ogrzewania. "To szantaż energetyczny"
Autorka/Autor: Aleksandra Kokot
Źródło zdjęcia głównego: East News/Michał Woźniak