- W Żorach powstało około 60 roślinnych rzeźb wykonanych z bukszpanu i trzmieliny.
- Twórcami są dwaj emerytowani górnicy, którzy poznali się 50 lat temu w kopalni.
- Przy pielęgnacji niezwykłego ogrodu pomagają sąsiedzi oraz dzieci z osiedla.
Żorskie topiary przyciągają turystów z całej Polski
Niewielkie osiedle w Żorach stało się miejscem, które regularnie odwiedzają miłośnicy ogrodów i niezwykłych atrakcji. Wszystko za sprawą dwóch przyjaciół, którzy po zakończeniu pracy w kopalni postanowili stworzyć zielony świat pełen roślinnych figur.
- Razem żeśmy robili na jednym oddziale. Z tym, że ja jako kierownik sztygar, a on jako ślusarz. To jest tak, jak górnicy pracują. Nie obejdzie się bez kilofa, nie? Kilof musi być. Górnik jest twardym chłopem i do końca będzie tak. Nie boi się pracy żadnej - powiedział Jan Kopacz.
- Poszliśmy do biura przyjęć. Janek jest bardziej wygadany. Od razu podszedł do mnie. Zapytał: "Ty co? Ty też się przyjmujesz do pracy?". "Tak". "Może będziemy razem robić?". Tak miało być. W jednym czasie zostaliśmy przyjęci i w jednym czasie mieszkanie dostaliśmy też – dodał Czesław Tomala.
Dziś ich topiary są rozpoznawalne daleko poza Śląskiem, a mieszkańcy z dumą obserwują, jak miejsce z roku na rok się rozrasta.
- Jak przechodzę na spacer z psem, ja widzę, że się zatrzymują samochody z rejestracjami z całej Polski. Przychodzą, robią zdjęcia, każdy praktycznie podziwia. Zawsze na wiosnę jest coś nowego - powiedziała Bożena Golian, mieszkanka osiedla.
Roślinne rzeźby w Żorach
Każda figura wymaga wielu godzin pracy, precyzji i regularnej pielęgnacji. Inspiracją dla twórców były zagraniczne ogrody i słynne topiary oglądane podczas pracy poza Polską. Dziś na osiedlu można zobaczyć między innymi smoki, żyrafy, jelenie, pawie czy ogromne szachy, a w ich pielęgnację angażują się także mieszkańcy i dzieci.
- Pracowałem na Węgrzech 2,5 roku. Patrzyłem na te ogrody, które tam są. Czy tam na Wersalu, czy gdzieśkolwiek. No i widziałem te topiary. No i tak się zastanowiłem, czy ja nie mogę tego zrobić - powiedział Czesław Tomala.
- Pierwsze te figurki to były takie trochę dziwnawe. No nie wychodziło mi to, jak miało wychodzić. No ale jak człowiek pracuje, to z czasem, to wyszło tak, jak człowiek sobie życzył. I proporcje, i wszystko. No i potem tylko praca nad tym - dodał.
Zobacz także:
- Na tatrzańskim szlaku spotkał niedźwiedzia. Pokazał nagranie. "Mnie już by tam nie było"
- Klimat zmienia jadłospis niedźwiedzi. "Od drapieżnika ku żerowaniu roślinnemu"
- Niedźwiedź wtargnął do domu opieki. Odpuścił, gdy dostał chrupki