Była w stanie głębokiej hipotermii po zejściu lawiny. "Moje serce nie biło przez 6 godzin i 45 minut"

Zimno, które zabija - hipotermia głęboka
Zimno, które zabija - hipotermia głęboka
Źródło: Dzień Dobry TVN
Katarzyna Węgrzyn była w stanie głębokiej hipotermii po zejściu lawiny w górach. - Moje serce zatrzymało się i nie biło przez 6 godzin i 45 minut. Wtedy się chyba tak mówiło, że było to najdłuższe zatrzymanie krążenia - wspominała pacjentka w reportażu Dzień Dobry TVN. Ratownicy TOPR i krakowscy lekarze uratowali jej życie.
Kluczowe fakty:
  • 21 lutego 2015 roku w Tatrach lawina porwała czworo grotołazów, w tym Katarzynę Węgrzyn.
  • Kobieta na ratunek czekała pod śniegiem. Gdy ratownicy TOPR ją odkopali, była w głębokiej hipotermii. Jej serce przestało bić. Zaczęła się walka o życie.

Tatry. Lawina porwała grotołazów. Akcja ratunkowa TOPR

Do wypadku doszło podczas zimowego obozu klubu jaskiniowego. Czteroosobowa grupa była już blisko celu, kiedy zeszła lawina. O tej akcji ratunkowej TOPR w 2015 roku usłyszała cała Polska.

- TOPR próbował dolecieć na miejsce zdarzenia śmigłowcem, ale tego dnia był bardzo duży wiatr i śmigłowiec musiał zawrócić. Ruszyli ratownicy. Okazało się, że pod śniegiem byłam w pozycji pionowej, ze złożonymi rękami przed żuchwą i z plecakiem na brzuchu, dzięki czemu miałam poduszkę powietrzną, nie udusiłam się - opowiadała Katarzyna Węgrzyn w reportażu Dzień Dobry TVN.

Ratownicy TOPR wydobyli ją ze śniegu. Gdy zaczęli przygotowywania do transportu, jej serce się zatrzymało.

- Skończyło się na tym, że ratownicy nieśli nosze i na tych noszach był ratownik, który prowadził resuscytację, i przez taki bardzo trudny teren musieli mnie znosić na tych noszach. Bardzo ciężka fizyczna praca była wykonana, żeby znieść mnie na dół - podkreśliła ocalała. Na dole stał skuter, który zabrał ją do wylotu Doliny Kościeliskiej.

- Tam już czekała na mnie karetka, która mnie przewiozła do Nowego Targu, gdzie był śmigłowiec, który mnie przewiózł do Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II w Krakowie - wspominała.

Zimno, które zabija - hipotermia głęboka

W krakowskim szpitalu działało wtedy jedyne w Polsce - i jedno z pierwszych na świecie - Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej. Zostało założone z inicjatywy dwóch lekarzy - Tomasza Darochy i Sylweriusza Kosińskiego, za co nagrodziła ich Światowa Organizacja Zdrowia. Od 2013 roku obaj lekarze koordynowali wszystkie etapy pomocy pacjentom z hipotermią głęboką.

- Stare powiedzenie w ratownictwie mówi: "Nikt nie jest martwy, dopóki nie jest ciepły i martwy". To znaczy, że my nie możemy nie podjąć czynności reanimacyjnych albo przerwać je bez uzyskania normotermii czy bez powrotu tej normalnej temperatury ciała. Razem z Tomkiem wtedy wymieniliśmy kilkaset telefonów, już nie wspomnę o rozmowach z centralą TOPR-u, z podsłuchiwaniem ratowników, którzy byli na miejscu - tłumaczył dr. n. med. Sylweriusz Kosiński, kierownik Pracowni Medycyny Górskiej UJ Collegium Medicum. 

Żeby uratować Katarzynę Węgrzyn, zastosowano ECMO - urządzenie podgrzewające krew pozaustrojowo. Więcej na temat leczenia Katarzyny Węgrzyn, działalności lekarzy i hipotermii w wideo zamieszczonym na górze strony.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl

Zobacz także: