Polacy znów wygrali legendarny wyścig "24h Le Mans". "Jest to ekstremalnie ciężki wysiłek"
- "24h Le Mans" to wyścig samochodowy, w którym zadaniem zawodników jest przejechanie jak największej liczby okrążeń w ciągu jednej doby.
- W tegorocznej odsłonie wydarzenia Polacy osiągnęli niebywały sukces - nie tylko wygrali swoją kategorię LMP2, ale i zdominowali rywalizację, zajmując dwa pierwsze miejsca na podium.
- O swoich przygotowaniach do wyścigu Jakub Śmiechowski i Aleksander Jeżewski opowiedzieli w Dzień Dobry TVN.
Wyścig "24h Le Mans" - co działo się podczas tegorocznej rywalizacji na torze?
Historia wyścigu "24h Le Mans" zaczęła się w 1923 roku. Polskie akcenty w tej ekstremalnej rywalizacji pojawiły się już w 1930 roku za sprawą Stanisława Czajkowskiego. Przez lata były one jednak epizodyczne, aż do ostatnich sezonów, gdy to Polacy zaczęli wstępować na podium. Zespół Jakuba Śmiechowskiego dwukrotnie tryumfował w swojej klasie. W 2025 roku Robert Kubica z zespołem wygrał klasyfikację generalną.
- Jesteśmy tu już od trzech tygodni. 80 osób pracuje na to, by mieć jak najbardziej komfortowe warunki dla tego wydarzenia. Jest to ekstremalnie ciężki wysiłek dla każdego, kto jest w zespole. Na te dwa samochody, które tutaj startują, 60 osób to sami mechanicy. Do tego jest ponad 20 osób od zaplecza technicznego - wyjaśnił w rozmowie z reporterką Dzień Dobry TVN Sylwią Ciźlą dyrektor operacyjny zespołu Inter Europol Competition Aleksander Jeżewski.
Podczas wyścigu samochody zjeżdżają do specjalnego boksu, gdzie odbywają się planowane i awaryjne postoje, w trakcie których kierowcy korzystają z pomocy mechaników.
- Planujemy zjechać tam około 18 razy, może 23 - ze wszystkimi tankowaniami. Kiedy zjeżdża samochód, to zapada taka cisza i nagle każdy wybiega. Dwunastu gości, z których każdy wie, co ma robić. Nikt nie musi się komunikować, nikt nie musi wiedzieć nic więcej - podkreślił Aleksander Jeżewski.
Podczas wyścigu ogromna odpowiedzialność spoczywa również na kucharzach, którzy przygotowują kierowcom odpowiednio zbilansowane posiłki.
- W dzień wyścigu nie śpimy w ogóle, bo kierowcy przychodzą, trzeba coś uzupełnić, zawsze coś się dzieje. Kuba bardzo mało je - pancakes i jogurt ze świeżymi owocami na śniadanko - zaznaczył kucharz Robert Dymek, opisując dietę naszego kierowcy.
Czy Jakubowi Śmiechowskiemu, który reprezentował Polskę podczas tegorocznej edycji wyścigu "24h Le Mans", towarzyszył stres?
- Jest to największy wyścig w roku, więc oczywiście stres przed startem będzie zawsze, ale jesteśmy dobrze przygotowani i liczę na dobry wynik - wyznał kierowca.
Ostatecznie polski zespół Inter Europol Competition zajął dwa pierwsze miejsca. To historyczny dublet.
Jakub Śmiechowski i Aleksander Jeżewski zdradzili, jak przygotowywali się do "24h Le Mans"
Jak wyjaśnił w rozmowie z prowadzącymi Dzień Dobry TVN Aleksander Jeżewski, tegoroczne zwycięstwo Polaków w wyścigu "24h Le Mans" było niezwykle satysfakcjonujące.
- W tym roku znowu udało nam się wygrać, lecz tutaj smakuje to troszkę inaczej, bo zdominowaliśmy całą stawkę. Pokazaliśmy prawdziwą siłę, prawdziwy potencjał zespołu. Pokazaliśmy, że nie mamy sobie równych - zaznaczył dyrektor operacyjny zespołu Inter Europol Competition.
Co sprawiło, że to właśnie polski zespół zwyciężył w legendarnym wyścigu?
- Sprzęt wszyscy mamy taki sam - dokładnie ten sam samochód, te same narzędzia. To, co robi różnicę, to to, jaki mamy zespół i jak nim operujemy. Puchary mamy tylko trzy, ale tak naprawdę należą się one każdemu członkowi zespołu, który ciężko pracuje na ten sukces. Jest to rzesza osób, poświęcenie wielu godzin pracy - wyjaśnił kierowca Jakub Śmiechowski.
Aleksander Jeżewski zwrócił przy tym uwagę na liczne poświęcenia, z jakimi muszą się liczyć osoby marzące o starcie w Le Mans.
- Trzeba włożyć w to ekstremalnie dużo pracy - wiele lat zaangażowania i poświęceń. Oczywiście, także bardzo dużo pieniędzy. To są miliony euro. Żeby przetrwać sezon, musimy mieć pokaźne zaplecze finansowe - zauważył.
Jakie emocje towarzyszyły kibicom, którzy mieli okazję śledzić wyścig na żywo?
- Miałam poczucie, że jestem w środku wielkiego wyścigowego miasta. Dziesiątki stref, tysiące kibiców, garaże. Te emocje dosłownie przenosiły się w powietrze, bo nad nami krążyły helikoptery - przyznała Sylwia Ciźla, która relacjonowała przebieg tegorocznej odsłony Le Mans.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Marszowe wyzwanie Marcina Sawickiego w Bieszczadach. "Nie mam pojęcia, jak się chodzi"
- Polak jedzie spełniać piłkarski, "amerykański sen". "Ruszyliśmy z kopyta"
- Dzika karta w sporcie. Co to jest i kto może ją otrzymać?