Kim jest Łukasz Ciastoń?
Łukasz Ciastoń to ginekolog, który z powodzeniem dzieli się swoją wiedzą medyczną w mediach społecznościowych. Jak przyznaje, łączenie codziennych obowiązków w gabinecie z aktywnością online bywa wyzwaniem dla jego wewnętrznego balansu.
- Standardowo pracuję około dziewięciu godzin, dziesięciu nawet. Ale o swojej pracy mogę opowiadać cały czas – wspomina lekarz.
Dodaje, że był nawet taki moment, że pęd za rozwojem sprawił, iż granica między życiem prywatnym a zawodowym niemal całkowicie się zatarła.
- Organizowałem konferencje dla kobiet i (...) praktycznie nie wychodziłem z pracy i nie miałem nawet czasu na to, żeby zrobić sobie chwilę przerwy. (...) Szedłem spać, jeszcze myśląc o tym, co muszę zrobić. To była godzina pierwsza, druga i cały czas jeszcze coś albo na komputerze, albo jakieś maile, albo gdzieś na Instagramie coś odpisywałem – wyznaje.
Choć tempo pracy bywa ogromne, lekarz jasno wskazuje, co trzyma go w tym zawodzie.
- To jest taka misja chyba po prostu, ta chęć pomagania cały czas kobietom i to jak widzę efekty tego, jak pacjentki wracają i mówią, że pomogłem im w jakimś aspekcie, czy gdzieś tam widzę jakieś komentarze na przykład w mojej działalności internetowej i też słyszę, że coś tutaj pomogło w jakiś sposób. To jest takie napędzające i rzeczywiście ciężko z tego zrezygnować w jakiś sposób i ciężko sobie odpuścić. Im dłużej się to robi, im dłużej się działa, tym bardziej jeszcze to nakręca - mówi lekarz.
- Często pacjentki w moim gabinecie płaczą, bo po 10 latach słyszą diagnozę, której szukały, przez te 10 lat czuły, że coś jest nie tak, ale jednak cały czas ich dolegliwości były gdzieś tam spychane na bok - dodaje.
Seksualizacja ginekologa. Mężczyźni też tego doświadczają
Wraz z rosnącymi zasięgami, Łukasz Ciastoń musiał jednak zmierzyć się z nowym, niespodziewanym zjawiskiem - seksualizacją swojego wizerunku. Dla lekarza to nowe i zaskakujące doświadczenie, z którym wcześniej nie miał do czynienia.
- Takie komentarze się pojawiły w ostatnim czasie. Tych komentarzy nie piszą obserwujące moje, czyli to są osoby, które zupełnie przypadkiem trafiły na jakiś materiał, który przypadkiem zyskał rzeczywiście jakiś większy zasięg - mówi Łukasz Ciastoń.
W obronie lekarza stanęły osoby na stałe obserwujące jego instagramowe konto, zauważając, że w materiałach edukacyjnych wygląd specjalisty powinien być kwestią drugorzędną, a skupienie na nim uwagi świadczy o ignorancji odbiorców. Niestety, w odpowiedzi na te sprzeciwy często pojawiało się bagatelizowanie problemu, sugerujące, że jeśli kobiety od lat mierzą się z takimi uwagami, to mężczyźni powinni po prostu przyjąć to do wiadomości. Ciastoń nie godzi się na taką narrację, podkreślając wagę profesjonalnego dialogu.
- Starajmy się zachować tak, jak chcielibyśmy, żeby inni zachowywali się wobec nas - mówi lekarz.
Jak wygląda praca ginekologa?
W codziennej praktyce dr Ciastoń stara się również odczarowywać lęk przed wizytą ginekologiczną. Zdaje sobie sprawę, że dla wielu kobiet pozostaje ona jednym z najbardziej stresujących punktów w ich kalendarzu. Towarzyszy jej napięcie, skrępowanie, a nierzadko również obawa przed oceną.
- To jest bardzo intymna specjalizacja. Pacjentki mogą odczuwać wstyd, mogą odczuwać dyskomfort związany z tą wizytą (...). Jak pacjentka wsiada na fotel, to słyszę, że bardzo tego nie lubi, tak samo jak wizyty u dentysty. To jest jeden z takich tekstów, które najczęściej słyszę - tłumaczy Łukasz Ciastoń.
Dodaje, że to, co dla pacjentki jest stresującym przeżyciem, dla niego stanowi przede wszystkim medyczne wyzwanie i codzienną pracę.
- Mam pewne zadania, które muszę wykonać. Ja nie traktuję tego jako jakąś intymną czynność. (...) Traktuję to jako po prostu czynność, którą muszę wykonać, tak jak fryzjer, który musi obciąć włosy. I wiem, że dla wielu osób to będzie dziwne, to co teraz powiedziałem, ale tak po prostu jest - mówi lekarz.
Zobacz także:
- Joanna Przetakiewicz, jakiej nie znaliście. "Często mi się to zdarza"
- Viki Gabor o krzywdzących opiniach na swój temat. "Mówią, że mam napompowane usta i nie robię szkoły"
- Muniek Staszczyk wspomina nieżyjącego tatę: "Moi znajomi mówili, że to była świetna śmierć"