Joanna Przetakiewicz, jakiej nie znaliście. "Często mi się to zdarza"

Joanna Przetakiewicz
#BezCukru z Joanną Przetakiewicz
Joanna Przetakiewicz w rozmowie z Oskarem Netkowskim w cyklu #BezCukru mówi wprost o bezradności, przemocy wobec samej siebie, pieniądzach, rozwodzie i relacjach. Padają słowa, które rzadko słyszy się od kobiet sukcesu.
Kluczowe fakty:
  • Joanna mówi wprost o bezradności i "przemocy własnej"
  • Tłumaczy, dlaczego pieniądze dają wolność, ale nie gwarantują szczęścia
  • Wraca do rozwodu, związków i momentów, które ją ukształtowały

Joanna Przetakiewicz o bezradności i gorszych dniach

Joanna Przetakiewicz zdobyła się na szczere wyznanie na temat emocjonalnego przeciążenia. Zapytana, czy miewa złe dni, odpowiedziała bez wahania:

- O, całkiem niedawno. Byliśmy tuż przed premierą naszej akcji i wydarzyły się trzy wspaniałe rzeczy, które naprawdę poszły do przodu. Ja ani przez jedną sekundę tego nie doceniłam. Skupiłam się tylko na problemach, na tym, co jest niedopięte, czego nie mam pod kontrolą i co może pójść nie tak - mówiła Joanna Przetakiewicz. - Ja się dzisiaj poczułam beznadziejnie, jak bardzo nie doceniłam szczęścia, które się wydarzyło. Dlatego to jest tak strasznie ważne, żeby nie skupiać się tylko na problemach - dodała.

Joanna Przetakiewicz w mocnych słowach o załamaniu

Za idealnym obrazkiem sukcesu kryją się momenty, o których rzadko mówi się publicznie. Joanna bez upiększeń opisuje dzień, w którym wszystko powinno cieszyć, a jednak kompletnie się rozsypała. Zamiast wdzięczności, frustracja, zamiast radości, bezradność i poczucie totalnego wyczerpania.

- Ja dzisiaj rano powiedziałam: Boże, ja się czuję dzisiaj jak szmata, jakby ktoś wyfroterował mną całą podłogę, wyżął i rzucił do kąta. Tak poczułam się już zmęczona. I od razu w tym momencie mówię sobie: dobra, stop. Bo jak ja teraz pójdę w tą stronę, że czuję się jak szmata, wyglądam źle, jestem zmęczona, nie jadłam przez ostatnie parę dni praktycznie w ogóle, mało spałam itd., to będę się czuła jeszcze bardziej wydrenowana i wycieńczona - powiedziała działaczka.

- Także mi się to często zdarza, bo ja często jestem ofiarą własnej przemocy - dodała.

Co, zdaniem Joanny Przetakiewicz, naprawdę czyni człowieka szczęśliwym?

- Ja znam ludzi bardzo bogatych, a nieszczęśliwych i tych, którzy mają niewiele, a mają radość w oku. Znam też ludzi młodych, zdrowych, kochanych, którzy też są nieszczęśliwi. To co, mamy powiedzieć, że młodość, zdrowie i miłość nie dają szczęścia? To jest tylko to jedno zdanie. Nic, czego nie doceniamy, nie daje szczęścia - powiedziała Joanna Przetakiewicz.

Dodała jednak, że jednocześnie pieniądze dają wolność, niezależność i poczucie bezpieczeństwa. - I to są emocje potrzebne każdemu człowiekowi - mówiła.

Rozwód i brak oszczędności

Joanna wraca do momentu, który zmienił jej podejście do finansów. Po rozwodzie została z trójką dzieci i minimalnym buforem bezpieczeństwa. To wtedy nauczyła się liczyć każdą złotówkę.

- W momencie, kiedy rozwiodłam się ze swoim mężem, ja praktycznie wszystkie pieniądze miałam zainwestowane. Miałam trójkę dzieci, musiałam wynająć mieszkanie, urządzić je i ze wszystkim sobie poradzić. Ja stwierdziłam, że wszystkie wydatki powyżej 20 zł będę zapisywać - mówiła gwiazda.

- Po dwóch miesiącach analizy doszłam do wniosku, że nie ma absolutnie nic, na czym mogłabym zaoszczędzić. Ja po prostu muszę zrobić wszystko, żeby zarabiać więcej. Każde kolejne pieniądze dawały mi coraz większe poczucie bezpieczeństwa - kontynuowała.

Joanna Przetakiewicz o związkach

Wątek relacji szybko schodzi na temat nierówności finansowych i ego. Joanna mówi wprost o tym, dlaczego nie każdy związek ma sens. - Ja absolutnie jestem przekonana o tym, że trzeba być mniej więcej z tego samego kosmosu. Jeżeli nierówność jest ogromna, to mężczyźni bardzo często czują się zagrożeni, jeżeli kobieta zarabia więcej i więcej posiada - stwierdziła.

- To nie chodzi o liczby, tylko o to, żeby się nawzajem nie onieśmielać i mieć wspólny stosunek do ludzi. Poziom finansowy albo poziom możliwości musi być przynajmniej z tej samej galaktyki - dodała.

"Nie odchodziłam do faceta. Odeszłam do siebie"

Na koniec pada jedno z najbardziej osobistych zdań całej rozmowy. manifest samodzielności, który dla wielu kobiet może być punktem odniesienia:

- Ja nie odchodziłam do drugiej osoby. Ja nie miałam nikogo, do kogo odchodzę. Ja odchodziłam do siebie. I nigdy nie miałam poczucia, że sama jestem gorsza albo niekompletna - podsumowała Joanna Przetakiewicz.

Zobacz także: