Jak wygląda podróż poślubna do Indii? "Ten kraj rządzi się własnymi prawami"

Anita i Florian Jendrosek
Jak wygląda podróż poślubna do Indii? "Ten kraj rządzi się własnymi prawami"
Źródło zdj. gł.: Getty Images/Mlenny
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Planując podróż poślubną, wiele par decyduje się na popularne wakacyjne kierunki, takie jak Włochy, Grecja czy Hiszpania. Anita i Florian Jendrosek postanowili jednak zaryzykować i wybrać się do Indii - kraju pełnego kontrastów, kolorów, ale i - jak przyznają podróżnicy - ogromnych nierówności społecznych. O tym, jak wspominają tę przygodę, opowiedzieli Aleksandrze Kokot, dziennikarce serwisu dziendobry.tvn.pl.
Artykuł w skrócie:
  • Anita i Florian Jendrosek uwielbiają wspólnie przemierzać świat w poszukiwaniu przygód.
  • Na swoją podróż poślubną małżonkowie wybrali się do Indii.
  • Jak zdradzili w rozmowie z serwisem dziendobry.tvn.pl, egzotyczne miejsce zaskoczyło ich pod wieloma względami. Sprawdź, co warto mieć na uwadze, planując podobną wyprawę.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo:

Klatka kluczowa-273611
Jak konflikt wpływa na podróże Polaków?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Podróż poślubna do Indii - o czym warto wiedzieć przed wyprawą?

Jak podkreślił Florian Jendrosek, Indie od zawsze znajdowały się w sferze jego zainteresowań.

- Zdecydowaliśmy się na Indie ze względu na moje zainteresowania ajurwedą oraz kulturą azjatycką. Cicho marzyłem o podróży tej podróży między innymi dlatego, że tego rodzaju wyprawy są często określane jako takie transformujące, duchowe. Myślę też, że moja podróż do Nepalu, która odbyła się 3 lata temu, zainspirowała mnie do kolejnego odwiedzenia tego regionu - wyjaśnił.

Podróżnik wspomniał przy tym, że pomysł na zorganizowanie tak egzotycznej podróży poślubnej narodził się dość spontanicznie.

- Szukaliśmy pomysłu na podróż poślubną. Anita bardzo chciała odpocząć i wygrzać się pod palmą. Ja jestem z kolei fanem mocnego doświadczania i przygód podczas zwiedzania. Dlatego też ustaliliśmy, że polecimy i "pod palemkę", i w podróż, która ma być przygodą. Chciałem, żebyśmy oboje byli zadowoleni - zaznaczył.

Małżonkowie opowiedzieli również o swoich oczekiwaniach względem Indii. Czy byli przygotowani na to, co zastali na miejscu?

- Na pewno, gdy lądowaliśmy w Indiach, w Delhi, to już mieliśmy z tyłu głowy, że cały Instagram jest pełen zdjęć i nagrań dywanów, które znajdują się tamtejszym lotnisku. Rzeczywiście, one tam były, a na samym lotnisku nie miałam takiego szoku kulturowego. On przyszedł w momencie, w którym próbowaliśmy zamówić taksówkę. Okazało się wtedy, że Indie rządzą się swoimi prawami - wspominała Anita Jendrosek.

Psycholożka i podróżniczka nie ukrywała przy tym, że rzeczywistość mieszkańców Indii znacząco odbiega od kadrów, na jakie możemy natrafić w sieci.

- My znamy Indie tylko z tych pięknych zdjęć pod Taj Mahal, takim światowym symbolem miłości. Tak, tam jest czysto, tam jest przyjemnie, tam świeci słońce i są pięknie ubrani ludzie. I rzeczywiście, sam Taj Mahal i jego obejście są piękne, ale Indie to coś dużo większego, dużo bardziej różnorodnego i skrajnego. I na to trzeba być mocno przygotowanym, lecąc tam - zauważyła.

Co najbardziej zaskoczyło podróżników podczas drogi z lotniska do hotelu?

- Wszędzie był hałas i klaksony samochodów. Korki w mieście były nawet w środku nocy. Zastanawialiśmy się, kiedy dotrzemy na miejsce. Zapamiętamy też na długo ten nocny widok na ludzi mieszkających na ulicach, bo - niestety - życie w Indiach toczy się mocno na ulicy. Część ludzi po prostu tam mieszka. Mogę też dodać, że wszechobecne były krowy, które chodziły po ulicach - tak jak u nas chodzą psy i koty. Rzeczywiście, one są tam święte i krów się w Indiach nie tyka - podkreśliła.

Anita Jendrosek zdradziła również, jak wyglądała kwestia ich zakwaterowania oraz hotelowe standardy.

- Pojechaliśmy do - w miarę - dobrego hotelu. Prawda jest taka, że w Europie mamy bardzo dobre warunki mieszkalne i w ogóle takie standardy hotelowe. W Indiach bywa z tym różnie. Wiele słyszy się też o zatruciach pokarmowych. Nawet jeden z lokalsów powiedział nam wprost, że podróż do Indii bez zatrucia pokarmowego jest niepełna (śmiech) - zaznaczyła, dodając, że ich samych spotkała przykra niespodzianka związana z problemami żołądkowymi.

Te przeszkody można napotkać podczas podróży do Indii

Sporym wyzwaniem podczas podróży poślubnej Anity i Floriana było również samo przemieszczanie się.

- Przemieszczanie się po mieście, nawet w odległościach, które na mapie mogłyby się wydawać stosunkowo niewielkie, jest po prostu wyzwaniem. Można iść pieszo, ale w chodzeniu pieszo problemem pozostaje temperatura, która w październiku jest dosyć wysoka. Trzeba też wspomnieć o wzmożonym ruchu ulicznym. Jest wiele miejsc, gdzie wręcz dzieli cię od celu kilka metrów, ale nie da się przejść przez ulicę, bo jest tak ruchliwa - wyjaśniła podróżniczka.

Na co dzień małżonkowie korzystali między innymi z popularnych w Indiach tuk-tuków. Jak zaznaczyli, ich kierowcy byli ludźmi godnymi zaufania. Podróżnicy niejednokrotnie powierzali im swoje rzeczy.

- W Indiach zaufanie buduje się bardzo wolno. To wymaga czasu i utwierdzenia się w przekonaniu, że ci ludzie chcą dla nas dobrze. W Agrze mieliśmy przewodnika, który podróżował z nami cały dzień, i to dzięki niemu zobaczyliśmy wszystkie interesujące nas punkty. To on podwoził nas pod dane miejsce i mówił: "Nie, nie wejdziecie tam z plecakami". Tu pojawiło się zawahanie, czy możemy mu zaufać i zostawić w tuk-tuku cały swój dobytek. Zrobiliśmy to i okazało się, że oni bardzo samych siebie szanują. Kiedy wracaliśmy, a "nasz pan" był gdzieś w oddali, nasze bagaże były dalej w tym "autku" nietknięte - opowiadał Florian Jendrosek.

Anita Jendrosek zwróciła uwagę na kolejną ważną kwestię, jaką jest nieoficjalny podział na klasy społeczne.

- Niestety, w Indiach nie wszyscy są równi. Bardzo widać tam klasy społeczne. Kiedy wychodziliśmy na ulice, to podbiegały do nas dzieci i krzyczały: "cash, cash", bo one "w nas widziały pieniądz" i to, czego prawdopodobnie nigdy nie będą miały. Mówisz sobie: "Kurczę, ten człowiek, to dziecko, nigdy nie będzie w miejscu, w którym ja jestem dzisiaj" - podkreśliła.

Czy podróż do Indii zbliżyła do siebie małżonków?

- Na początku nie. We mnie było dużo zawodu, dużo frustracji. Jechaliśmy tam bardzo zmęczeni i ta podróż nie była dla nas komfortowa. Powiem szczerze, że zbliżyliśmy się do siebie dopiero później, gdy emocje opadły i zaczęliśmy analizować to, co nas otaczało - wyznała Anita Jendrosek.

Indie nie dla każdego - kto odnajdzie się w kraju pełnym kontrastów?

Florian Jendrosek nie ukrywał, że - mimo wielu kwestii, o których warto pamiętać - Indie są krajem, którego nie należy się obawiać.

- Nie trzeba się niczego obawiać, ale warto mieć oczy szeroko otwarte, ze względu na duże zaludnienie tamtejszych obszarów. Nastawienie Hindusów do turystów jest jednak bardzo pozytywne. Była tylko jedna sytuacja, kiedy zmieniliśmy hotel na inny. Intuicyjnie poczuliśmy, że coś może być nie tak, dlatego grzecznie z niego wyszliśmy. Była to jednak bardziej nasza intuicja - podkreślił.

Podróżnik zaznaczył również, że dziś byłby gotowy na powrót do Indii.

- Tak, jak na początku powiedzieliśmy: "nigdy w życiu", tak teraz, wiedząc, na co się piszemy, bylibyśmy skłonni do wrócenia do naszych ulubionych miejsc z tej podróży - przyznał.

Komu małżonkowie poleciliby podróż poślubną do tego kraju?

- Osobom, które wiedzą, z czym się "je" Azja. Jeśli wybieracie się do Indii, to nie zabierajcie ze sobą walizki. Musicie mieć coś, w co spakujecie cały swój dobytek, zarzucicie go na plecy i będziecie zwiedzać. Polecilibyśmy też Indie osobom, które mają duży dystans do trudnych warunków oraz tym, którzy oczekują takiej przygody z plecakiem - zaznaczyła Anita Jendrosek.

- Lecąc do Indii z "czystą kartą", można pięknie doświadczać. Lecąc tam z oczekiwaniami, można się zawieść, bo Indie to nie tylko Instagram i piękne widoki - dodał z uśmiechem Florian Jendrosek.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Aleksandra Kokot