"Ola pierdzi pachą" - czyli szkolne uwagi, które brzmią jak mem

DAJNOWSKI_UWAGI_SZKOLNE
Ola pierdzi pachą, czyli najlepsze szkolne uwagi - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN
Szkolne uwagi potrafią zaskakiwać, czasem bardziej niż samo zachowanie ucznia. Z rozmów reportera Dzień Dobry TVN Bartka Dajnowskiego wynika, że wpisy w dzienniku nie zawsze dotyczą poważnych przewinień, a niektóre z nich budzą zdziwienie zarówno wśród uczniów, jak i rodziców.

Szkolne uwagi, które zaskakują. Uczniowie o absurdach z dziennika

W rozmowie z naszym reporterem jeden z uczniów przyznał, że dostał uwagę podczas lekcji matematyki po tym, gdy podczas rozwiązywania zadania zapytał nauczycielkę, czy taniej wyjdzie, gdy kupi się litr, czy cztery ćwiartki, nie doprecyzowując, czego dotyczy pytanie. Uwaga brzmiała: "uczeń demoralizuje uczniów".

Inna rozmówczyni Bartka Dajnowskiego otrzymała uwagę za rozwiązywanie krzyżówek podczas lekcji. Jak wyjaśniła, klasa była zajęta telefonami i przeglądaniem mediów społecznościowych, a ona postanowiła skupić się na łamigłówkach. Niestety to właśnie ona została upomniana.

Punkty ujemne w szkołach

Uczniowie opowiedzieli również o systemie punktów ujemnych, stosowany w niektórych szkołach. Otrzymuje się m.in za rozmowy na lekcji. Jedna z uczennic przyznała, że dostała je z dość nietypowym komentarzem dotyczącym relacji z kolegą z ławki. Jak podkreśliła, sytuacja była zwykłą koleżeńską rozmową, jednak interpretacja nauczyciela była inna.

- Dostałam minus cztery punkty za gadanie. Dostałam uwagę ze specjalnym opisem, że rozmawiałam z moim kolegą w ławce. Przez to, jaki on jest bardzo przystojny i niesamowity, to on mnie rozprasza i że ja jestem w nim bardzo zakochana – wspomniała.

W rozmowach powracał też temat granic w komunikacji z nauczycielami. Część uczniów przyznała, że nie zawsze ich wypowiedzi są właściwie odbierane, szczególnie gdy pojawia się żart lub emocje. Jednocześnie podkreślają, że wzajemny szacunek jest ważny i stanowi podstawę relacji w szkole.

- Zestresowałam się i po prostu wymsknęło mi się: "Pan sobie chyba jaja robi". Nie uważam, że to było coś obraźliwego. Do nauczycieli jednak trzeba uważać to, co się mówi, bo tak wymaga kultura – podsumowała jedna z uczennic.

Zobacz także: