Martyna Kaczmarek krytykuje "pępkowe". Co ojciec powinien robić po porodzie?

Martyna Kaczmarek krytykuje "pępkowe". Co ojciec powinien robić po porodzie?
Martyna Kaczmarek krytykuje "pępkowe". Co ojciec powinien robić po porodzie?
Źródło zdj. gł.: E+/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Narodziny dziecka od lat są w Polsce okazją do tzw. pępkowego - spotkania organizowanego przez świeżo upieczonych ojców, często połączonego z alkoholem i świętowaniem w gronie znajomych. Coraz częściej jednak tradycja ta staje się przedmiotem dyskusji. Głos w sprawie zabrała influencerka i aktywistka Martyna Kaczmarek, która opublikowała w mediach społecznościowych nagranie krytykujące ten zwyczaj. Jej wpis wywołał setki reakcji, a internauci podzielili się własnymi doświadczeniami i opiniami na temat roli ojca w pierwszych dniach po narodzinach dziecka.

Martyna Kaczmarek: "Jestem bardzo przeciwko pępkowemu"

Temat pojawił się na instagramowym profilu Martyny Kaczmarek. Influencerka nie ograniczyła się jedynie do krytyki popularnej tradycji, ale wskazała również, jakie działania mogłyby lepiej odpowiadać potrzebom rodzin po narodzinach dziecka.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.

Klatka kluczowa-112532
Każde dziecko zasługuje na dom
Źródło: Dzień Dobry TVN

- Co zamiast pępkowego? Wspólne pisanie listów do Ministerstwa Zdrowia, aby możliwość nocowania w szpitalu z partnerką i noworodkiem była standardem, tak jak w wielu krajach Europy. Obecność od pierwszych dni życia dziecka nie powinna być czymś dostępnym tylko w prywatnych szpitalach. Jestem bardzo przeciwko pępkowemu. Dajcie znać jakie jest Wasze zdanie? – napisała na Instagramie aktywistka.

W jej ocenie pierwsze dni po porodzie powinny być czasem maksymalnego zaangażowania ojca w opiekę nad partnerką i noworodkiem. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych rozwinęła swoją argumentację, odnosząc się bezpośrednio do sytuacji, w której mężczyzna celebruje narodziny dziecka poza domem lub szpitalem.

- Nie akceptuję pępkowego, czyli sytuacji, w której chłop, po tym jak kobieta urodzi jego dziecko, idzie się naj*ć z kolegami. Uważam, że to jest skrajnie nieodpowiedzialnie. Czy naprawdę dobrym pomysłem jest bycie nietrzeźwym w momencie, kiedy na świecie pojawiło się dziecko, które leży w szpitalu razem z matką tego dziecka? I tak, wiem, niestety w Polsce mężczyzna nie może zostać na noc w szpitalu, ale według mnie powinien być w pełni dyspozycyjny - powiedziała na nagraniu.

"Pępkowe" po narodzinach - "za" i "przeciw"

Publikacja wywołała szeroką debatę. W komentarzach internauci zaczęli dzielić się własnymi historiami związanymi z narodzinami dzieci i zachowaniem partnerów w tym szczególnym okresie.

Część osób przyznała rację influencerce, opisując sytuacje, które do dziś wspominają jako trudne i stresujące.

- Mój przyjechał skacowany, zamówił śmierdzącą od fajek taksówkę, obaj z kierowcą mocowali się i kombinowali jak tu poprzypinać foteliki bo oczywiście robili to jak już stałam pod autem z bliźniakami. Siedziałam w taksi, wracałam do domu i łzy mi z nerwów ciekły - skomentowała jedna z internautek.

Dla wielu uczestników dyskusji problem nie dotyczył jednak samej tradycji, lecz odpowiedzialności i zachowania konkretnej osoby. W komentarzach pojawiały się argumenty, że narodziny dziecka wymagają od rodziców gotowości do działania przez całą dobę, a pierwsze dni po porodzie bywają nieprzewidywalne.

Pod wpisem nie zabrakło jednak głosów broniących wieloletniego zwyczaju. Część komentujących podkreślała, że pępkowe nie musi oznaczać wielogodzinnej imprezy zakończonej utratą kontroli nad własnym zachowaniem.

- To ja się chyba wyłamię z tych komentarzy, mamy dwoje dzieci, dwukrotnie było pępkowe, jak dla nas fajna tradycja. Na co dzień mój mąż praktycznie nie pije alkoholu, wtedy wypił ale najwidoczniej normalne ilości bo samodzielnie odebrał mnie ze szpitala, a dom błyszczał jeszcze bardziej niż przed wyjściem na poród - napisała kolejna internautka.

Podobny punkt widzenia przedstawiła inna uczestniczka dyskusji.

- Ja też uważam, że zwracanie uwagi na tak skrajne zachowanie, to zakłamywanie rzeczywistości. To jest kwestia osobista pary i kwestia rozmowy na ten temat. W pępkowym nie ma nic złego i nie ma co demonizować mężczyzn, którzy chcą świętować narodziny dziecka. Dobrze, alkohol to trucizna, każdy jest dorosły i jeśli nie zna umiaru, to ma problem - czytamy w komentarzach.

W wielu komentarzach pojawiało się przekonanie, że kluczowe znaczenie ma umiar oraz wcześniejsze ustalenia pomiędzy partnerami. Część osób wskazywała, że jednorazowe spotkanie ze znajomymi nie musi kolidować z obowiązkami ojca, jeśli odbywa się w odpowiednim czasie i nie wpływa na jego zdolność do opieki nad rodziną.

Wśród komentarzy znalazło się również wiele wpisów przedstawiających zupełnie inną perspektywę. Kobiety opisywały partnerów, którzy od początku angażowali się w opiekę nad rodziną i rezygnowali z towarzyskich spotkań.

- Mój mąż nie myślał o pępkowym i kolegach... mogłam na niego liczyć o każdej porze dnia i nocy. Przed planowanym porodem już tydzień wcześniej wziął urlop i to samo po porodzie.. Był z nami przez miesiąc w domu (nie chodził do pracy), nie musiałam się o nic martwić - dodała inna internautka.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Agnieszka Wojnarowska