Testy wykonywane u kobiet z rakiem piersi bez refundacji. Ministerstwo Zdrowia tłumaczy decyzję
Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.
Wielogenowe testy stosowane u kobiet z rakiem piersi. Dlaczego są takie ważne?
Testy wielogenowe w raku piersi są szansą na uniknięcie skutków chemioterapii, których doświadcza 9 na 10 leczonych kobiet - to dane pochodzące z raportu przygotowanego przez Instytut Ochrony Zdrowia wraz z Fundacją OnkoCafe – Razem Lepiej, Fundacją OmeaLife oraz Federacją Stowarzyszeń "Amazonki". W 2025 roku organizacje te podawały, że aż 90 proc. pacjentek doświadczyło działań niepożądanych związanych z chemioterapią.
Prof. Renata Duchnowska, kierownik Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego, wskazywała wówczas, że kobiety chore na wczesnego hormonozależnego raka piersi (HER2-ujemnego) często w ramach leczenia uzupełniającego otrzymują chemioterapię. Dzieje się tak, mimo że – jak wynika z badań - korzyści z tego leczenia odnosi tylko część z nich.
Potrzeba pilnego udostępnienia testów wielogenowych pacjentkom z rakiem piersi była dyskutowana podczas wtorkowej (6 października) podkomisji zdrowia. Poseł Czesław Hoc (PiS) zaznaczył, że pytania na ten temat były wielokrotnie kierowane do MZ. Hoc powołał się na statystyki, według których testy te pozwoliłyby uniknąć podawania chemii u ok. 60 proc. pacjentek.
W odpowiedzi Dawid Stachurski z Departamentu Analiz i Strategii MZ powołał się na najnowsze rekomendacje AOTMiT, z której wynika, że w najbliższym czasie testy te nie będą refundowane, m.in. ze względu na ich bardzo wysoki koszty.
Testy wielogenowe bez refundacji. Dlaczego?
W kwietniu 2026 roku prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) wydał negatywną rekomendację (nr 44/2026) w sprawie zakwalifikowania wielogenowego testu Oncotype DX jako świadczenia gwarantowanego w ocenie korzyści z chemioterapii u pacjentek z wczesnym, hormonozależnym rakiem piersi (HR+/HER2-).
AOTMiT argumentowała wówczas, że główną przeszkodą w objęciu badania finansowaniem ze środków publicznych są uwarunkowania formalno-prawne. Wnioskowany model zakłada wykonywanie kluczowej części procedury w centralnym laboratorium producenta w USA. Podmiot ten działa poza terytorium UE, przez co nie podlega polskim ani unijnym przepisom dotyczącym medycznych laboratoriów diagnostycznych, kontroli jakości, nadzoru oraz ochrony danych osobowych i praw pacjenta.
- Oszacowanie skutków finansowych dla płatnika przedstawione przez Agencję wskazuje, że zakwalifikowanie ocenianego świadczenia do wykazu świadczeń gwarantowanych mogłaby wiązać się z dodatkowymi wydatkami rzędu 36-140 mln zł rocznie - podała Agencja.
Jednocześnie zaznaczono, że prognozy te są obarczone istotną niepewnością, wynikającą zarówno z przyjętych założeń dotyczących wielkości populacji docelowej, jak i z trudności w precyzyjnym oszacowaniu kosztów chemioterapii ponoszonych w populacji pacjentów, u których nie wystąpiłyby korzyści kliniczne z jej zastosowania.
Zobacz także:
- Gwiazda "The Office" choruje na nieuleczalnego raka. "Jestem z tym pogodzona"
- Rak piersi będzie diagnozowany u milionów kobiet rocznie. "Umieralność zależy od tego, w jakim kraju żyjesz"
- Gwiazda "Słonecznego patrolu" wygrała z rakiem. "Wpadam w panikę, gdy uświadamiam sobie, ile przeszło moje ciało"