- Podczas pobytu papież Leona XIV na Teneryfie doszło do incydentu.
- Samolot, którym miał wrócić do Włoch, uległ awarii.
- Leon XIV wrócił do Watykanu samolotem, który udostępnił mu król Filip VI.
Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.
Samolot papieża miał awarię
W piątek, 12 czerwca po południu w samolocie stojącym na lotnisku na Teneryfie dziennikarze z 10 krajów, w tym z Polski, przygotowywali się do tradycyjnej konferencji prasowej Leona XIV podczas lotu powrotnego do Rzymu na zakończenie bardzo intensywnej, siedmiodniowej podróży do Hiszpanii. Jej ostatnim etapem były Wyspy Kanaryjskie, które Leon XIV odwiedził jako pierwszy papież w historii.
Papież wraca często do Włoch samolotem kraju-gospodarza jego wizyty. Miał wrócić Airbusem A320 hiszpańskich linii Iberia. Zgodnie z protokołem lotu papieskiego (volo papale) w drodze powrotnej do Rzymu wysłannicy mediów znacznie wcześniej wchodzą do samolotu przed startem i z jego pokładu oglądają ceremonię pożegnania papieża na lotnisku. W tym czasie trwają przygotowania do konferencji prasowej; ustawiane są kamery, podłączane wszystkie kable, prowadzi się próby mikrofonu i głośników.
Papieska konferencja prasowa uważana jest za kulminację podróży, a przygotowania do niej rozpoczynają się znacznie wcześniej. Trwają dyskusje na temat pytań, jakie zostaną zadane przez poszczególne grupy językowe. Niemal wszystkie w tym przypadku miały dotyczyć bieżących wydarzeń na świecie i w polityce.
Zauważono jednocześnie, że papieża żegnał król Hiszpanii Filip VI, co było zaskoczeniem, gdyż wcześniej informowano, że na Teneryfie zrobi to jego matka, królowa Zofia. Monarcha pożegnał Leona XIV podczas ceremonii z udziałem przedstawicieli wojska. Następnie papież wsiadł do samolotu. Dziennikarze dowiedzieli się, że po odlocie przewidziany jest obiad, a następnie konferencja prasowa.
Hiszpański kapitan samolotu powitał uroczyście przez głośnik papieża oraz jego współpracowników, watykańską delegację i wysłanników mediów.
Kiedy maszyna zaczęła się przygotowywać do kołowania w kierunku pasa startowego, nagle podjechały pod nią schody. Ku swojemu zdumieniu wysłannicy mediów zobaczyli, że w kierunku samolotu idzie król Filip VI, a następnie papież opuszcza pokład. Obaj weszli ponownie do budynku lotniska, w którym nieco wcześniej przeprowadzili prywatną rozmowę.
Kapitan wyjaśnił, że pojawił się problem techniczny, który ekipa będzie próbowała jak najszybciej rozwiązać. Na pokładzie rozpoczęło się oczekiwanie i intensywna praca. Uczestnicy lotu papieskiego informowali w swoich mediach o niecodziennym zdarzeniu; dziennikarze telewizyjni i radiowi z pokładu relacjonowali to, co się dzieje. Wszyscy zwracali uwagę na niecodzienną sytuację, do jakiej doszło: papież opuścił samolot tuż przed jego startem. Podkreślano, że coś takiego zdarzyło się po raz pierwszy.
Oczekiwanie na rozwój sytuacji trwało kilkadziesiąt minut. Pilot poinformował, że przyczyną problemu był wiatr i to z jego powodu, jak się okazało, nie włączał się silnik. Kapitan wyjaśnił, że samolot zostanie ustawiony w innej pozycji, co wkrótce potem nastąpiło.
Lot papieski, jakiego nigdy wcześniej nie było
W kolejnym komunikacie załoga przekazała, że problemu technicznego nie da się natychmiast rozwiązać. Dlatego zapadła decyzja, że wszyscy muszą opuścić pokład.
W chwili, gdy wysłannicy mediów wychodzili z samolotu, Watykan przekazał im w komunikacie, że Leon XIV wróci do Rzymu samolotem udostępnionym przez króla. Dodano, że personel Stolicy Apostolskiej odleci innym samolotem przysłanym przez linie Iberia z Madrytu.
Wysłannicy mediów, stojąc na płycie lotniska, oglądali odlot królewskiego samolotu z papieżem. Wsiedli z nim wyłącznie jego najbliżsi współpracownicy. Król pożegnał ponownie Leona XIV, a następnie pozdrowił dziennikarzy, fotografów i operatorów kamer.
Wysłannicy mediów ponad 4 godziny czekali na przylot nowej maszyny z Madrytu. Odlatywali z Teneryfy, kiedy papież lądował na rzymskim lotnisku Fiumicino. Przysłany został nowy, wygodny samolot.
Razem z dziennikarzami wracali niektórzy papiescy współpracownicy, kilku dostojników kościelnych, personel watykański i ochrona, w tym żołnierze Gwardii Szwajcarskiej. Samolot volo papale bez papieża wylądował w Rzymie około godziny 3 rano.
Zobacz także:
- Zamknięte ulice i objazdy autobusów. Warszawa szykuje się na Paradę Równości
- Dzieci bawiły się kanistrami z benzyną przy ognisku. 8-latek poważnie poparzony
- 5-latka poparzona w przedszkolu. "Jest leczona w placówce"