- Na chińskich platformach społecznościowych, takich jak Xiaohongshu i WeChat, rozprzestrzenił się trend memów pod hasłem "oficjalna diagnoza: jestem koniem", w których młodzi pracownicy wykorzystują humor i gry słów, by opisać swoją trudną sytuację zawodową.
- Zjawisko nawiązuje zarówno do nadchodzącego Roku Konia, jak i do tzw. kultury "Niu Ma" – solidarności pracowników etatowych porównujących się do zwierząt pociągowych, symbolizujących ciężką, często niedocenianą pracę.
- Poszczególne "kategorie koni" (takie jak "Ma-serati", "Han Xue Bao Ma" czy "Si Mi Ma Sai") odzwierciedlają różne typy doświadczeń biurowych – od frustracji z powodu niespełnionych obietnic szefów, przez niepłatne nadgodziny, po konieczność ciągłego przepraszania.
Dalsza część artykułu najduje się pod materiałem wideo
Rok Konia i przelana czara goryczy azjatyckich pracowników
Chiński Internet przed Rokiem Konia zalała fala memów pod hasłem "oficjalna diagnoza: jestem koniem". Młodzi pracownicy - mierzący się z presją nadgodzin, stagnacją płac i brakiem perspektyw na awans - wykorzystują gry słów i zdjęcia koni, by opisać swoją sytuację na rynku pracy.
Zjawisko zapoczątkowane na platformie Xiaohongshu (chiński odpowiednik Instagrama) i komunikatorze WeChat polega na zobrazowaniu swojego stylu pracy za pomocą nawiązania do prześmiewczych kategorii koni (chiń. "ma"). Trend wynika z faktu, że 17 lutego w chińskim kalendarzu zacznie się Rok Konia, ale też odwołuje się do tzw. kultury "Niu Ma" ("bydło" i "konie”) - poczucia solidarności wśród pracowników etatowych, którzy porównują się do zwierząt pociągowych.
Jakim jesteś koniem w pracy?
Jedna z najpopularniejszych kategorii to "Ma-serati". Odnoszące się do niej obrazki przedstawiają konia w luksusowym samochodzie, którym towarzyszy hasło: "Jeśli będziemy wystarczająco ciężko pracować, nasz szef w końcu kupi sobie Maserati". To wyraz frustracji wobec łamanych przez kierownictwo obietnic o podwyżkach. Co odważniejsi wieszają takie obrazki nad swoim biurkiem.
Równie popularna jest kategoria "Han Xue Bao Ma". Nazwa nawiązuje do konia fergańskiego, który według legend pocił się krwią i stanowi symbol cesarskiej potęgi. W slangu biurowym oznacza pracownika, który haruje w weekendy i nie otrzymuje zapłaty za nadgodziny.
Są też pracownicy z kategorii "Si Mi Ma Sai". Nazwa ta to fonetyczne nawiązanie do japońskiego słowa "przepraszam" - "sumimasen". Określa pracowników, których jedynym zadaniem jest ciągłe kajanie się przed szefem i branie winy na siebie niezależnie od okoliczności.
Nie tylko konie
Wyrazem goryczy z powodu nierówności społecznych jest "Luo Ma" – wyrażenie, które po chińsku może oznaczać stolicę Włoch, Rzym, ale i zestawienie dwóch znaków oznaczających muła i konia.
- Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale niektórzy rodzą się tam, gdzie harują muły– piszą internauci, punktując brak mobilności społecznej w Chinach.
Portal marketingowy CNAD zwraca uwagę, że eksplozja popularności grafik i tekstów, przedstawiających pracowników jako konie różnego typu, służy "uwolnieniu emocji związanych z miejscem pracy". Pełni funkcję terapeutyczną, pozwalając młodym Chińczykom poprzez autoironię "osłabić presję i krzywdy, jakich doświadczają w miejscu pracy".
Jakim jesteś koniem? Zapraszamy do zabawy
Zobacz także:
- Częstsze przeziębienia, problemy gastryczne, ból kręgosłupa. Jak poznać wypalenie zawodowe?
- Mamy też chorują - jak zadbać o zdrowie w natłoku obowiązków?
- Wypalenie zawodowe czy przemęczenie. Jak je odróżnić?
Autorka/Autor: Z Pekinu Krzysztof Pawliszak
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Callipso/Getty Images