"Władca much" wraca na Berlinale. Nowy serial HBO Max stawia pytania o męskość, przemoc i współczesny świat

Władca Much
Nowy “Władca much”: wstrząsająca adaptacja dzieła noblisty
Źródło: Dzień Dobry TVN
Podczas festiwalu filmowego w Berlinie odbyła się europejska premiera serialowej adaptacji kultowej powieści "Władca much". Twórcy produkcji dostępnej w HBO Max przekonują, że historia sprzed 70 lat dziś wybrzmiewa mocniej niż kiedykolwiek. W Dzień Dobry TVN opowiedzieli o kulisach powstawania obrazu.
Kluczowe fakty:
  • Europejska premiera serialu "Władca much" odbyła się podczas Berlinale w Berlinie.
  • Produkcja HBO Max to nowa adaptacja powieści Williama Goldinga z 1954 roku.
  • Twórcy podkreślają aktualność historii w kontekście populizmu, wychowania chłopców i kryzysu męskości.

"Władca much" na Berlinale i w HBO Max – klasyka w nowej odsłonie

Co roku w lutym Berlinale przyciąga do Berlina największe nazwiska światowego kina. Tym razem w centrum uwagi znalazła się europejska premiera serialu "Władca much", opartego na powieści William Golding, laureata Nagrody Nobla. Nową adaptację, dostępną w HBO Max, stworzyli scenarzysta Jack Torney i reżyser Mark Mannen. Twórcy nie mają wątpliwości, że to właściwy moment na powrót do tej historii.

- Golding pisał o świecie zagrożonym widmem populizmu. Świecie, który zmaga się z naturą ludzkiego zachowania i nienawiścią. Mam poczucie, że znowu żyjemy w czasach może nie tak radykalnych jak tamte, ale bardzo niebezpiecznych. Władca mógł to skarbnica wiedzy jak sobie żyć. Wydaje mi się, że Władca Goldinga ma wiele lekcji do tego momentu - opowiadał scenarzysta Jack Thorne.

- Tak, zgadzam się. Świat, o którym pisał Golding, to taki mikrokosmos. I dziś, wśród dorosłych mężczyzn, widzimy zachowania bardzo podobne do tych, które przejawiali ci mali chłopcy na wyspie – dodał Marc Munden.

Toksyczna męskość czy kryzys wychowania? Twórcy o przesłaniu serialu

Serial nie tylko rekonstruuje dramat grupy chłopców uwięzionych na wyspie, lecz także stawia pytania o współczesne wzorce męskości i odpowiedzialność dorosłych.

- Nie wierzę, że toksyczna męskość istnieje sama z siebie. Ona jest kreowana. Ci chłopcy są w bardzo trudnym momencie dojrzewania, tak jak Jamie z serialu Dojrzewanie. Jeśli nie stworzymy naszym synom odpowiednich warunków do dorastania, to jak mają dojrzeć? – słyszymy w odpowiedzi. Twórcy przyznają, że chcieliby, aby po seansie widz wyszedł z refleksją i potrzebą bliskości wobec własnych dzieci, a finałowa scena z muzyką Johna Tavernera ma pozostawić przestrzeń na pytania, co ja bym zrobił i co stanie się z tymi chłopcami - przyznał Jack Thorne.

Twórcy zwracają uwagę, że dzieci uczą się przede wszystkim przez obserwację. - Widzimy, co się dzieje, gdy dzieci naśladują to, co zobaczyłyby nas. Mówimy im: "Odłóż telefon, nie graj na telefonie", a sami zabieramy telefon do łóżka - podsumował scenarzysta.

Zobacz także: