Sandra Hajduk o łzach na wizji. "Co w sercu, to na twarzy"
Podczas rozmowy Oskar Netkowski nawiązał do emocjonalnego momentu programu, w którym zespół żegnał Macieja Dowbora. Sandra Hajduk-Popińska nie kryła wzruszenia i rozpłakała się na wizji. Czy miała świadomość, że taka scena odbije się szerokim echem w mediach?
- Ja niestety, to wcale nie jest jakaś super cecha - co w sercu, to na twarzy. Dlatego ja wiedziałam, że się wzruszę i że będę płakała brzydko, bo ja płaczę brzydko. W ogóle tego nie kalkulowałam, nie myślałam o tym, że to będzie generowało nagłówki - powiedziała.
Jak podkreśliła, dopiero po czasie uświadomiła sobie, jak szybko emocjonalne momenty stają się tematem internetowych publikacji. Sama jednak nie zamierza podporządkowywać swoich reakcji temu, co może pojawić się później w mediach.
Sandra Hajduk o popularności. "Fame bardzo łatwo zdobyć"
W rozmowie pojawił się również temat rozpoznawalności i współczesnych sposobów na zdobycie popularności. Zdaniem Sandry Hajduk-Popińskiej dziś znacznie łatwiej niż kiedyś zyskać rozgłos, jednak nie zawsze idzie to w parze z autentycznością.
- Bardzo łatwo jest zdobyć popularność. Bardzo łatwo jest zdobyć tak zwany fame. To nie jest żadna większa filozofia. Można działać metodą Kim Kardashian – sprzedać całą swoją prywatność, wymyślić część swojej prywatności, do tego jeszcze pokazać więcej ciała i bang - mamy to - mówiła.
Dziennikarka przyznała jednak, że sama nie chce podążać tą drogą. Jak zaznaczyła, znacznie trudniejsze, ale jednocześnie bardziej wartościowe jest pozostanie wiernym sobie i własnym zasadom.
- Dużo trudniej jest iść drogą, która jest w 100 proc. zgodna z tym, co masz w sercu, a ja się staram tą drogą iść - podsumowała.
Zobacz też:
- Gdzie Damian Michałowski spędzał wakacje w dzieciństwie? "Jak ja szalałem w amfiteatrze"
- Tak wyglądały wakacje Sandry Hajduk-Popińskiej. "Wszystko, co było mi potrzebne, było tutaj"
- Dorota Wellman zaskoczyła widzów. Pierwszy raz na antenie w nowej fryzurze. "Piękna blondi"