Dalsza część artykuł pod materiałem wideo:
- Nicole Kidman chce zostać "death doulą" po śmierci swojej matki
- Aktorka mówi o samotności w obliczu odchodzenia i potrzebie wsparcia
- Gwiazda nadal aktywnie pracuje i promuje nowe projekty
Nowa droga Nicole Kidman. "Death doula" i życie po stracie
Doświadczenia osobiste coraz częściej wpływają na decyzje zawodowe największych gwiazd, a w przypadku Nicole Kidman są one wyjątkowo głębokie. Aktorka otwarcie opowiedziała o tym, jak śmierć matki zmieniła jej sposób patrzenia na życie i potrzebę niesienia wsparcia innym. Dlatego postanowiła, że zostanie "death dulą", czyli osobą, która wspiera ludzi u kresu życia oraz ich bliskich. Emocjonalnie, psychicznie i praktycznie. Osoba taka nie jest lekarzem ani pielęgniarką. Jej rola polega na byciu obecnym, łagodzeniu lęku, pomaganiu w rozmowach o śmierci i zapewnianiu poczucia spokoju.
- Kiedy moja mama odchodziła, była bardzo samotna i jako rodzina mogliśmy zrobić tylko tyle, ile było w naszej mocy. Razem z moją siostrą mamy dzieci, obowiązki zawodowe i własne życie, a jednocześnie chciałyśmy się nią opiekować, zwłaszcza że naszego ojca już nie było. Wtedy pomyślałam, że brakuje ludzi, którzy potrafiliby być obok w takiej chwili. Spokojnie, bez oceniania, po prostu dając wsparcie i poczucie bezpieczeństwa - powiedziała Nicole Kidman w NBC News.
- To część mojego rozwoju i jedna z rzeczy, których będę się uczyć - dodała.
Kariera, pasje i refleksje. Kulisy życia gwiazdy Hollywood
Podczas spotkania aktorka podzieliła się również refleksjami na temat swojej kariery, inspiracji i wyzwań, które towarzyszą jej od lat. Mimo ogromnego sukcesu nie ukrywa, że największym wyzwaniem pozostaje utrzymanie równowagi psychicznej i fizycznej.
- Kubrick był niezwykle filozoficzną osobą, a ja mogłam siedzieć u niego w biurze na podłodze, czytać jego książki i zadawać pytania. Dawał mi ogromną swobodę twórczą i przestrzeń do działania - wspominała Nicole Kidman.
- Pozwalał mi na naprawdę wiele. Był jednym z najważniejszych nauczycieli w moim życiu i miał ogromny wpływ na to, kim jestem dzisiaj. Dosłownie chwilę wcześniej rozmawiałam przez telefon z moją 17-letnią córką, która przechodziła trudny moment. Pewnie mnie za to zabije, że o tym mówię. Ale próbowałam ją wesprzeć jako mama i powiedzieć jej: to nic złego, idź krok po kroku. Jedne dni są trudniejsze, inne łatwiejsze. Za jakiś czas spojrzysz na to wszystko z innej perspektywy - podsumowała.
Zobacz także:
- Pierwszy wywiad Nicole Kidman po rozstaniu z Keithem Urbanem. "Podnosisz się, próbujesz ponownie"
- Nicole Kidman po raz pierwszy pokazała 14-letnią córkę. Wystąpiła z nią w kampanii
- Nicole Kidman i Russell Crowe bardzo zbliżyli się do siebie. Co ich łączy?