Nicol i Bart Pniewscy - relacja córki i ojca
Nicol Pniewska wystąpiła w 3. sezonie reality show "Królowa przetrwania". Najpierw w programie, a później w podcaście Małgorzaty Rozenek-Majdan uchyliła rąbka tajemnicy prywatności i mówiła o relacji z tatą. Wyznała, że ma niewiele wspomnień z dzieciństwa związanych z ojcem, ponieważ często go nie było w domu. Dodała także, że ich rozmowy często koncentrują się na pracy i dlatego Nicol brakuje bliskości z rodzicem
Temat rozgrzał media do czerwoności i wywołał lawinę komentarzy - w dużej mierze tych nieprzychylnych. Krytyka skupiła się głównie na Barcie Pniewskim, któremu zarzucono, że był "złym ojcem". Jak tata Nicol na to zareagował?
- Nie prostowaliśmy tego. My wiemy najlepiej. Ludzie, którzy obserwują nas w mediach społecznościowych, mogą wywnioskować, jaka jest nasza relacja od wielu lat. Kiedyś byłem nieobecny. Zostałem ojcem, jak miałem 19 lat. Musiałem zadbać o rodzinę. Ja nie byłem z domu, w którym pieniądze wpadały przez okno. Bardzo dużo pracowałem. Na początku faktycznie w domu było mnie mniej niż byłem. Studiowałem - tłumaczył Bart.
Mama Nicol przejęła obowiązki nad nią i jej bratem. W tym czasie Bart Pniewski mógł pracować i rozwijać karierę.
- Uważam, że to jest najpiękniejsze, co można dać dziecku i mamie. Możliwość spędzania wspólnego czasu. I oni go mieli. Nicola miała zawsze mamę. Nie było czegoś takiego, że mama musiała ją odprowadzić do żłobka. (...) Nicola była cały czas z mamą dzięki temu, że mnie nie było. Tak się podzieliliśmy - zaznaczył Pniewski.
Bart Pniewski - jakim jest ojcem?
Nicol urodziła się, kiedy Bart miał zaledwie 19 lat. Czy ze względu na różnicę wieku traktuje go bardziej jak przyjaciela, czy jednak jak ojca?
- Myślę, że zawsze z rodzicami miałam takie przyjacielskie relacje właśnie przez tę różnicę wieku. Jak trochę dorosłam, jak zaczęliśmy robić wspólnie rzeczy, to ta nasza codzienność też zaczęła być wspólna. Wtedy bardziej staliśmy się przyjaciółmi. Zaczęliśmy spędzać więcej czasu i robić fajne rzeczy - stwierdziła uczestniczka "Królowej przetrwania".
Pniewski opowiedział w Dzień Dobry TVN o swoim trudnym dzieciństwie, które go ukształtowało i miało ogromny wpływ na to, jak pokierował swoją karierą jako dorosły.
- W wieku 10 lat piekłem torty. Sprzątałem, pracowałem, gotowałem. Moja mama musiała o nas zadbać, bo niestety mój tata nie za bardzo uczestniczył w naszym życiu. Jak nie przeszkodził, to na pewno nie pomógł. Miałem 13 lat, jak w sumie sam już mieszkałem. Moja mama oczywiście dojeżdżała raz w tygodniu, jak tylko mogła. Natomiast ja musiałem sobie ugotować, wyprać, wyprasować. Musiałem się obudzić, pójść do szkoły, nauczyć się. Trenowałem jeszcze wtedy zawodowo koszykówkę. Po szkole musiałem pójść na trening, a treningi były w tamtych czasach codziennie. Musiałem wrócić z treningu, nakarmić psy, ugotować tym psom, ugotować sobie, wyprasować, nauczyć się i rano znowu pójść do szkoły. Ja byłem gotowy na to ojcostwo. Nie było to niczym takim dla mnie wyjątkowym. Poza tym, że musiałem jeszcze zarobić pieniądze - podkreślił Bart.
Całą rozmowę znajdziesz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Wieczór prawdy w "Królowej przetrwania". Padły mocne słowa. "Nie będę płynęła z prądem jak reszta śmieci"
- "Bez Maski". Karolina Pajączkowska o trudnej relacji z mamą. "Próbujemy to wypracować po wielu latach"
- Monika Jarosińska o relacjach nawiązanych w dżungli. "Odnajduję się w takich warunkach"
Autorka/Autor: Justyna Piąsta
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News