Książę William obsługiwał klientów piekarni. "Nie miałam pojęcia, kto odebrał mój telefon"

Książę William obsługiwał klientów w piekarni. "Nie miałem pojęcia, kto odebrał mój telefon"
Książę William obsługiwał klientów w piekarni. "Nie miałem pojęcia, kto odebrał mój telefon"
Źródło: Getty Images/WPA Pool / Pool
Książę William znów zaskoczył brytyjską prasę. Następca tronu wybrał się do jednej z rodzinnych piekarni w Kornwalii, by nauczyć się przygotowywać popularne w regionie paszteciki. Po chwili zaczął nawet obsługiwać klientów, a ci nie kryli zaskoczenia.

Dalsza część tekstu pod wideo:

DD_20250829_Senkara_napisy
Brytyjska rodzina królewska na celowniku prasy i portali plotkarskich - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Książę William znów zaskakuje

Książę William wraz z żoną księżną Kate cieszą się ogromną sympatią Brytyjczyków. Małżeństwo sumiennie wypełnia obowiązki członków rodziny królewskiej, unika skandali i aktywnie udziela się w akcjach społecznych. To wszystko sprawia, że mogą pochwalić się liczną grupą fanów nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale także w różnych zakątkach świata.

Mimo że książę William zostanie w przyszłości królem, nie można odmówić mu poczucia humoru i dystansu do siebie. Teraz znów udowodnił, jak bardzo lubi być blisko ludzi.

Paszteciki prosto z królewskich rąk

Syn króla Karola III wybrał się z wizytą do Kornwalii z okazji narodowego święta regionu. Odwiedził tam rodzinną piekarnię, by dowiedzieć się więcej na temat ich sławnych wypieków, a konkretnie pasztecików. Książę zakasał rękawy i próbował nauczyć się nawet, jak się je przygotowuje.

- Nie martwcie się, przyjmę każdą krytykę, [...] to nie jest moja najlepsza chwila. Tu potrzebowałbym mojej żony - ona świetnie by sobie z tym poradziła - żartował następca tronu.

Po skończeniu swojego dzieła dodał: "Wygląda trochę jak chory krab, ale w porządku, da się zaakceptować. Wasze wyglądają idealnie. To naprawdę nie jest łatwe, prawda? To coś, z czym maszyny sobie nie poradzą. Wszystko musi być robione ręcznie".

To jednak nie koniec wyzwań, z jakimi zmierzył się książę. Syn króla sprawdził się też w roli sprzedawcy - obsługiwał klientów przy okienku i odbierał telefony. Paszteciki zamówiła telefonicznie m. in. Josie Trounson.

- Byłam oszołomiona, gdy się dowiedziałam. Nie miałam pojęcia, kto odebrał mój telefon - tłumaczyła.

Zobacz także: