- Dlaczego Joanna Racewicz odeszła z newsów? Dziennikarka zrezygnowała z pracy w newsroomie z powodu pogłębiającej się polaryzacji i przekonania, że newsy „zawsze są czyjeś”, kontrolowane przez osoby decyzyjne, a nie tworzone dla społeczeństwa.
- Nowe kierunki zawodowe. Racewicz założyła fundację zajmującą się walką z hejtem, prowadzi podcast i aktywnie angażuje się w tematy przemocy oraz zdrowia psychicznego, szczególnie wśród młodzieży.
- Nowe projekty i plany. Pracuje nad książką o kobiecej intuicji, energii i duchowości, a także niedawno wzięła udział w castingach do programu telewizyjnego, co pokazuje, że wciąż poszukuje nowych wyzwań.
Joanna Racewicz odeszła ze świata newsów
Joanna Racewicz przez wiele lat pracowała jako dziennikarka informacyjna. Prowadziłam zarówno program newsowe jak i programy publicystyczne z politykami. W wyniku życiowych sytuacji na chwilę wycofała się z dziennikarstwa, do którego ponownie wróciła w 2011 roku. Jak przyznaje, rzeka, w której pływała była już zupełnie inna.
- To jest taka sytuacja, kiedy dochodzisz do wniosku, że jak wchodzisz do newsroomu i na ekranach wyświetlają się nie informacje, ale jakiś rodzaj wezwania do bitwy, do wojny. Jak konferencje nie są konferencjami, tylko jakimiś zbrojeniami i okopami wzajemnymi. Ta sytuacja rzutuje. Mówię o podziale, z którym mamy do czynienia w Polsce. Ten podział też rzutuje na ludzi, na dziennikarzy, tnie w poprzek stoły rodzinne. Wtedy myślisz sobie, że nie chcę już brać w tym udziału -powiedziała.
Jak mówi, kluczowa była refleksja nad tym, czym naprawdę są newsy i do kogo należą. – Odpowiadałam za newsy, ale nie w tej stacji, tylko w zupełnie innej. A też wasze odejście stamtąd też było jakimś pokłosiem takiej oto refleksji, że ona zawsze jest czyjaś, że ona nigdy nie jest publiczna w sensie społeczeństwa. Zawsze tam w jaskry biorą ją jacyś panowie z górnych pięter, którzy potem pewnie mniej czy bardziej udolnie dyktują w słuchawkach, zadaj pytanie takie, albo odpuść. To też nie jest żadna, recenzja tych, którzy zostali. Ja podjęłam taką decyzję i za nią odpowiadam – dodała.
Joanna Racewicz – plany zawodowe
Joanna Racewicz dokonała wielu zmian w swoim życiu. Założyła fundację, głośno zaczęła mówić o hejcie, o przemocy, szczególnie wobec kobiet, choć nie tylko. Obecnie prowadzi także podcast publikowany na YouTubie. Na pytanie, jako odnalazła się w przestrzeni bardziej rozrywkowej, odpowiedziała:
- Szklana szyba ekranu chroni nas tylko pozornie, to nie jest bezpieczne środowisko. Stykamy się z hejtem, niezależnie od tego, czy naszą materią jest news, czy naszą materią jest tzw. lifestyle. Zajmuję się w swojej fundacji hejtem nie ze swojego powodu, chociaż trochę też, bo znam to zjawisko od podszewki, jestem jego obiektem i dotyka mnie, ale nie przewraca. Zajmuje się hejtem w imieniu wszystkich ludzi, którzy tej bariery nie mają, których skóra jeszcze nie obrosła pancerzem, zobaczcie statystyki. Jak wiele mamy w Polsce przypadków głębokiej depresji, prób samobójczych młodych ludzi. Jeśli mówimy o 500 udanych próbach samobójczych młodzieży do 19 roku życia, to zobaczcie, jaka jest skala zjawiska. To prawie dwoje dzieci dziennie. Potworne to jest – przekazała.
Kolejną rzeczą, która pochłonęła Joannę, była książka. Dziennikarka wkrótce zabierze czytelników w świat wiedźm, szamanek i szeptuch.
- Myślę sobie, że warto czasem wrócić do tej materii, która jest gdzieś między ciałem a duchem, gdzieś między w tej wertykalnej perspektywie niebem a piekłem i że są takie kobiety, właśnie kobiety, bo my mamy dostęp do tych intuicyjnych przestrzeni, o których mężczyźni bardzo często nie mają pojęcia. Mówię o takim rodzaju energii, która rzeczywiście potrafi zdziałać cuda. Trudno jest to o tyle, że trzeba rzeczywiście odsiać ziarno od plew i to niełatwe zadanie - dodała.
Joanna nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Jak się okazuje, niedawno pojawiła się również na castingach do pewnego programu telewizyjnego
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Małgorzata Ohme napisała wzruszający wiersz dla mamy. "Wśród nocnej ciszy we łzach tonę"
- Anegdoty z życia Władysława Bartoszewskiego. "Sam kontakt z nim po prostu człowieka uskrzydlał"
- Marek Jackowski we wspomnieniach dzieci. "Czekał na nas i zawsze za nami tęsknił''
Autor: NB
Źródło zdjęcia głównego: East News/Wojciech Olkuśnik