Niecodzienne wyznanie Damiana Michałowskiego na antenie. "W samych majtkach krzyczę do żony"

Niecodzienne wyznanie Damiana Michałowskiego na antenie DDTVN
Damian Michałowski - historia o dzikach
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Podczas wtorkowego wydania Dzień Dobry TVN widzowie usłyszeli historię, której nikt się nie spodziewał. Damian Michałowski, komentując nagranie z danielami spacerującymi po Wejherowie, postanowił dorzucić własną anegdotę z udziałem dzików. Finał jego opowieści był niewątpliwie komediowy. - Przepraszamy, że zdradzamy taką prywatę. Już nie będziemy - powiedziała ze śmiechem towarzysząca mu na wizji Paulina Krupińska-Karpiel.

Damian Michałowski opowiada o przygodzie z dzikami

W trakcie przeglądu newsów w Dzień Dobry TVN Joanna Kryńska zaprezentowała widzom nagranie z Wejherowa, na którym widać, jak daniele swobodnie przechadzają się między blokami. Materiał wywołał uśmiech w studiu, a prowadzący zaczęli wymieniać się własnymi doświadczeniami związanymi z dzikimi zwierzętami pojawiającymi się w pobliżu domów.

To właśnie wtedy Damian Michałowski przyznał, że w jego okolicy nie spotyka się danieli, lecz śmiało podchodzące do domostw dziki. Prezenter postanowił podzielić się z widzami swoją opowieścią.

- Szybka historia à propos dzików. Ostatnio przyszły do mnie o 2 w nocy, psy zaczęły szczekać. Więc ja mówię: "Idę je przegonić". A że śpię tylko w majtkach, to wyszedłem w tych gaciach, ale drzwi mi się zatrzasnęły. Nie mogłem wrócić - wyznał prowadzący DDTVN.

Damian Michałowski utknął poza domem w samej bieliźnie

Sytuacja szybko przerodziła się w scenę rodem z komedii. Damian Michałowski znalazł się na mrozie, w środku nocy, w samej bieliźnie, bez możliwości powrotu do domu, a w dodatku w towarzystwie dzików, które wcale nie zamierzały się oddalić.

- Stoję, obok mnie dziki pięć metrów dalej, jest 2 w nocy, -13 stopni, a ja w samych majtkach krzyczę do żony, żeby mnie wpuściła do domu - opowiadał z rozbawieniem dziennikarz.

Historia wywołała salwy śmiechu w studiu. Współprowadząca Paulina Krupińska-Karpiel próbowała przywołać kolegę do porządku. - Przepraszamy, że zdradzamy taką prywatę. Już nie będziemy - zażartowała.

- To nagranie też chcielibyśmy zobaczyć - dodała przysłuchująca się wszystkiemu Joanna Kryńska.

Zobacz także: