Są dorośli, ale niesamodzielni. Kto zajmie się nimi, gdy rodzice odejdą? "Chodzi o ciężką fizyczną pracę"

Uwaga! TVN. Są dorośli, ale niesamodzielni. Kto zajmie się nimi, gdy rodzice odejdą?
Uwaga! TVN. Są dorośli, ale niesamodzielni. Kto zajmie się nimi, gdy rodzice odejdą?
Opieka nad dorosłą, niesamodzielną osobą jest nie tylko wysiłkiem emocjonalnym, ale i fizycznym. Wiedzą o tym doskonale rodzice 45-letniej Pauliny w spektrum autyzmu. Co się z nią stanie, kiedy zabraknie mamy i taty? Podobne pytania zadają sobie rodzice innych niesamodzielnych dorosłych. Reportaż programu Uwaga! TVN.

Według WHO w Europie w spektrum autyzmu jest 1 na 100 dzieci. Około 75 proc. dorosłych osób z niepełnosprawnościami nadal mieszka z rodzicami lub opiekunami.

Uwaga! TVN. Jak radzą sobie rodzice z dorosłymi dziećmi w spektrum autyzmu?

Pani Małgorzata jest mamą 45-letniej Pauliny w spektrum autyzmu.

- Budzę się często o 4-5 rano. Nie jestem w stanie się schylać. Muszę się rozruszać. Mąż podobnie. Chodzi o ciężką fizyczną pracę, nie o ubranie małego dziecka, przedszkolaka. Trzeba ją też wykąpać i ubrać. Mówię o dorosłej kobiecie, która niekoniecznie współpracuje – opowiada Małgorzata Mendelewska, mama Pauliny, prezes zarządu Autyzm Polska Fundacja Pomocy Osobom Autystycznym.

- Paulinka jest przede wszystkim niepełnosprawna intelektualnie, w znacznym stopniu. Jest osobą niewerbalną, czyli ona nie mówi albo mówi bardzo niewiele – mówi Włodzimierz Mendelewski, tata Pauliny.

- Uważamy, że ona funkcjonuje na etapie wczesnego przedszkolaka, jak 3-, 4-latek – dodaje pani Małgorzata.

- Każdy autysta to jest inny świat. Inny świat zaburzeń, niepełnosprawności, zaburzeń komunikacji, zaburzeń w relacjach międzyludzkich. To nie jest choroba. To jest pewien rodzaj zaburzenia – zaznacza pan Włodzimierz.

Kiedyś niewiele było wiadomo na temat autyzmu

Paulina urodziła się w 1980 roku.

- Wtedy bardzo niewiele było wiadomo na temat autyzmu. Nie było publikacji, nie było terapeutów – mówi pan Włodzimierz.

U Pauliny wszystko zaczęło się od silnych i częstych ataków epilepsji.

- Nastąpił całkowity regres psychofizyczny. Paulina leżała jak taka żywa laleczka, bez kontaktu, bez reakcji. To było dla nas ogromne przeżycie – wspomina jej tata.

- Wydawało się, że nie widzi, choć widziała. Wydawało się, że nie słyszy, bo nie docierały do niej żadne komunikaty. Nie lubiła się przytulać, nie można było spojrzeć jej w oczy, nie nawiązywała kontaktu. Jak siedziała blisko nas, to odwracała się tyłem – opowiada pani Małgorzata.

- Staliśmy bezradni, bo nie wiedzieliśmy w ogóle, co robić z nią, jak postępować. Szukaliśmy pomocy wszędzie, od profesora do znachora, od Pszczyny po Stany Zjednoczone – dodaje mama Pauliny.

Gdy urodziła się Paulina, pan Włodzimierz i pani Małgorzata byli na studiach pedagogicznych. Ukierunkowali swoje zawodowe życie tak, by móc być terapeutami córki. Tata Pauliny na studiach napisał jedną z pierwszych w Polsce publikacji o autyzmie.

- Pierwsze słowa "mama" czy "tata" pojawiły się, kiedy Paulina skończyła trzydzieści parę lat. Raptem zaczęła mówić "tatusiu" czy "mamusiu" z taką intonacją, że było to dla nas naprawdę ogromne wzruszenie – mówi pan Włodzimierz. I dodaje: - Teraz, od jakiegoś czasu, pragnie kontaktu. Bardzo lubi się do mnie przytulać. Trudno sobie wyobrazić, co będzie, kiedy zabraknie kiedyś mnie czy żony.

- My mamy jeszcze zdrową córkę. Ona bardzo kocha swoją niepełnosprawną siostrę. Zawsze powtarzała, że się nią zajmie, bo to jest jej siostra. Natomiast my z mężem nie zgadzamy się na takie rozwiązanie, ponieważ wiemy, jak trudne jest życie z taką osobą – zaznacza pani Małgorzata.

Paulina na spacery jeździ samochodem. Na zmiany często reaguje bardzo emocjonalnie. Dostępne formy wsparcia nie są przystosowane do osób takich jak ona.

- Gdyby została przeniesiona do DPS-u, to pierwszym objawem takiego przeniesienia byłyby straszliwe napady agresji, gdzie trzeba by wzywać pogotowie i szpital psychiatryczny. Pasy, farmakologia i koniec. Nie biorę tego pod uwagę i stąd moja siła, żeby działać – tłumaczy pani Małgorzata.

Budowa ośrodka wsparcia dla dorosłych osób w spektrum autyzmu

Kobieta z mężem założyła fundację i podjęła się budowy pierwszego w województwie kujawsko-pomorskim kompleksowego ośrodka wsparcia dla dorosłych osób w spektrum autyzmu, które wymagają stałej opieki. Koszt inwestycji to 17 mln złotych. Lokalne władze pomagają, jak mogą, projekt dostał też wsparcie unijne, ale wciąż potrzeba wkładu własnego – 2 milionów złotych w tym roku.

- Najtrudniej w życiu jest prosić kogoś o pomoc. Prosząc, czuję się trochę upokorzona. Ale zaufali mi rodzice, którzy stopniowo przyłączali się i uwierzyli w ten projekt. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy ponieśli porażkę. Żebym ja poniosła porażkę, która zniszczyłaby ich nadzieje – kwituje pani Małgorzata.

Chcesz pomóc w stworzeniu ośrodka? Szczegóły znajdziesz TUTAJ >>>

Cały reportaż zobacz na stronie Uwagi! TVN.

Zobacz także: