- Uprzedzenia wobec kotów często budowane są przez porównywanie ich z psami.
- Koty co do zasady wkładają wiele pracy w unikanie konfliktów z innymi zwierzętami i ludźmi.
- Niektóre pozornie "aspołeczne" zachowania kotów wynikają z niezaspokojenia ich potrzeb bytowych.
Kot, który nie jest psem
Jednym z największych grzechów w narracji o kotach jest porównywanie ich z psami. Choć w przypadku wielu ras dorównują sobie wzrostem, chodzą na czterech łapach i mieszkają z nami pod jednym dachem - ich etogram i historia relacji z człowiekiem znacznie się różnią.
Obecny (choć biorąc pod uwagę pojawiające się co jakiś czas rewelacje - nieostateczny) stan wiedzy naukowej wskazuje, że pies został przez nas udomowiony kilka tysięcy lat wcześniej niż kot. Jednak to nie długość a jakość czasu spędzonego z obydwoma gatunkami wpływa na różnice między nimi. Do dziś koty uznawane są za zwierzęta półdzikie, żyjące niejako "obok" zamiast "razem" z człowiekiem. Podczas gdy próżno dziś szukać na ulicach miast wolnożyjących psów, a każdego zagubionego burka zgłasza się służbom lub internetowym społecznościom, wybiegający z piwnicy bloku prosto na pobliskie drzewo felis catus traktowany jest jak lokalna fauna. Ten rozdźwięk w podejściu do obu gatunków działa jak samospełniająca się przepowiednia, na której najwięcej tracą ginące w dramatycznych warunkach, niebezpieczne dla ekosystemu koty i pozostające pod ochroną ptaki.
W rezultacie na ulice wychodzą kolejne pokolenia "zdziczałych" kotów. Tak jak w przypadku ludzkich dzieci, początkowe fazy rozwoju i wychowania wpływają na przyszłe postawy kociąt. Zwierzę, które do 7. tygodnia życia nie miało kontaktu z człowiekiem, może nigdy mu nie zaufać. Znalezienie wyrozumiałego, kochającego i przede wszystkim bezpiecznego domu dla takiego mruczka, gdy osiągnie już dorosłość, bywa bardzo trudne.
Czynniki kształtujące mozaikę zachowań zwierzęcia nigdy jednak nie są wyłącznie zewnętrzne lub wewnętrzne. Wspomniana, potencjalna deprywacja społeczna małego kota uczyni więc z niego "dzikusa" przy odpowiednich genetycznych predyspozycjach. Znaczenie ma chociażby to, w jakich relacjach z ludźmi żyli jego przodkowie. Tutaj warto powiedzieć też nieco o dynamice relacji w obrębie samego gatunku, jej wpływie na współczesny obraz kota i antagonizowanie go wobec wyobrażeń na temat psów. Przodkowie naszych mruczków nie tworzyli takich struktur rodzinnych, jak wilki. Koty co do zasady nie polują też razem i nie dzielą się posiłkami, ponieważ ich ofiary są małe. Wyjątkiem jest tutaj, naturalnie, relacja kociej mamy z dziećmi.
Wypadkową tych cech, przyzwyczajeń i zachowań jest kot, który nie potrzebuje nawiązywać relacji z innymi istotami, aby przetrwać. Jest też nie tylko drapieżnikiem, ale i ofiarą. Mimo braku zrozumienia ze strony ludzi, wyrzucania na ulicę i lat chłodnego traktowania, nadal jest gotowy okazywać nam czułość i zawiązywać z nami niezwykle głębokie relacje. Uczucia, jakimi kot potrafi obdarzyć człowieka są naprawdę zaskakujące, gdy pomyślimy tylko o historycznej różnicy między nimi a psami - między traktowanym jak dzikie zwierzę do łapania myszy tymczasowym lokatorem strychów, a szlachetnym myśliwym lub obrońcą domowego miru, uczonym komend i przywołań.
Kot, który się chowa
O "aspołecznej" naturze kotów świadczyć miałby fakt, że, według powszechnych stereotypów, nie przybiegają na zawołanie i nawet w obrębie jednego mieszkania "chadzają własnymi ścieżkami". Oczywiście czytelnik, który dotarł do tego miejsca artykułu wie już, jakie uwarunkowania historyczne wpłynąć mogły na specyficzną "niezależność" kota, ale warto pamiętać i o najświeższej przeszłości danego, omawianego przypadku. Prawie nikt przecież nie uczy kota przybiegania na zawołanie, ponieważ nie widzi takiej potrzeby. W tym samym czasie każdy świadomy i rozsądny opiekun kładzie ogromny nacisk na wyrobienie w szczeniaku odpowiedniej reakcji na odwołanie. Obojętny na zawołanie opiekuna pies mógłby przecież skrzywdzić kogoś lub sam wpaść w tarapaty podczas spaceru. Tymczasem nie dość, że kota w większości przypadków można bez problemu nauczyć sztuczek i komend, to wielu zakochanych w swoich mruczkach opiekunów przyzna, że te po prostu przychodzą na zawołanie bez treningu.
Kolejnym źródłem uprzedzeń jest zestaw kocich zachowań związanych z odpoczynkiem i regulacją. Mruczek, będący nie tylko małym drapieżnikiem, ale i ofiarą, mimo dobrych chęci może nie rozumieć, że przychodzący do nas w odwiedziny goście, nie mają wobec niego złych intencji. Niektóre koty oczywiście będą tulić się do każdej, nowo napotkanej osoby, ale nie możemy mieć im za złe, jeśli nie zachowują się jak rozemocjonowany, roczny labrador. Pamiętajmy też, że koty mają niewyobrażalnie wręcz z naszej perspektywy czuły słuch. Znacznie czulszy niż psy. Powodem problemów behawioralnych kota może być sprzęt RTV AGD, wydający niesłyszalne dla nas dźwięki. Tym bardziej uciążliwy dla kociego ucha może być więc hałas związany ze spotkaniem towarzyskim. Uwaga - wyciąganie kota na siłę z kryjówki, o ile nie grozi mu oczywiście niebezpieczeństwo, działa bardzo źle na jego poczucie bezpieczeństwa i relację z opiekunem. Szanujmy jego przestrzeń.
Kot powinien mieć zapewnione miejsca, w których może się schować. Jeżeli jednak rzadko widujemy go w ciągu dnia, a z ukrycia wychodzi wyłącznie by załatwić potrzeby fizjologiczne - to sygnał, że potrzebuje natychmiastowej pomocy. Jeszcze przed konsultacją behawioralną permanentnie chowającego się kota należy przebadać w klinice weterynaryjnej.
Kot, który atakuje
Drugim odchyleniem na spektrum patologicznych (obiektywnie lub z naszej perspektywy) zachowań jest agresja. Rozmowę o niej zacząć należy od uświadomienia sobie, że koty, co do zasady, robią wszystko, aby uniknąć konfrontacji. Wkładają ogrom pracy w dystansowanie potencjalnego przeciwnika. Komunikacja w obrębie gatunku bazuje na pośrednim wysyłaniu rozsianych w czasie i przestrzeni komunikatów, pozwalających zapobiegać konfliktom. Koty drapią, znaczą policzkami czy moczem po to, aby informować się wzajemnie o swoim położeniu i czasie w nim spędzanym, co pozwala im się skutecznie ze sobą mijać. Kiedy kot zostaje przyparty do muru i znajduje się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia, również wysyła szereg sygnałów dystansujących. Kiedy więc będziesz zbliżać się do prychającego i warczącego kota pamiętaj, że właśnie wkłada całą swoją energię w przekonanie cię, abyś się wycofał lub wycofała. Trudno mówić o pełnej premedytacji, woli czy determinacji kota, jeśli zaatakuje cię po kolejnym zmniejszeniu dystansu - pomyśl tylko o bezwarunkowych reakcjach, jakich w ekstremalnym stresie dopuszczają się ludzie. I jeszcze jedno - atak kota jest o wiele bardziej traumatyzujący od ataku psa. Zwykle podrapania czy pogryzienia następujące po nieuszanowaniu przez człowieka kociej przestrzeni nie są prawdziwymi atakami, a radykalnymi ostrzeżeniami, błaganiem o dystans. Pisząc to wyłączam oczywiście przypadki rzadkich chorób psychicznych i układu nerwowego, jak demencja.
Kocia agresja skierowana na człowieka nigdy nie jest pozbawiona podstaw i nie wynika z "podłości". Może być przeniesiona - przerażony konkretnym bodźcem kot atakuje znajdującego się pod ręką człowieka, uznając go za zagrożenie. Może to być też agresja łowiecka - kot nienauczony odpowiednich zabaw czy, co częste, nauczony zabawy z ludzką ręką po prostu kontynuuje procedurę, za którą był nagradzany w dzieciństwie, mając wówczas znacznie mniejsze pazurki i ząbki. Zdarza się też, że kot podgryza i drapie opiekuna na skutek przebodźcowania. Zauważywszy, że inne dystansujące ludzką rękę sygnały nie działają, wbija w nią lekko zęby i pazury. W końcu - agresja, tak jak i chowanie się po kątach, może być reakcją na ból. Zamiast wzmacniać w niej kota, bo tym właśnie skutkują próby karania go, powinniśmy czekać już w kolejce do weterynarza.
Kot, który znaczy
Kot rozumie złożone ciągi przyczynowo-skutkowe, radzi sobie w trudnych sytuacjach i ma rozbudowaną architekturę emocjonalną, ale w jego umyśle nigdy nie pojawi się obszar, zdolny do pojęcia uczuć, jakie w człowieku może wywołać widok i zapach odchodów, moczu lub zadrapań na kanapie. Kot biologicznie nie jest w stanie działać w intencji, którą, jako ludzie nazywamy "podłością" czy "złośliwością". Znaczenie pazurami jest dla kota zachowaniem tak naturalnym, jak dla nas załatwianie potrzeb fizjologicznych, a pojęcie "estetyki" nie pojawia się w głowie tego, bądź co bądź niezwykle dbającego o higienę, zwierzęcia. Więcej o roli drapaka w kociej przestrzeni możecie przeczytać tutaj. Załatwianie się poza kuwetą może wynikać z szeregu różnych przyczyn, z których najczęstszą jest preferowanie lepszej toalety niż zbyt małe lub zadaszone, śmierdzące pudło o wbijającym się w opuszki podłożu. Więcej na temat prawidłowych warunków kuwetowych tutaj. Znaczenie moczem, a nie zwykłe opróżnianie pęcherza, jest odrębnym zachowaniem wymagającym konsultacji behawiorystycznej.
Kot, który myśli i czuje
W końcu - zarzutom o podłość, kierowanym wobec kotów, często towarzyszy również oskarżenie o wyrachowanie i interesowność. Fakt, że kot (tak jak i pies) chętniej podejdzie do człowieka, który oferuje mu jedzenie, jest objawem rozsądku. Zwracanie na siebie uwagi opiekuna w sposób dla niego nieakceptowalny, jeśli jest skuteczne, będzie przez kota powtarzane i nie świadczy to bynajmniej o jego podłości a inteligencji. Dlaczego miałby nie drapać drzwi do szafki, skoro ostatecznie dzięki temu w końcu się otworzą? Dlaczego miałby nie miauczeć w nocy, skoro w końcu zmotywuje to człowieka do nakarmienia go?
Koty mają różną odporność i potrzeby związane z dotykiem. Niektóre ucieszą się na każdą pieszczotę, inne - wybiorą okazywanie uczuć przez siedzenie w pobliżu człowieka, nie na jego kolanach. Indywidualne preferencje w tym zakresie mają też ludzie i psy, choć w przypadku tych ostatnich często dochodzi do nieporozumień. Podczas gdy niezainteresowany głaskaniem kot wygnie kręgosłup w kształt litery "U" i obróci się na pięcie, pies zesztywnieje i zacznie wysyłać sygnały uspokajające, jak oblizywanie pyska czy ziewanie. Niezrozumienie ich przez człowieka nieraz kończy się pogryzieniem.
Często słyszymy o pozornie paradoksalnym zachowaniu kotów najbardziej zainteresowanych najmniej zaciekawioną nimi osobą w pomieszczeniu. Wynika to z faktu, że nachalność w kocim świecie jest nietaktem. Najprzyjemniej przecież poznawać się z osobami, które dają nam przestrzeń, nie spoufalają zbyt szybko i nie ogłaszają naszymi przyjaciółmi po dwóch dniach znajomości, prawda?
Powinniśmy uczyć się o kotach, ale i od kotów. Ich inteligencja jest godna podziwu, a asertywność i zdolność deeskalowania konfliktów powinny stanowić dla ludzi inspirację. Uprzedzenia wobec kotów mówią wiele o naszej niecierpliwości wobec innych i nieszanowaniu cudzych granic.
Zobacz także:
- Urocze zwierzątko nagrane w Azji. Jest jednym z najsłabiej poznanych ssaków
- Zaskakujący lokator Łazienek Królewskich otrzymał imię. "Mamy to!"
- Najdroższa rasa psów na świecie? Kosztuje prawie 10 milionów złotych
Autorka/Autor: Michalina Kobla
Źródło zdjęcia głównego: gettyimages/ Viktoriya Skorikova