Azyl dla szopów w Kryształowicach
Wizyta ekipy Dzień Dobry TVN w Kryształowicach odsłoniła kulisy pracy Grzegorz Dziwaka - lekarza weterynarii, który od 10 lat przyjmuje pod swój dach szopy. Zwierzęta są często osierocone, chore lub skrajnie wyczerpane.
Podczas nagrania weterynarz pokazał m.in. dwa najmłodsze maluchy, które niedawno trafiły do azylu.
- Te dwa maluszki trafiły do nas z miejscowości nieopodal. Zostały znalezione przez dwie dziewczynki, które sobie spacerowały po parku. Po prostu wypadły z gniazda i były bardzo osłabione, ale na szczęście udało się dzięki szybkiej reakcji je uratować - opowiada rozmówca Oli Kot.
Jak powstało miejsce, które dziś ratuje setki zwierząt?
Dziś w azylu przebywa około 250 szopów. To ogromna liczba, wymagająca codziennej pracy, karmienia, sprzątania, leczenia i obserwacji. Początki tego miejsca były jednak skromne i nieplanowane.
- Zaczęło się zupełnie przypadkiem, bo szopy są gatunkiem inwazyjnym, pojawiły się w Polsce i jest ich coraz więcej. 10 lat temu trafiły do mnie dwa malutkie osierocone szopy. Jestem lekarzem weterynarii, więc trafiły do mnie do przychodni, w której pracowałem. Poproszono mnie o zajęcie się nimi dożywotnio. Tak też się stało. Powstała wtedy pierwsza woliera. Później z roku na rok tych szopów przybywało - opowiada Grzegorz Dziwak.
W pewnym momencie do ratowania szopów zmusiły weterynarza również przepisy.
- Zmieniło się też prawo. Stały się inwazyjnym gatunkiem obcym i musiałbym wszystkie szopy, które do mnie trafiają, uśmiercać. Ja nie chcę tego robić, więc postanowiłem założyć azyl - wyjaśnia opiekun zwierząt.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Humbak Timmy prawdopodobnie nie żyje. "Był w stanie skrajnego wyczerpania"
- Podczas treningu znalazł psa zamkniętego w plecaku. Sprawą zajęła się policja
- Grzybica u świnek morskich. Jak zwalczyć tę chorobę?