- Wiosną można natknąć się na "marczaki", czyli młode zające.
- Największym zagrożeniem dla małych ssaków bywa - oprócz naturalnych drapieżników - działalność człowieka.
- Co robić, gdy natkniemy się na młodego zająca?
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo:
"Marczaki" - młode zajączki, które można spotkać wiosną
Wiosna to czas, w którym przyroda budzi się do życia. Jednym z nieodłącznych symboli tej pory roku są młode zające.
- Właśnie teraz na świat przychodzi pierwszy miot tych sympatycznych uszatych ssaków. Młode zajączki, które przychodzą na świat w marcu, nazywamy "marczakami". Zajęczyca rodzi swoje młode w płytkim zagłębieniu w ziemi, zwanym "kotliną", często w wysokiej trawie lub pod niskimi gałęziami sosen, lub po prostu na polu w miejscu osłoniętym od wiatrów - wyjaśnił Dawid Kontny, leśnik z facebookowego profilu "Borem Lasem Wodą Bagnem".
Ekspert dodał przy tym, że młode ssaki stosują prostą, ale skuteczną strategię przetrwania.
- Strategią młodych zajęcy jest po prostu tkwienie w bezruchu, by nie rzucać się w oczy drapieżnika - czytamy pod fotografią przedstawiającą zwinięte w kłębek marczaki.
Jak postępować z młodymi zającami?
Choć zające muszą na co dzień mierzyć się z naturalnymi drapieżnikami, takimi jak lisy czy ptaki, poważnym zagrożeniem bywają dla nich również ludzie, którzy wypalają trawy.
- Młode zające, mimo że świetnie rozwinięte i zdolne do przemieszczania się praktycznie krótko po porodzie, nie mają szans z płomieniami, gdyż w stresowych sytuacjach po prostu zamierają w bezruchu i płoną żywcem - wyjaśnił leśnik.
Równie niebezpieczne jest zabieranie zajęcy z ich naturalnego środowiska - nawet, gdy zwierzęta wydają się samotne i porzucone.
- Widok małego zająca pozostawionego samego sobie jest absolutnie naturalny - dodał ekspert.
Leśnik zaznaczył, że powinniśmy interweniować wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach - gdy zajęczyca zostanie znaleziona martwa lub jej młode jest ranne - ma widoczne obrażenia bądź problemy z poruszaniem się.
- W innych przypadkach, absolutnie nie dotykamy, a tym bardziej nie zabieramy samotnych zajączków z ich środowiska - podsumował Dawid Kontny.
Zobacz także:
- Koza Bazylia musiała mieć amputowaną nogę. Proteza uchroniła ją przed kalectwem. "Wykonujemy je bezpłatnie"
- Śmierć w ogrodzie zoologicznym. Tragedia w Lubinie
- Urocze mini zwierzątka, którymi można opiekować się w domu. Będziesz zaskoczony
Autorka/Autor: Aleksandra Kokot
Źródło zdjęcia głównego: Getty Images/Jacek Kadaj