Doszło do zanieczyszczenia jednego z największych Parków Narodowych w Polsce. "To nie wyglądało dobrze"
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo
- W Wigierskim Parku Narodowym stwierdzono skażenie rzeki Czarnej Hańczy i jeziora Wigry – w wodzie zauważono mętną zawiesinę, jednak nie odnotowano martwych ryb.
- Służby, w tym policja i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku, ustalają źródło zanieczyszczenia.
- Władze Suwałk zapewniły, że nie pochodzi ono z miejskiej oczyszczalni ścieków.
Czarna Hańcza, mająca 142 kilometry długości, jest największą rzeką Suwalszczyzny i lewym dopływem Niemna. Przepływa przez malownicze tereny Wigierskiego Parku Narodowego i cieszy się dużą popularnością wśród kajakarzy, zwłaszcza latem.
Doszło do zanieczyszczenia Czarnej Hańczy i jeziora Wigry
W czwartek władze Wigierskiego Parku Narodowego oraz straż pożarna poinformowały o skażeniu rzeki Czarnej Hańczy i jeziora Wigry. Obecnie służby próbują ustalić, skąd pochodzi zanieczyszczenie.
Zanieczyszczenie zauważono w miejscowości Sobolewo (woj. podlaskie), położonej kilka kilometrów za Suwałkami. Strażacy przekazali, że woda była silnie zmętniona, lecz jej stan stopniowo się poprawia.
Jarosław Borejszo z Wigierskiego Parku Narodowego poinformował, że w wodzie znajdowała się zawiesina, która budziła niepokój, jednak nie zaobserwowano martwych ryb. Jak dodał, przez rzekę przez kilka godzin przepływała duża ilość zanieczyszczeń. Sprawą zajmuje się policja oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku.
- Woda w Czarnej Hańczy była mętna. Pobraliśmy próbki. W wodzie płynęła jakaś zawiesina i to nie wyglądało dobrze. Na szczęście nie zauważyliśmy śniętych ryb - powiedział Jarosław Borejszo z Wigierskiego Parku Narodowego.
Nie doszło do wycieku z oczyszczalni
Rzecznik prezydenta Suwałk, Kamil Sznel, zapewnił, że źródłem skażenia nie jest miejska oczyszczalnia ścieków, w której nie odnotowano żadnych awarii.
- W naszej oczyszczali nie było żadnej awarii. To nie nasze zanieczyszczenia - powiedział Sznel.- W naszej oczyszczali nie było żadnej awarii. To nie nasze zanieczyszczenia - powiedział Sznel.
To nie pierwsza taka sytuacja
Przypomniano, że osiem lat temu w oczyszczalni doszło do poważnej awarii, w wyniku której do rzeki trafiło ponad dwa tysiące metrów sześciennych nieczystości, powodując śmierć setek kilogramów ryb. Po tamtym zdarzeniu miasto przeprowadziło zarybianie rzeki.
Więcej na TVN Meteo.
Zobacz także:
- Wigierski Park Narodowy – co warto w nim zobaczyć?
- Spływy kajakowe w Polsce. Gdzie warto się wybrać?
- Muzyk z pasją do parków narodowych. "Jest co zwiedzać"