Miał w sobie półmetrowego guza, który ważył 12 kg. Przez lata nic go nie bolało

Guz w brzuchu. Ważył 12 kg. Pacjent już po operacji
Półmetrowy guz usunięty. Pacjent wraca do zdrowia
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
73-letni Marek Hesse dochodzi do siebie po skomplikowanej operacji. Po raz pierwszy w historii Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej usunięto u pacjenta tak dużą zmianę. Guz w brzuchu pana Marka miał prawie pół metra średnicy i ważył 12 kg. Jak to możliwe? Zobacz materiał Dzień Dobry TVN.

Półmetrowy guz w ciele pacjenta

Brzuch Marka Hesse powiększał się już od wielu lat. Mężczyzna sądził jednak, że to efekt dodatkowych kilogramów, które przybierał. Nie spodziewał się, że tak naprawdę rośnie w nim pokaźnych rozmiarów guz.

- Lubię sobie pojeść, lubię słodycze, kluseczki. Myślałem, że to od tego. Nie przejmowałem się, bo się czułem bardzo dobrze. Chodziłem na spacery, na kijki, na basen. (...) Nic nie odczuwałem, wszystko było ok - tłumaczył pan Marek.

Dopiero w sierpniu ubiegłego roku, podczas pobytu w górach, Hesse zaczął źle się czuć i pojawiły się u niego pierwsze niepokojące symptomy.

- Czułem, że jestem coraz słabszy. Już nie mogliśmy po tych górach chodzić. (...) Zacząłem odczuwać problemy gastryczne. Odbijało mi się, zgaga. Jak brzuszek bardziej urósł, to był problem ze schylaniem się, żeby buta zawiązać, coś podnieść. Wtedy zdecydowałem się pójść do lekarza. Lekarka rodzinna skierowała mnie na USG, bo chyba wyczuła w tym brzuchu, że coś jest nie tak - powiedział pacjent.

Marek Hesse miał w sobie 12-kilogramowego guza

Mężczyzna trafił do Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej. Tam zbadał go lek. med. Janusz Sznajder, kierownik oddziału chirurgii onkologicznej.

- Najpierw zbadałem pacjenta i już w badaniu takim fizykalnym było widać, że w jamie brzusznej znajduje się masa guzowata. Później obejrzałem badanie tomograficzne i na tej podstawie podjąłem decyzję o tym, że podejmę się zabiegu - wyjaśnił Sznajder.

Operację rozpoczęto od otwarcia jamy brzusznej. Wykonano długie cięcie przebiegające bliżej prawej strony brzucha, od dolnej części klatki piersiowej, aż do miejsca poniżej pępka. W pierwszym etapie guz został oddzielony od wszystkich sąsiednich narządów, a następnie usunięto go w całości. Na końcu wykonano ponowne połączenie jelit i zamknięto jamę brzuszną.

Jak przyznał lek. Janusz Sznajder trudność zabiegu polegała przede wszystkim na dużym rozmiarze guza, który był zrośnięty z pacjentem.

- Naciekał i wrastał w powłoki jamy brzusznej, całej prawej strony. Część guza wrastała w jelito grube i spychała je na lewą stronę. (...) Guz miał 46 cm średnicy, więc praktycznie pół metra. Można sobie wyobrazić, jaki to jest rozmiar. Waga 12 kg - tłumaczył doktor.

Marek Hesse podkreślił, że co roku wykonywał badania krwi, a wyniki były dobre. Nic nie wskazywało na to, że w brzuchu mężczyzny znajduje się guz. Jak to możliwe?

- Uważam, że kilka lat ten guz się rozwijał. Trzeba mieć świadomość, że badania podstawowe, nawet w zaawansowanych przypadkach, bardzo długo są prawidłowe. Wszystkie niespecyficzne dolegliwości ze strony jamy brzusznej, które utrzymują się dłuższy czas, to mogą być zwykłe pobolewania, wzdęcia, dyskomfort, to jest pretekst do wykonania badań obrazowych. Co 2 lata powinniśmy zrobić badania krwi, badanie USG jamy brzusznej - podkreślił lek. med. Janusz Sznajder.

Cały reportaż znajdziesz w materiale wideo.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Justyna Piąsta
Reporter: Wiktoria Żesławska
Czytaj także: