Półmetrowy guz w ciele pacjenta
Brzuch Marka Hesse powiększał się już od wielu lat. Mężczyzna sądził jednak, że to efekt dodatkowych kilogramów, które przybierał. Nie spodziewał się, że tak naprawdę rośnie w nim pokaźnych rozmiarów guz.
- Lubię sobie pojeść, lubię słodycze, kluseczki. Myślałem, że to od tego. Nie przejmowałem się, bo się czułem bardzo dobrze. Chodziłem na spacery, na kijki, na basen. (...) Nic nie odczuwałem, wszystko było ok - tłumaczył pan Marek.
Dopiero w sierpniu ubiegłego roku, podczas pobytu w górach, Hesse zaczął źle się czuć i pojawiły się u niego pierwsze niepokojące symptomy.
- Czułem, że jestem coraz słabszy. Już nie mogliśmy po tych górach chodzić. (...) Zacząłem odczuwać problemy gastryczne. Odbijało mi się, zgaga. Jak brzuszek bardziej urósł, to był problem ze schylaniem się, żeby buta zawiązać, coś podnieść. Wtedy zdecydowałem się pójść do lekarza. Lekarka rodzinna skierowała mnie na USG, bo chyba wyczuła w tym brzuchu, że coś jest nie tak - powiedział pacjent.
Marek Hesse miał w sobie 12-kilogramowego guza
Mężczyzna trafił do Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej. Tam zbadał go lek. med. Janusz Sznajder, kierownik oddziału chirurgii onkologicznej.
- Najpierw zbadałem pacjenta i już w badaniu takim fizykalnym było widać, że w jamie brzusznej znajduje się masa guzowata. Później obejrzałem badanie tomograficzne i na tej podstawie podjąłem decyzję o tym, że podejmę się zabiegu - wyjaśnił Sznajder.
Operację rozpoczęto od otwarcia jamy brzusznej. Wykonano długie cięcie przebiegające bliżej prawej strony brzucha, od dolnej części klatki piersiowej, aż do miejsca poniżej pępka. W pierwszym etapie guz został oddzielony od wszystkich sąsiednich narządów, a następnie usunięto go w całości. Na końcu wykonano ponowne połączenie jelit i zamknięto jamę brzuszną.
Jak przyznał lek. Janusz Sznajder trudność zabiegu polegała przede wszystkim na dużym rozmiarze guza, który był zrośnięty z pacjentem.
- Naciekał i wrastał w powłoki jamy brzusznej, całej prawej strony. Część guza wrastała w jelito grube i spychała je na lewą stronę. (...) Guz miał 46 cm średnicy, więc praktycznie pół metra. Można sobie wyobrazić, jaki to jest rozmiar. Waga 12 kg - tłumaczył doktor.
Marek Hesse podkreślił, że co roku wykonywał badania krwi, a wyniki były dobre. Nic nie wskazywało na to, że w brzuchu mężczyzny znajduje się guz. Jak to możliwe?
- Uważam, że kilka lat ten guz się rozwijał. Trzeba mieć świadomość, że badania podstawowe, nawet w zaawansowanych przypadkach, bardzo długo są prawidłowe. Wszystkie niespecyficzne dolegliwości ze strony jamy brzusznej, które utrzymują się dłuższy czas, to mogą być zwykłe pobolewania, wzdęcia, dyskomfort, to jest pretekst do wykonania badań obrazowych. Co 2 lata powinniśmy zrobić badania krwi, badanie USG jamy brzusznej - podkreślił lek. med. Janusz Sznajder.
Cały reportaż znajdziesz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Prosty zabieg może uchronić przed rakiem jajnika. "Głęboki i ratujący życie wpływ"
- Prof. Jerzy Choróbski - twórca polskiej neurochirurgii. "Obniżył śmiertelność do poniżej 10 proc."
- Rewolucyjny wyczyn polskich lekarzy. Operowali jednocześnie dwóch 3-miesięcznych bliźniaków