Bohaterki codzienności. Mamy SOS o poświęceniu, miłości i tworzeniu domu dla potrzebujących dzieci
Bohaterki codzienności
Małgorzata Dydo z wioskami SOS współpracuje od 24 lat. Od 12 lat jest mamą SOS i ma pod opieką piątkę dzieci. Pięcioro podopiecznych ma pod opieką również Ewa Myszk, najstarsza z nich ma 21 lat, najmłodszy w maju skończy 2 latka. Jak u pań narodziła się inicjatywa pomocy?
- U mnie to jest pokoleniowo. Kiedyś moja babcia wychowywała dzieci, moja mama, być może ta potrzeba serca jest w genach. Moje dzieci biologiczne akceptują to. W przyszłości też zamierzają wykonywać to samo, co ja, mając swoje dzieci - powiedziała Małgorzata.
Ewa Myszk dodała zaś, że do 40. roku życia skupiona była na karierze i pracy zawodowej. Pewnego dnia, robiąc podsumowanie, zdała sobie sprawę, że nie chce do końca życia skupiać się na jednej rzeczy.
- Mój tata zachorował na Alzhaimera i wymagał opieki. Byłam osobą do pomocy nad opieką. To doświadczenie sprawiło, że poczułam, że to jest miejsce dla mnie. Miałam poczucie, że moja obecność ma znaczenie - wyjaśniła.
Swoim sercem podzieliła się także Marysia Dębska, która została ambasadorką Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce.
- Dla mnie to jest wielki przywilej, że dostałam taką propozycję współpracy. To prezent, że mogę dołożyć małą cegiełkę. Kiedy odwiedziłam wioskę, zapominasz o całym świecie, wszystkie problemy weryfikujesz, bo widzisz, że jest takie miejsce, gdzie dzieje się tylko dobro - powiedziała aktorka.
Życie rodzin w wioskach SOS
Jak wygląda życie mamy SOS i czym są wioski SOS? Jak się okazuje, bycie mamą SOS niczym nie różni się od bycia mamą na pełen etat.
- To jest rola, jak każdego rodzica, dbamy o dzieci, o ich zdrowie, rozwój i edukację. Staramy się zabezpieczyć podstawowe potrzeby. Dzieci, które trafią do opieki zastępczej, są obciążone i potrzebują dodatkowe wsparcia. Naszym zadaniem jest zdiagnozowanie i szukanie specjalistycznej pomocy – dodała Ewa.
Wioski SOS to zaś miejsca, osiedle domków, w którym wychowują się dzieci, które są w pieczy zastępczej. Co więcej, mamy SOS, jako rodzice nie są same. Mają wsparcie całego stowarzyszenia i sztabu ludzi np. asystenta, który pomaga codziennie. Oprócz tego na terenie wioski jest psycholog, pedagog, konserwator, a nawet kierowca.
Zobacz także:
- Stworzyli dom dla 8. dzieci z trudnymi doświadczeniami. "Na początku spały na baczności. Byłem przerażony"
- Prowadzą Rodzinny Dom Dziecka. "Najbardziej poruszają nas historie dzieci krzywdzonych"
- Wychowali się w domu dziecka lub w placówkach opiekuńczo-wychowawczych i osiągnęli sukces. "Większość dzieciaków powinna wierzyć w to, że może zmieniać świat"