- Rodzinny dom dziecka Cimermanów to więcej niż tylko dach nad głową – to miejsce, które przywraca wiarę w ludzi i pozwala uwierzyć, że każdy zasługuje na dobry start.
- Niestety powódź sprzed dwóch lat brutalnie zakłóciła spokój i codzienne życie rodziny. W Lewinie Brzeskim, gdzie mieścił się ich dorobek życia, woda zniszczyła niemal wszystko.
- Państwo Cimermanowie się nie poddali. Zatrzymali się w starym budynku opuszczonego gimnazjum i budują nowy dom. Dziś potrzebują naszego wsparcia, by go ukończyć.
Rodzinny dom dziecka Cimermanów
Edyta i Robert Cimermanowie od 11 lat prowadzą rodzinny dom dziecka w Lewinie Brzeskim. W tym czasie wychowali łącznie 50 dzieci.
- Pamiętam, jak zakładaliśmy tę rodzinę zastępczą. Żona bardzo kocha dzieci, tak samo, jak ja. Nasze dzieci mają dobrze, to dlaczego komuś nie pomóc? - wspominał Robert Cimerman.
- Ukończyłam szkołę krawiecką. 15 lat pracowałam w zawodzie, zakład się zamknął i po prostu gdzieś, coś chciałam nowego robić. Zrobiłam kurs opiekunki dziecięcej i później przeszliśmy na ten pomysł, żeby pomóc innym dzieciom i stworzyliśmy rodzinę zastępczą - dodała Edyta Cimerman.
Jak zaznaczyła, pierwsze adopcje bardzo przeżyła.
- Przyjmujemy do naszego domu dzieci, zajmujemy się nimi, kochamy, przytulamy i przychodzi ten moment, że dzieci albo wracają do rodziców biologicznych, albo idą do adopcji - wyjaśniła założycielka domu dziecka.
Powódź zabrała dach nad głową
Prawie dwa lata temu w nocy z 16 na 17 września wielka woda zaczęła zabierać ich dorobek życia, a młodszym podopiecznym poczucie bezpieczeństwa.
- Jak dowiedzieliśmy się, że zalewa już Głuchołazy, Nysę, to baliśmy się. Do końca mieliśmy nadzieję, że jednak lawina nie zaleje. Przychodzi jednak taki moment, że trzeba iść, ratować siebie, najważniejsze to dzieci. Człowiek na pewno nie myśli, co będzie późnej, trzeba działać teraz i już, robić wszystko, by zabezpieczyć te dzieci - powiedziała Edyta Cimerman.
Gdy pod wodą znajdowało się 90 proc. miasta, rodzina Cimermanów szukała w tym czasie schronienia i pomocy.
- Było trudno z tego powodu, że tak "na już" nie dało się znaleźć mieszkania dla tylu osób. Dla 15 dzieci nie było takiej możliwości, żeby zdobyć mieszkanie - zaznaczył Robert Cimerman.
Rodzina Cimermanów buduje dom. Trwa zbiórka
Od prawie półtora roku rodzinna Cimermanów opiekuje się 14 dzieci w nieużytkowanym i opuszczonym gimnazjum w Łosiowie. Tymczasowe schronienie pozwoliło im złapać oddech, ale to jedynie przystanek. Jak zaznaczył jeden z podopiecznych, tam nie da się normalnie żyć. Dlatego kilka miesięcy temu Edyta i Robert podjęli odważną decyzję o budowie nowego rodzinnego domu dziecka w Łosiowie.
- Dzieci po różnych traumach potrzebują spokoju - zaznaczyła Edyta Cimerman.
Prace budowlane już ruszyły: powstają fundamenty, a marzenie o bezpiecznym miejscu dla dzieci zaczyna nabierać realnych kształtów. Jednak potrzebne są dodatkowe środki na kolejne etapy budowy: instalacje, dach, okna, wykończenie wnętrz, wyposażenie pokoi dzieci oraz stworzenie przestrzeni, w której będą mogły rozwijać swoje pasje, odrabiać lekcje i po prostu czuć się jak u siebie.
Zachęcamy do wsparcia rodziny Cimermanów, aby ognisko domowe znów mogło płonąć, a ich zaangażowanie i pomoc dzieciom trwać. Link do zbiórki TUTAJ.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Wychowali się w domu dziecka lub w placówkach opiekuńczo-wychowawczych i osiągnęli sukces. "Większość dzieciaków powinna wierzyć w to, że może zmieniać świat"
- Pomaga dziewczętom z domów dziecka. "Im więcej potknięć, tym większy sukces"
- Nowy początek dla domu dziecka w Kłodzku. "Nikt już nie będzie uciekał przed wielką wodą"
Autorka/Autor: Dominika Czerniszewska
Reporter: Mateusz Macierakowski
Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN