Jak działa leśne przedszkole? Dzieci spędzają dni na świeżym powietrzu niezależnie od pogody
- Dzieci w leśnym przedszkolu wychodzą na zewnątrz przez cały rok, także zimą i podczas deszczu.
- .Zajęcia opierają się na bezpośrednim kontakcie z naturą, zwierzętami i pracach manualnych.
- Rodzice i opiekunowie zauważają większą samodzielność dzieci oraz rzadziej występujące infekcje.
Leśne przedszkole i edukacja blisko natury
Idea leśnych przedszkoli wywodzi się ze Skandynawii i od lat cieszy się popularnością w wielu europejskich krajach. W takich placówkach dzieci większość dnia spędzają poza budynkami, ucząc się poprzez doświadczenie i obserwację otaczającego świata. Założycielka placówki podkreśla, że inspiracją były jej własne doświadczenia oraz potrzeba przekazania podobnych wartości kolejnemu pokoleniu.
- Mi zawsze bycie na dworze było bliskie. W dzieciństwie mnóstwo czasu spędziłam na dworze, na różnych wyjazdach z rodzicami. Potem sama chciałam przekazać to moim własnym dzieciom. I tak naprawdę dzięki nim otworzyłam leśne przedszkole i moje dzieci już wyrosły, a my dalej to kontynuujemy - mówi założycielka przedszkola, Bela Girtler.
- My znamy i rośliny, i zwierzęta, owady, drzewa, które rosną w naszej okolicy, żeby dzieciom tę wiedzę przekazywać. Dzięki temu dzieci mogą i dotknąć, i powąchać, i doznać wszystkimi zmysłami to, co nas otacza. U nas nie ma telefonów, nie ma zabawek, mamy kije i deski - dodaje.
Leśne przedszkole zimą. Czy dzieci rzeczywiście mniej chorują?
Przebywanie na świeżym powietrzu nie kończy się wraz z nadejściem chłodniejszych miesięcy. Odpowiedni ubiór i dostosowanie aktywności do warunków atmosferycznych sprawiają, że dzieci mogą funkcjonować na zewnątrz nawet podczas mrozów. Zajęcia w przedszkolu obejmują wspólne posiłki w terenie, opiekę nad zwierzętami, zajęcia artystyczne oraz naukę praktycznych umiejętności.
- Tegoroczna zima dała nam w kość, a dzieci tę zimę spędziły na zewnątrz. Mieliśmy taką strategię, że dzieci rano przychodziły na 8., ubrane adekwatnie do pogody, ale na cebulkę. Czasami dokładaliśmy kolejne warstwy, a czasami je ściągaliśmy. I do godziny 14. byliśmy na dworze cały czas, łącznie z posiłkami - mówi założycielka przedszkola.
- Moje dziecko przez cały sezon jesienno-zimowy nie chorowało ani razu. Mimo, że odbierałam czasami córkę zmarzniętą. Żeby było śmieszniej, rozchorowała nam się na wakacjach zagranicznych podczas świąt. Kiedy było ciepło. A jeśli chodzi o takie inne efekty, no to na pewno dziecko jest bardzo samodzielne. Tu wie, czego potrzebuje, więc to jest dla mnie bardzo istotne - podkreśla jedna z mam.
Zobacz także:
- Poruszająca historia bliźniaków genetycznych. "Wiele osób na świecie czeka na ten dar życia"
- Czy przedszkole może nie przyjąć dziecka, które ma alergię? "Znam wiele takich przypadków"
- 10-latek pozwał ojca o zwrot pieniędzy z prezentów. Na co pieniądze wydał rodzic?