Parenting

Restauracja wolna od dzieci. Fanaberia czy realna potrzeba?

Parenting

Autor:
Patrycja
Sibilska
Chłopiec trzymający pizzę

Są restauracje, w których posiłek spożyjemy przy akompaniamencie cichej muzyki, wśród zrelaksowanych, wyłącznie dorosłych gości. Są też takie, które zamiast ogródków dla maluchów mają wydzielone strefy zupełnie od nich wolne. Na tych, którzy nie zawracają sobie głowy wyznaczonymi granicami, czekają specjalne cenniki. Rozsypywanie piasku i pozostawienie dziecka bez nadzoru może zostać dopisane do rachunku. O szczegółach rozmawialiśmy z managerem jednej z nadmorskich restauracji.

Urlop bez dzieci

Miejsc, w których można odpocząć od uroczych, aczkolwiek często skutecznie zaburzających spokój dzieci, jest wciąż niewiele. Jednak zapotrzebowanie na nie rośnie i to nie tylko ze strony bezdzietnych klientów, ale również rodziców, którym udało się przekonać dziadków, że weekend w towarzystwie 3-letniego Jasia i 1,5-rocznej Małgosi będzie niczym bajka. Wiedzieli bowiem, że babcia po takim weekendzie stanie się Babą Jagą trzymającą te słodkie stworzenia w klatce, a dziadek wyjdzie po zapałki i nie wróci tak szybko, jak zapowiadał.

Dzieci

Propozycje zabawek na Dzień Dziecka
Propozycje zabawek na Dzień DzieckaDzień Dobry TVN
wideo 2/7

Hotelarze i restauratorzy wychodzą takim osobom naprzeciw coraz częściej. Jak się okazuje, ostateczny rachunek jest na plus - zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla klientów.

Cennik grozy, czyli cena za brak szacunku

Cennik tej restauracji może zaskoczyć. Dlaczego jej kierownictwo zdecydowało się na taki krok i jak reagują rodzice małych dzieci? Zapytaliśmy o to managera lokalu, w którym rozsypywanie pisaku i pozostawienie dziecka bez nadzoru może zostać dopisane do rachunku.

W cenniku państwa restauracji czytamy między innymi: rozsypywanie piasku po lokalu - dziecko 300 złotych, rozsypywanie piasku po lokalu - dorosły 400 złotych. To dość nietypowe pozycje? Skąd taki pomysł? - Każda pozycja z cennika, z wyłączeniem pierwszej, jest efektem mniej lub bardziej niemiłych sytuacji z poprzedniego sezonu - wyjaśnia Piotr - manager restauracji. Dzieci zachowywały się aż tak źle? - Nie ma złych dzieci, są dzieci zaniedbane przez leniwych rodziców, takie którym dla świętego spokoju pozwala się na wszystko. Szczególnie w restauracji, bo tu nie trzeba po sobie sprzątać. Niestety najczęstszą odpowiedzią rodziców na nasze prośby o pilnowanie swoich pociech brzmi: "wie pan, to są dzieci". Tak, ja to wiem, sam odchowałem własne i nie wchodziły nigdy komuś do domu czy do restauracji brudząc lub sypiąc piaskiem po innych ludziach, podłodze i meblach. Przyznaję jednak, że zdarzają się rodzice, którzy wykorzystali nasz cennik do nauczenia dzieci, że pracownicy restauracji to też ludzie, których należy szanować, podobnie jak innych klientów, którzy też przyszli zjeść. Niestety to niewielki odsetek - mówi mój rozmówca.   Jak reagują klienci, widząc cennik? Bardzo różnie. Od rozbawienia po wyzwiska. Najsmutniejszą dla mnie osobiście była sytuacja, kiedy jedna z pań, widząc, jak jej kilkuletnia córka nosi piasek, wysypuje go na stół i rysuje sobie po tym piasku paluszkiem, podeszła do niej i zaczęła rysować razem z nią. Na moje pytanie, czy w domu też mają taki zwyczaj, że rysują piaskiem po stole, odpowiedziała mi, że w domu nie mają piasku, po czym obrażona wyszła z lokalu, szepcząc pod nosem niecenzuralne słowa. Na szczęście większość ludzi to rozumie i podchodzi na wesoło. Najzabawniejsza i przemiła sytuacja miała miejsce, kiedy rodzice przed przeczytaniem cennika zamówili napoje, a ich brzdąc biegał po restauracji. Kiedy doczytali, co napisane jest na tablicy, wbiegli do środka, złapali dziecko, mówiąc: "Nie, nie, on nie będzie biegał między stolikami". Oczywiście na wesoło, ze śmiechem ale i zrozumieniem zajęli się małym i fajnie razem spędzili czas, rozmawiając z nami miło o życiu. Nie bali się państwo krytyki, straty klientów, a tym samym mniejszych obrotów, szczególnie w sezonie, kiedy nad morze przyjeżdżają głównie rodziny z dziećmi? - Tak, były obawy. Ale to przemyślana decyzja. Z moich obserwacji wynika, że straciliśmy więcej klientów przez uciążliwe zachowania niepilnowanych przez rodziców dzieci. Wbrew pozorom większość osób przyjeżdża odpocząć i wychodzi z lokalu, widząc takie zachowania. Ja wybrałem komfort i spokój ludzi, którzy szanują nas - pracowników restauracji. Wczytując się we wszystkie pozycje, nie można oprzeć się wrażeniu, że jest to mini podręcznik edukacji społecznej dla rodziców. Taki był zamysł? - Tworząc "strefę relaksu" z plażą i cennikiem nie przypuszczałem, że stanę się edukatorem, a wyszło na to, że tak właśnie jest - wyznaje rozbawiony manager.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Patrycja Sibilska

Źródło zdjęcia głównego: Jordan Vanderzalm/Getty Images

Pozostałe wiadomości