Po 10 latach starań o dziecko, powiedziała stop. "Częściej rozbieramy się przed lekarzami niż w romantycznych sytuacjach"

Przez 10 lat starała się o dziecko. "Częściej rozbieramy się przed lekarzami niż w romantycznych sytuacjach"
Narine Szostak: starałam się o dziecko przez 10 lat
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Adam Burakowski/East News
Narine Szostak przez dekadę starała się o kolejne dziecko. Przeszła m.in. 9 procedur in vitro, 10 transferów, operację endometriozy, ale mimo tego wciąż się nie udawało. Po latach walki zdecydowała, że jej próby dobiegły już końca. O swoich doświadczeniach opowiedziała w Dzień Dobry TVN. Eksperckiego komentarza na ten temat udzieliła Anna Wietrzykowska, psycholożka niepłodności.

10 lat walki o dziecko

Narine Szostak pragnęła po raz kolejny zostać mamą. Chciała, by jej córka miała rodzeństwo. Przez dekadę podejmowała różnego rodzaju próby i starania, jednak wciąż nie udawało się spełnić tego marzenia. W którym momencie powiedziała "dość"?

- Taki kluczowy moment nastąpił wtedy, kiedy uświadomiłam sobie, że koszt, który płacimy, nie tylko ten finansowy, staje się zbyt wysoki, żeby ponosić go dalej wspólnie w tej konfiguracji rodziny, którą już mamy. To są koszty emocjonalne. Całe spektrum psychofizycznych przeżyć, których doświadczamy. Może to zabrzmi brutalnie, ale przez ten cały proces leczenia częściej się rozbieramy przed lekarzami niż w jakichś takich romantycznych sytuacjach - przyznała Narine. 

Całe życie naszej bohaterki i jej rodziny było skupione na staraniach o dziecko.

- To wpływa na to, jak funkcjonujesz, jak myślisz o sobie, to wpływa na relację z partnerem, z rodziną, na relacje towarzyskie i generalnie stawia całe twoje życie do góry nogami. To wszystko trwa latami, więc jest to takie życie trochę w takim stanie przetrwania, który staje się sposobem na życie. Tak to wygląda - powiedziała Szostak.

Narine Szostak przez dekadę starała się o dziecko

Narine doskonale pamięta dzień, kiedy powiedziała sobie, że nie jest w stanie znieść więcej rozczarowań związanych ze staraniami o dziecko.

- To było dosłownie przed rozpoczęciem ostatniej naszej procedury w listopadzie ubiegłego roku, kiedy postanowiłam, że to jest ten moment, w którym przejdziemy przez to i to jest ostatni raz, ponieważ ja dłużej nie jestem w stanie mierzyć się z niemocą swojego ciała. Tych zawodów było tak wiele, że one już zaczynają robić większą szkodę, niż dodawać mi tej nadziei, żeby dalej trwać w leczeniu - zaznaczyła gościni Dzień Dobry TVN.

Anna Wietrzykowska, psycholożka niepłodności opowiedziała, jak rozpoznać ten kluczowy moment w trakcie starań o zajście i utrzymanie ciąży, kiedy trzeba skupić się na zadbaniu o zdrowie psychiczne.

- Jest to taki moment, w którym mamy refleksję albo przychodzą do nas takie informacje zwrotne z najbliższego otoczenia, że zaczynamy funkcjonować gorzej we wszystkich sferach społecznych, bądź też po prostu w wielu obszarach typu związek, praca, relacje społeczne. Pojawiają się tak zwane koszty wtórne niepłodności, czyli jej konsekwencje. I najważniejsza informacja płynie z tego, że niepłodność jako choroba somatyczna zupełnie inaczej wpływa na pacjenta. Gdy pacjent słyszy diagnozę: nowotwór, stwardnienie rozsiane, jeszcze inna choroba somatyczna, on osadza się w tej rzeczywistości, on włącza ją do swojej tożsamości. W niepłodności jest inaczej. W niepłodności pacjent co chwilę jest zapraszany do wyjścia z choroby. Jeszcze jeden cykl, jeszcze jedna miesiączka, jeszcze jeden raz. W związku z tym ta jedna noga jest przy wyjściu. Pacjent się nie adaptuje, czyli nie szuka rozwiązań dla tej trudnej sytuacji, a raczej przekracza siebie. Raczej ma tendencję do tego, żeby wytrzymać jeszcze jeden cykl, jeszcze jeden miesiąc, co często kończy się kryzysem psychologicznym. I stąd jest ta trudność, właśnie trudność w adaptacji do choroby - zaznaczyła ekspertka.

Całą rozmowę znajdziesz w wideo. 

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Justyna Piąsta