- W 2022 r. na plaży w Kalifornii znaleziono ludzką kość. Jej pochodzenie przez długi czas pozostawało nieodgadnione.
- Jak podaje CBS News, badania lokalnych genealogów wykazały, że szczątki należały do mężczyzny zaginionego w 1999 r.
- Sprawę rozwiązano dzięki zaawansowanej analizie DNA oraz pracy ekspertów.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:
Przełom w sprawie zaginięcia sprzed ponad dwóch dekad
Rodzina spacerująca po plaży Salmon Creek State Beach natrafiła na fragment ludzkiej kości w 2022 r. Choć sprawa od samego początku budziła duże zainteresowanie służb, identyfikacja znaleziska okazała się skomplikowana i czasochłonna. Po latach wszystko stało się jednak jasne.
Jak podaje CBS News, znalezione przez spacerowiczów szczątki należały do Waltera Karla Kinneya - bankiera, który zniknął bez śladu w 1999 r. w wieku 59 lat. Mężczyzna mieszkał w Santa Rosa, miejscowości znajdującej się nieopodal plaży, na której odnaleziono jego szczątki.
Niezwykłe odkrycie genealogów
Kluczową rolę w rozwiązaniu wspomnianej zagadki odegrali specjaliści z DNA Doe Project. To właśnie dzięki prowadzonym przez nich analizom genetycznym udało się powiązać odnalezioną kość piszczelową ze szczątkami Waltera Karla Kinneya, które już w 1999 r. zostały znalezione w rejonie Bodega Bay. Wówczas przypuszczano jednak, że znalezione na kalifornijskiej plaży kości miały należeć do niejakiego Johna Doe.
Cytowani przez CBS News eksperci podkreślili, że był to wyjątkowo trudny przypadek, wymagający wieloletnich badań i ponownej analizy materiału dowodowego. Dopiero rozwój metod identyfikacji DNA pozwolił ostatecznie rozwikłać zagadkę sprzed ponad 20 lat.
"To był nietypowy przypadek - rzadko się zdarza, żeby ktoś dwa razy stawał się Johnem Doe" - czytamy w artykule opublikowanym na stronie CBS News.
Zobacz także:
- 39-latka okradała nagrobki. Policja: "Nie oszczędziła nawet grobu dziecka"
- Pijany ojciec jechał autem z rocznym dzieckiem. "Prawie 2,5 promila alkoholu"
- Ciągnął psa za motorowerem. Zwierzę nie przeżyło tortur