- Konflikt na Bliskim Wschodzie zakłóca transport ropy przez cieśninę Ormuz, co podbija ceny paliwa lotniczego i zwiększa ryzyko niedoborów w Europie.
- Prezes Ryanaira ostrzega, że w szczycie sezonu wakacyjnego linie mogą być zmuszone do ograniczania siatki połączeń, a nawet odwoływania części lotów.
- Część przewoźników już tnie nierentowne trasy.
Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.
Linie lotnicze mogą odwoływać loty. Prezes Ryanaira ostrzega
Trwający konflikt na Bliskim Wschodzie utrudnia przepływ tankowców przez cieśninę Ormuz, kluczową dla dostaw paliw z regionu Zatoki Perskiej. To właśnie stamtąd pochodzi nawet 30 proc. paliwa lotniczego wykorzystywanego w Europie.
W efekcie ceny surowca rosną, a eksperci coraz głośniej mówią o możliwych niedoborach. Jak podkreślił prezes Ryanaira, obecna sytuacja może pozostać stabilna jedynie przez najbliższe tygodnie.
- Jeśli konflikt potrwa do końca kwietnia, już na początku czerwca możemy mieć poważny problem z dostępnością paliwa - mówił O'Leary podczas konferencji prasowej w Londynie.
W takim scenariuszu linie lotnicze staną przed trudnymi decyzjami. W grę wchodzi ograniczanie siatki połączeń, a nawet odwoływanie części lotów, co bezpośrednio odczują pasażerowie.
Linie lotnicze na całym świecie przygotowują się na najgorsze
Sytuacja na rynku paliwowym stawia branżę lotniczą w stan podwyższonej gotowości. Jak donosi Reuters, problem nie dotyczy wyłącznie jednego przewoźnika. Coraz więcej linii zaczyna przygotowywać się na możliwy kryzys.
Szef Lufthansy, Carsten Spohr, zwraca uwagę, że pierwsze oznaki napięcia widać już w Azji. To właśnie tam, jego zdaniem, ewentualne braki paliwa uderzą najszybciej. I nie są to jedynie prognozy. Część azjatyckich lotnisk już teraz ogranicza przyjmowanie dodatkowych połączeń z powodu niewystarczających zapasów.
Efekty zaczynają być także odczuwalne globalnie. Niektóre linie, jak SAS czy Vietnam Airlines, zostały zmuszone do anulowania wybranych lotów. Inni, jak amerykański United Airlines, tną siatkę najmniej opłacalnych tras, próbując zrównoważyć rosnące koszty paliwa. Branża powoli przechodzi w tryb zarządzania kryzysowego.
Co z cenami biletów? Sytuacja jest dynamiczna
Ryanair nie może pozwolić sobie na długofalowe decyzje. W obliczu niepewnej sytuacji działa z tygodnia na tydzień. Michael O’Leary jasno daje do zrozumienia, że ewentualne ograniczenia lotów będą uzależnione od bieżącej dostępności paliwa i sytuacji na konkretnych lotniskach. Szczególnie wrażliwy pozostaje rynek brytyjski, silnie uzależniony od dostaw ropy z Kuwejtu.
Problem ma jednak znacznie szerszy wymiar. Według danych Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), nawet 25–30 proc. paliwa lotniczego w Europie pochodzi z Zatoki Perskiej. To sprawia, że region jest wyjątkowo podatny na wszelkie zakłócenia w dostawach.
Co z cenami biletów? Na razie przewoźnik uspokaja pasażerów. Kwoty lotów nie wzrosły gwałtownie, choć prognozowany jest ich umiarkowany wzrost na poziomie 3-4 proc., w porównaniu do zeszłego roku. Jednocześnie linia liczy na większy ruch. Wiosną liczba pasażerów może wzrosnąć o około 5 proc.
Eksperci Międzynarodowej Agencji Energetycznej ostrzegają, że już w najbliższych tygodniach mogą pojawić się pierwsze realne zakłócenia w dostawach ropy. Jeśli tak się stanie, skutki odczuje nie tylko branża lotnicza, ale cała europejska gospodarka.
Zobacz także:
- Ostrzeżenie dla podróżnych. Strajki na lotniskach mogą sparaliżować ruch
- Polska przywraca kontrole na granicach: "Decyzja zapadła". Podano datę
- Jak uzyskać odszkodowanie za opóźniony lot? Prawniczka dzieli się radą i podaje kwoty