Challenge'e na przestrzeni lat
Mateusz Witkowski opowiedział o popularnych wyzwaniach w latach 2000-2009.
- W latach zerowych królowały analogowe challenge'e. Jako ten millenials z końcówki lat 80. jestem z tej strefy buforowej między cyfrą a analogiem. Robiliśmy rzeczy, żeby się sprawdzać typu łapanie chrabąszczy, dzwonienie komuś do domofonu i uciekanie. Trzeba było zdążyć, zanim sąsiad otworzy. Taka challengoza na dobre się zaczęła w drugiej dekadzie XXI wieku - mówił twórca internetowy w Dzień Dobry TVN.
Hania Kordaszewska - przedstawicielka młodego pokolenia - przyznała, że niektóre stare challenge'e nadal funkcjonują wśród nastolatków.
- Niektóre rzeczy się nie zmieniają i takie challenge'e [jak dzwonienie do sąsiada - red.] cały czas funkcjonują. [...] Obecnie jednak młodzi ludzi większość swojego czasu poświęcają na social media. Siedzimy w tych telefonach, przeglądamy, swapujemy, tak naprawdę to jest nasze główne zadanie - wyjaśniła nasza gościni.
Moda na internetowe zadania
Kuba Jankowski przypomniał o ice bucket challenge, który kilka lat temu był viralem.
- Świetny challenge, cel miał bardzo szczytny. Miał szerzyć informację o takiej groźnej, nieuleczalnej chorobie jak stwardnienie zanikowe boczne. Pod przykrywką takiej zabawy, która rozchodziła się niemal wirusowo, ludzie zbierali pieniądze na osoby, które na to chorują. Dzisiaj też tak jest. Całkiem niedawno mieliśmy odsłonę podobnego challenge'u - wspomniał twórca internetowy.
- Mieliśmy swój ice bucket challenge parę razy już. W świecie, kiedy mamy te social media, możemy to bardziej poszerzać na relacjach, w postach i opowiadać kogo nominujemy - dodała Hania Kordaszewska.
Więcej na temat challenge'ów w wideo na górze strony.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Ten challenge w wykonaniu sióstr Kardashian rozbawił internautów do łez! Zobacz nagranie
- Powielasz trend i wrzucasz do sieci zdjęcia z 2016 roku? Ekspert ostrzega: "Zastanów się, czy warto"
- Groźne internetowe wyzwania popularne wśród dzieci i młodzieży. "Trzeba na to zwrócić uwagę"