Tatry. Influencer wjechał corwetą nad Morskie Oko. Dostał 100 złotych mandatu
Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem. Ukraiński influencer przejechał sportowym autem asfaltową drogą prowadzącą do Morskiego Oka, mimo obowiązującego bezwzględnego zakazu wjazdu na terenie chronionym. Na miejscu zrobił sobie zdjęcia z partnerką na tle samochodu, a następnie wrócił tą samą trasą.
Mężczyzna został zatrzymany przez policję przy wyjeździe z terenu parku na Polanie w Palenicy. Funkcjonariusze ukarali go mandatem w wysokości 100 zł oraz ośmioma punktami karnymi.
Rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek powiedział PAP, że taryfikator za takie wykroczenie przewiduje karę do 5 tys. zł.
Morskie Oko. Ukarany influencer przeprasza
Sprawa wywołała oburzenie w mediach społecznościowych, gdzie internauci zwracają uwagę na niewielką wysokość kary za złamanie zakazu obowiązującego na obszarze chronionym.
Jak ustaliła PAP, straż Tatrzańskiego Parku Narodowego nie wiedziała o wjeździe sportowego auta na teren chroniony. Pracownicy parku dowiedzieli się o zdarzeniu dopiero po publikacji zdjęć influencera w Internecie.
Cudzoziemiec po fali krytyki przeprosił za swoje zachowanie i tłumaczył, że błędnie zinterpretował ostrzeżenia dotyczące dojazdu nad Morskie Oko. W mediach społecznościowych napisał, że wraz z partnerką chcieli dotrzeć tam samochodem, ponieważ znajomi mieli mówić im, że "nie da się tam dojechać autem".
Mężczyzna stwierdził również, że "być może w pewnym sensie to wyjątkowe zdjęcie było warte tych 100 złotych", choć dodał, że gdyby mógł cofnąć czas, wybrałby pieszą wędrówkę nad Morskie Oko.
Premier o rajdzie ukraińskiego kierowcy do Morskiego Oka
Premier Donald Tusk w sobotę zwrócił się o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego incydentu.
- Rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie. Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji - napisał szef rządu na platformie X.
Surowsza kara dla influencera, który wjechał autem nad Morskie Oko
W niedzielnym wydaniu Dzień Dobry TVN Łukasz Jedliński mówił, że kara zostanie zaostrzona.
- Po fali oburzenia, po interwencji szefa rządu policja wystąpiła o objęcie 5-letnim zakazem wjazdu do Polski i państw strefy Schengen, a własne postępowanie prowadzi Tatrzański Park Narodowy, który może nałożyć dodatkową karę - powiedział dziennikarz TVN24.
W niedzielę po południu wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk przekazał na X, że "zgodnie z wnioskiem Policji obywatel Ukrainy, który wjechał samochodem pod Morskie Oko, otrzymał zakaz wjazdu do Polski oraz innych państw Strefy Schengen na pięć lat". Rzecznik Karpackiego Oddziału Straży Granicznej mjr Bogumił Strojny poinformował PAP, że w przypadku cudzoziemców naruszających prawo możliwe jest skierowanie wniosku o zobowiązanie do opuszczenia kraju lub wydalenie z Polski. .Jak dodał, jeśli wniosek trafia do Urzędu do Spraw Cudzoziemców, decyzja może zostać wydana niezwłocznie, nawet tego samego dnia. W tym przypadku miałaby jednak charakter formalny, ponieważ cudzoziemca nie ma już na terytorium Polski.
Zobacz także:
- Wspomnienia osób rażonych piorunem w Tatrach. "Popalone ubrania, pełno krwi, ludzie krzyczeli"
- Mandat za zdjęcie w Tatrach. Jak strażnicy będą wyłapywać turystów, którzy łamią przepisy?
- Awaria elektrycznego busa do Morskiego Oka. "Został tam na noc"