Dalsza część tekstu pod wideo:
Bezpański pies wędrował po Tatrach Wysokich
Pierwsza informacja o tym, że po słowackiej stronie Tatr wędruje pies bez opiekuna pojawiła się 30 czerwca. Zwierzę w kolejnych dniach było widziane na Krywaniu, przy Schronisku pod Rysami, nad Popradzkim Stawem i Szczyrbskim Jeziorem oraz w innych charakterystycznych miejscach Tatr. Pies nocami schodził w doliny, a następnego dnia wracał na wyższe szlaki turystyczne.
Mógł on na terenie parku narodowego stanowić zagrożenie dla dzikich zwierząt i turystów, dlatego próbowali go schwytać członkowie obywatelskiego stowarzyszenia "Droga do domu". Według nich zwierzę przywędrowało z Polski. Podchodziło do turystów, po czym uciekało. Nie chciało zakończyć swojej górskiej wędrówki i z czasem traciło zaufanie do osób próbujących je schwytać.
W piątek wieczorem, po kilku dniach starań, udało się go złapać do klatki-pułapki. Według ratowników ten górski włóczęga okazał się nieśmiałym psem, który szuka bliskości człowieka. Dostał imię Bernard na cześć patrona alpinistów, turystów, narciarzy i ratowników górskich.
Według obliczeń portalu hnonline.sk, przeszedł co najmniej 140 kilometrów (dziennikarze zsumowali odcinki między miejscami, gdzie widziano zwierzę).
Drugi pies nadal jest na wolności w Tatrach
Według obliczeń portalu hnonline.sk, przeszedł co najmniej 140 kilometrów (dziennikarze zsumowali odcinki między miejscami, gdzie widziano zwierzę).
Ratownicy przypuszczają, że Bernard przed przybyciem na słowacką stronę gór wędrował już od kilku tygodni po polskiej stronie Tatr. Na kilku wcześniejszych zdjęciach został sfotografowany z jeszcze jednym, identycznym psem – najprawdopodobniej bratem.
Ten drugi pies nadal jest na wolności w Tatrach. Ostatnio był widziany w rejonie Doliny Kościeliskiej.
Zobacz także:
- Żyrafy zaskoczyły badaczy swoimi zdolnościami. Do tej pory sądzono, że to jedynie domena głównie ludzi
- Trujące ryby opanowały popularny kurort. Władze wyznaczyły nagrody za ich odłów
- Dostojne, ale z charakterem. Praca z żubrami to przygoda. "Raz uciekałem i wskoczyłem na ogrodzenie"