Dlaczego Niebieska Karta to realna pomoc dla rodziny? "Zgłaszanie przemocy to nie donos"

Ekspertka o Niebieskiej Karcie: zgłaszanie przemocy to nie donos
Ekspertka o Niebieskiej Karcie: zgłaszanie przemocy to nie donos
Źródło zdj. gł.: GettyImages/ljubaphoto
Niebieska Karta jest realną pomocą rodzinie. Ekspertka Renata Durda przekazała, że społeczeństwo jest coraz bardziej świadome, że zgłaszanie przemocy nie jest formą donosu. W jakich sytuacjach można rozpocząć procedurę Niebieskiej Karty, jakie wsparcie oferuje państwo i jak wygląda ono w rzeczywistości? Sprawdź.

Dalsza część tekstu pod wideo:

Klatka kluczowa-306877
Nauczyciele ofiarami przemocy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Zmiany dotyczące procedury Niebieskiej Karty

Od 2023 r. procedura Niebieskiej Karty uległa znaczącym zmianom. Jak tłumaczyła certyfikowana superwizorka i specjalistka ds. przeciwdziałania przemocy domowej Renata Durda, samą procedurę wprowadzono na mocy ustawy z 2010 roku, obejmującą pięć służb - policję, pomoc społeczną, oświatę, ochronę zdrowia i gminną komisję rozwiązywania problemów alkoholowych.

- Przemoc w bliskich, domowych relacjach najczęściej jest wielowątkowa, w związku z tym potrzebuje interdyscyplinarnych działań; niejednokrotnie trzeba do nich włączyć nie tylko przedstawicieli wymienionych wyżej instytucji, ale też prawników, psychologów, asystentów rodziny, osoby, które zadbają o sposób sprawowania władzy rodzicielskiej nad dziećmi. I tak pod koniec września 2023 roku nowym rozporządzeniem Rady Ministrów ustawodawca przypisał te kompetencje przedstawicielom dodatkowych zawodów - zaznaczyła przewodnicząca Rady Superwizorów z zakresu przeciwdziałania przemocy domowej.

Ustawodawca zmieniły nazwę ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie na ustawę o przeciwdziałaniu przemocy domowej.

- To było świadome działanie, bo przemoc występuje w różnych relacjach. Zmiana w nazewnictwie zdjęła także z osób pokrzywdzonych określenie „ofiary” i od tego czasu używamy już określenia „osoba doznająca przemocy”. Nie mówimy też „sprawca”, tylko „osoba stosująca przemoc”. Chodzi o to, by nie etykietować ludzi. Nowe nazewnictwo konsekwentnie zmierza do uznania aktów przemocy za część doświadczeń, które człowieka w życiu spotykają, a nie za coś, co określa jego całe życie - podkreśliła ekspertka w rozmowie z PAP-em.

Kiedy można rozpocząć procedurę Niebieskiej Karty?

W 2023 roku rozszerzono również możliwość wszczynania procedury. Możemy zrobić to w trzech sytuacjach: gdy są ewidentne ślady przemocy i mamy na to dowody, gdy są podejrzenia wystąpienia przemocy, nawet bez dowodów oraz w sytuacji zagrożenia przemocą.

Jakie to mogą być sytuacje? - Np. gdy rodzice są osobami uzależnionymi czy też szkodliwie pijącymi. Dziecko nie jest systematycznie poddawane opiece medycznej, nie pojawia się w terminach na kontrolne wizyty lekarskie czy na szczepienia. Osoby, które stykają się z tym dzieckiem, zauważają, że nie jest ono wystarczająco „zaopiekowane”. Z dużym prawdopodobieństwem, gdy zajrzymy do takiej rodziny, zobaczymy więcej problemów. W takich sytuacjach wszczynamy procedurę, by ustalić, czy jest realne zagrożenie przemocą, ale też, by stworzyć plan pomocy dla tej rodziny: i dla osób pokrzywdzonych, i dla stosujących przemoc, po to, by takie sytuacje się nie pojawiały i nie powtarzały - powiedziała specjalistka ds. przeciwdziałania przemocy domowej.

Co konkretnie daje założenie Niebieskiej Karty? Renata Durda tłumaczyła, że gdy dorośli szkodliwie używają substancji psychoaktywnych, w rodzinie są dzieci, problemy ekonomiczne, problemy z pracą i z uzyskiwaniem wystarczającego dochodu, czasem też z prawem – wtedy procedura daje możliwość interwencji wszystkim niezbędnym w takiej sytuacji służbom, a więc pomocy społecznej, kuratorom, sądowi rodzinnemu, placówkom oświatowym, do których uczęszczają dzieci, przedstawicielom ochrony zdrowia, jeśli dzieci są niezaopiekowane medycznie lub mają jakieś dysfunkcje lub niepełnosprawności.

- Czasem potrzeba współpracy wielu instytucji, które muszą móc wymieniać między sobą informacje na temat tej rodziny – a nie jest to proste, bo obowiązuje nas ustawa o ochronie danych osobowych. To główna przyczyna, dla której pomimo tzw. ustawy Kamilkowej wciąż zdarzają się tragedie. Dzięki procedurze Niebieskiej Karty można nie tylko wymieniać się informacjami o danej rodzinie, ale też tworzyć dla niej spójny plan działania - podkreśliła ekspertka.

Wszczęcie procedury Niebieskiej Karty - jak wygląda to w praktyce?

Jak to wygląda w praktyce? Renta Durda, posługując się przykładem, zaznaczyła, że sąd rodzinny, kurator i koordynator pieczy zastępczej ma plan, by odebrać dzieci z rodziny, uznając, że rodzice nie są bezpiecznymi opiekunami. Równocześnie szkoła czy ośrodek pomocy społecznej pracuje nad tym, by rodziców nakłonić do zmiany i obiecują, że po poprawie kompetencji wychowawczych, dzieci nie zostaną odebrane.

- Przekazywane są tej rodzinie dwa rodzaje komunikatów, co sprawia, że rodzice nie wiedzą, z kim mają współpracować, komu ufać, bo każdy mówi co innego. Dlatego w momencie wszczęcia procedury przedstawiciele różnych podmiotów: kuratorzy, policjanci, pracownicy socjalni, przedstawiciele ośrodków pomocy społecznej, asystenci rodziny, muszą zasiąść przy jednym stole, omówić sytuację w tej rodzinie, opowiedzieć sobie nawzajem, co wiedzą – bo przecież każdy spotyka tę rodzinę w różnych momentach, w różnych godzinach. Przedstawiciel szkoły widzi dziecko tylko w szkole, bo nie chodzi do domów swoich uczniów, pracownik socjalny bywa tam tylko do godziny 16, bo w tych godzinach pracuje. Ale już kurator sądowy pracuje do 22, więc czasami bywa w tym domu później. Warto, by dogadali to między sobą i obserwowali sytuację w środowisku w różnych momentach, a jednocześnie nie duplikowali swoich działań i nie nachodzili ludzi nadmiernie - powiedziała przewodnicząca Rady Superwizorów z zakresu przeciwdziałania przemocy domowej.

Założenie niebieskiej karty rozpoczyna się od formularza, wypełnia go policjant, przedstawiciel oświaty czy pracownik socjalny, a następnie dostarcza go do zespołu interdyscyplinarnego. Następnie powoływana jest grupa diagnostyczno-pomocowa, która musi się spotkać w ciągu 5 dni. Realnie w ciągu 2-3 tygodni od wszczęcia procedury uruchamiane jest konkretne działanie.

W ostatnim czasie widać znaczący wzrost liczby wszczynanych procedur Niebieskiej Karty. Dlaczego?

- W 2023 roku zmieniły się przepisy i więcej osób - pedagogów, psychologów, osób pracujących w organizacjach pozarządowych - ma uprawnienia do tego, żeby rozpocząć procedurę. Drugi powód jest taki, że ustawodawca wpisał w ustawę o przeciwdziałaniu przemocy domowej zapis mówiący o tym, że dzieci do 18 roku życia, które nie doświadczają bezpośrednio przemocy, ale są świadkami przemocy w rodzinie między dorosłymi (rodzicami, ale też innymi domownikami) są z definicji uznawane za osoby pokrzywdzone. To zasadne, bo dziecko, które obserwuje przemoc między mamą a tatą, mierzy się z bardzo trudną sytuacją, nawet jeśli ta przemoc bezpośrednio go nie dotyka. Ale to poszerza zakres procedury co widać po liczbach: zwiększyła się liczba Niebieskich Kart, w których mówimy nie tyle o przemocy, co o konflikcie między dorosłymi, w który, gdyby nie dzieci, nie angażowalibyśmy się. Bardzo wyraźnie widać wzrost liczby procedur wszczynanych przez przedstawicieli placówek oświatowych, którzy mają kontakt z dziećmi - tłumaczyła Renata Durda.

Wzrost jest też efektem działań edukacyjnych.

- Latami angażowaliśmy media, przedstawicieli kultury, świata filmu licząc na to, że do ludzi zacznie docierać informacja, czym jest przemoc, że nawet jeśli mąż traktuje mnie tak, jak ojciec kiedyś traktował moją matkę, nie muszę tego znosić z zaciśniętymi zębami. Opowiedzenie tego komuś – policjantowi, pracownikowi pomocy społecznej - nie jest donosem, nie musi skończyć się więzieniem, nie doprowadzi do tego, że przemocowy mąż straci pracę, [...] Oczywiście czasem nie ma innego sposobu, by powstrzymać człowieka od zachowań przemocowych jak ścieżka karna, ale nie w każdej sytuacji to konieczne. I coraz więcej osób chce z takiej pomocy skorzystać - dodała ekspertka.

Zobacz także:

Źródło: PAP
Autorka/Autor: Aleksandra Matczuk