Łukasz Litewka nie żyje
Z informacji przekazanych przez Dziennik Zachodni wynika, że Łukasz Litewka miał jechać rowerem ulicą Kazimierską między Dąbrową Górniczą a Sosnowcem. Wówczas potrącił go samochód. Zginął na miejscu.
Informację potwierdziła Lewica, do której należał.
- Nie ma słów, które wyrażą żal i ból, z jakim przyjmujemy dziś wiadomość o tragicznej śmierci naszego Przyjaciela, posła Łukasza Litewki. Dziś Polska straciła człowieka o wielkim, otwartym sercu i polityka oddanego walce o prawa najsłabszych. Łukasz był uosobieniem dobra. Nigdy nie przechodził obojętnie obok czyjejś krzywdy, zawsze był pierwszy w niesieniu pomocy, zawsze uważny na potrzeby innych, zawsze autentyczny -Odszedł w sposób, z którym nie potrafimy się pogodzić. Zginął w tragicznym wypadku, jadąc na rowerze, został potrącony przez samochód - czytamy w oświadczeniu Lewicy.
- W tragicznym wypadku zginął Łukasz Litewka. Poseł. Przyjaciel. Cześć Jego Pamięci. Moje myśli są teraz z rodziną Łukasza - napisał marszałek sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Działalność Łukasza Litewki
Łukasz Litewka dostał się do sejmu w wyborach 2023 roku. Startował z list Nowej Lewicy, a w trakcie kampanii promował adopcję zwierząt ze schronisk, umieszczając na wyborczych banerach ich wizerunki, imiona i numery telefonu, pod którymi można było dowiedzieć się o nich więcej.
W trakcie swojej kadencji koncentrował się na sprawach dobrostanu zwierząt. Podjął m.in. interwencję w sprawie koni dowożących turystów do Morskiego Oka, narażając się tym samym fiakrom. W ostatnim czasie zabierał głos w głośnej sprawie uśmiercenia dzików na oczach mieszkańców Warszawy i wrzuceniu ich do kubłów na śmierci.
Poseł organizował również liczne zbiórki charytatywne. Zasiadał w kilku komisjach i Zespołach Parlamentarnych, w tym również tych, związanych z ochroną praw zwierząt.
Zobacz także:
- Nie żyje Nadia Fares. Francuska aktorka straciła przytomność, pływając w basenie
- Śmierć po porodzie i lata cierpienia. Wstrząsające relacje z prywatnej kliniki
- Nie żyje współzałożyciel Perfectu. "Dziś o 7 rano Wojtek nas opuścił..."