31-latka miała się znęcać nad 5-miesięcznym synkiem. Niemowlę ma złamane ręce i nogę

dziecko w szpitalu
Łódź. Matka miała złamać ręce i nogi 5-miesięcznemu dziecku
Źródło zdj. gł.: photopeak/GettyImages
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
5-miesięczny chłopczyk ze złamaniami rąk i nogi trafił do szpitala w Łodzi. Zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem usłyszała jego matka. Według kobiety niemowlę doznało urazów podczas przewijania. Lekarz nie miał jednak wątpliwości, że to skutek stosowania przemocy. Jaka kara grozi 31-latce?

Dalsza część artykułu dostępna jest pod materiałem wideo

DD_20250415_Przedszkole_REP
Niedopuszczalna przemoc w przedszkolach cały czas się zdarza
Źródło: Dzień Dobry TVN

Łódź. Matka miała złamać ręce i nogi 5-miesięcznemu dziecku

O zarzutach dla kobiety poinformował Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi. 31-letnia mieszkanka Widzewa usłyszała zarzut znęcania się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem i spowodowanie u niego uszczerbku na zdrowiu, co jest zagrożone karą do 10 lat więzienia.

- W tej sprawie sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Kobieta została objęta dozorem policji. Teraz sąd rodzinny zdecyduje o dalszym losie dziecka. Na razie pięciomiesięczny chłopczyk, pierwsze dziecko kobiety, jest w szpitalu - powiedział.

Do zdarzenia doszło 26 sierpnia. Policję zawiadomiła znajoma matki chłopca.

- Kobieta zadzwoniła na alarmowy numer 112 i poinformowała, że od dawnej znajomej dostała informację, że ta zrobiła krzywdę swojemu dziecku. Kobieta poleciła jej, by natychmiast jechała z dzieckiem do szpitala, a sama zaalarmowała policję - przekazała podkom. Kamila Sowińska, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

31-latka podejrzana o znęcanie się nad niemowlęciem

Chociaż policjanci szybko dostali informację o popełnionym przestępstwie, odnalezienie podejrzanej sprawiło pewną trudność, gdyż kobiety miały kontakt jedynie przez internet. Znajoma poza podstawowymi informacjami nie potrafiła podać żadnych szczegółów; nie wiedziała nawet, gdzie mieszka matka pobitego dziecka.

- Policjanci sprawdzali wszystkie możliwe adresy, analizując historię podejrzanej. Tak dotarli do mieszkania na Widzewie, gdzie kobieta miała mieszkać z dzieckiem i konkubentem. Matki nie zastali w domu, ale przed domem spotkali ojca dziecka. Poinformował funkcjonariuszy, że według relacji jego partnerki, synek doznał urazu podczas przewijania - powiedziała podkom. Sowińska. Policjanci odnaleźli kobietę w szpitalu i zatrzymali ją, bo z opinii lekarza wynikało, że obrażenia - złamanie obu rąk i nogi oraz siniaki na ciele niemowlęcia - nie mogły powstać w wyniku nieszczęśliwego wypadku, ale były skutkiem stosowanej wobec dziecka przemocy.

Zatrzymana została nie tylko matka, ale także jej konkubent. Podczas legitymowania go przez funkcjonariuszy wyszło na jaw, że jest poszukiwany listem gończym do odbycia kary więzienia.

Zobacz także:

Źródło: PAP
Autorka/Autor: Oprac. Zofia Wierzcholska