Przyjaciółka Dody usłyszała, że umiera. "Nic tak nie mobilizuje jak diagnoza od onkologa"

Doda i Oliwia Lubieniecka
Przyjaciółka Dody jest chora na raka
Źródło zdj. gł.: Getty Images/Instagram
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Usłyszała od lekarzy, że szanse na wyzdrowienie są niewielkie, ale zamiast się poddać, postanowiła walczyć jeszcze mocniej. Oliwia Lubieniecka, przyjaciółka Dody, po ciężkiej operacji wraca do aktywności fizycznej i pokazuje, że nawet najtrudniejsza diagnoza nie odebrała jej determinacji.

Przyjaciółka Dody - Oliwia Lubieniecka jest chora na raka

Od wielu lat Oliwia Lubieniecka pozostaje jedną z najbliższych przyjaciółek Dody. Regularnie towarzyszy artystce podczas ważnych wydarzeń zawodowych i prywatnych chwil. Na co dzień prowadzi własny salon fryzjersko-kosmetyczny, a jej wielką pasją jest wspinaczka wysokogórska.

W ubiegłym roku jej życie wywróciło się do góry nogami. Podczas rutynowej wizyty kontrolnej usłyszała od lekarza, że zachorowała na raka trzustki.

- "Wie pani, że pani musi być operowana?". Ja mówię: "Wiem, na ECPW [endoskopowa cholangiopankreatografia wsteczna - przyp. red.]". Lekarz odpowiedział: "Nie, musimy natychmiast usunąć tego guza, proszę pani" - wspominała Oliwia w wywiadzie.

Choć w tamtym momencie nie było jeszcze wszystkich wyników badań, specjaliści nie mieli wątpliwości, że konieczna jest szybka interwencja. Termin zabiegu został przyspieszony ze względu na stan zdrowia pacjentki i konieczność natychmiastowego działania.

Oliwia Lubieniecka: "Nic tak nie mobilizuje człowieka jak taka diagnoza od onkologa"

Mimo poważnej choroby i niepokojących prognoz lekarzy, Oliwia Lubieniecka nie zamierza się poddawać. Przyjaciółka Dody każdego dnia walczy o zdrowie, stawiając sobie kolejne cele i konsekwentnie wracając do aktywności fizycznej.

Niedawno opublikowała na Instagramie relację, w której podzieliła się swoim pierwszym treningiem biegowym po operacji.

- To są moje pierwsze 3 km po operacji, to jest mój pierwszy trening biegowy. Ja wiem, że biegałam po 10, 12 czy 15 km, ale wczoraj usłyszałam diagnozę, że umieram, że nie da się mi pomóc, że jestem śmiertelnie chora i szanse na wyleczenie są znikome – powiedziała.

Oliwia przyznała, że mimo trudnych słów usłyszanych od lekarzy, nie straciła motywacji do walki. Wręcz przeciwnie – potraktowała je jako impuls do działania i udowodnienia, że nie zamierza się poddać.

- Nic tak nie mobilizuje człowieka jak taka diagnoza od kolejnego onkologa. Nabrałam tyle sił. Dobrze, że to usłyszałam, bo mogę im teraz robić na złość. Wczoraj zrobiłam 25-minutowy trening na podłodze i użyłam nawet trzykilogramowych ciężarków, a dzisiaj przebiegłam 3 km. Czas nie jest ważny, ważne, że to zrobiłam, bo sobie to obiecałam - dodała.

Oliwia Lubieniecka
Oliwia Lubieniecka nie poddaje się po operacji
Źródło zdjęcia: Instagram/Oliwia Lubieniecka

Zobacz także:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch