Krzysztof Hanke świętuje 45-lecie pracy na scenie i wspomina początki kariery. "Odsądzano mnie od czci i wiary"
Krzysztof Hanke obchodzi wyjątkowy jubileusz. Artysta od 45 lat występuje na scenie i bawi publiczność do łez. Jak wyglądały początki jego kariery? Jak wspomina rolę Bercika w "Świętej wojnie" i kiedy po raz pierwszy poczuł, że jest popularny? O tym opowiedział w Dzień Dobry TVN.
Krzysztof Hanke - początki kariery
Krzysztof Hanke już w dzieciństwie zauważył, że ma smykałkę do kabaretu, a występy przed publicznością go nie krępują.
- Pierwsze moje przedstawienia były na balkonie. Stałem na balkonie, koledzy siedzieli na krawężniku pod moim blokiem. Przebierałem się i takie gesty wykonywałem, żeby oni się śmiali. I tak już zostało. Potem występowałem na akademiach z okazji Dnia Górnika przede wszystkim. Pamiętam moją pierwszą wypłatę za występ, to była czekolada od dyrektora Kopalni Bielszowice za wiersz o górniku. (...) Jak się raz pokaże, że coś takiego się potrafi, to potem wykorzystują człowieka na Dzień Dziecka, Dzień Matki. Tak to się toczyło, a potem występowałem w Kabarecie Ściąga, który założyłem w III Liceum Ogólnokształcącym w Zabrzu. (...) Takie występy urządzaliśmy, że cala młodzież przychodziła - opowiadał Krzysztof Hanke.
Widzowie do dziś pamiętają artystę z roli Bercika w serialu "Święta wojna". To właśnie występ w tej telewizyjnej produkcji przyniósł mu ogólnopolską rozpoznawalność.
- Postać wymyślił Doman Nowakowski, a ja dałem moje osobiste cechy, chociaż chyba te najgorsze tam powkładałem do tego Bercika. To wcale tak wesoło nie wyglądało, bo 20-30 proc. populacji Ślązaków raczej nie utożsamiało się z tą postacią. Wręcz odsądzano mnie od czci i wiary za to, że tam gram i kreuję obraz tego Ślązaka, który jest taki "głupkowaty" - przyznał aktor.
Krzysztof Hanke o kulisach popularności
W którym momencie kariery Krzysztof Hanke poczuł, że jego życie nieodwracalnie się zmieniło, bo jego popularność jest tak duża?
- Pamiętam, że pierwszy raz z Kabaretem Rak przyjechaliśmy do Sali Kongresowej. To dla nas było niesamowite, że możemy występować z innymi kabaretami właśnie w Sali Kongresowej. Jak wyszedłem na scenę, pamiętam, to był taki jeden wielki ryk. Mówię: "Boże, co się stało?". Ludzie wtedy widzieli mnie tylko w telewizji, a nagle wyszedłem na żywo jako estradowiec. (...) To było takie zaskoczenie. To był ten moment i myślę, że od tego czasu zaczęła się wielka kariera Kabaretu Rak - zaznaczył.
Nasz gość świętuje 45-lecie pracy na scenie i nie zwalnia tempa. Gra w różnych kabaretach, w teatrze, ma także swój stand-up.
- Jeśli chodzi o scenę, to przede wszystkim mówię po śląsku. Mówię takie rzeczy, które ludzi rozśmieszają. I to jest w zasadzie tyle. Tu nie ma żadnej filozofii. To jest podstawa, żeby ludzie się dobrze bawili - podsumował satyryk.
Całą rozmowę znajdziesz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Olga Lipińska - ikona telewizji i kabaretu. "Chciałam, żeby ludzie zapamiętali to, co robię"
- Jacek Borusiński tęskni za dawnymi czasami. "Trochę mnie wkurza, że wszystko jest na sprzedaż"
- Rozbawiał ludzi w kabarecie, a sam walczył z czarnymi myślami. "Kto by za mną tęsknił? "