Jacek Borusiński tęskni za dawnymi czasami. "Trochę mnie wkurza, że wszystko jest na sprzedaż"

Jacek Borusiński tęskni za dawnymi czasami i mówi o kondycji współczesnej komedii
Jacek Borusiński o powrocie do czarno-białego świata
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Wojciech Olkuśnik/East News
Jego humor od lat wymyka się schematom, a wrażliwość artystyczna sprawia, że widzowie Mumio wciąż traktują twórczość tej grupy kabaretowej jak osobną kategorię sztuki. W studiu Dzień Dobry TVN Jacek Borusiński opowiedział o swojej fascynacji dawnym kinem i teatrem oraz o tym, dlaczego współczesna komedia coraz częściej go rozczarowuje.

Fascynacja Jacka Borusińskiego dawnym aktorstwem i mistrzami sceny

Jacek Borusiński od lat podkreśla, że jego artystyczna wrażliwość ukształtowała się pod wpływem twórców, którzy dziś należą do klasyki polskiej kultury. W rozmowie w Dzień Dobry TVN wrócił wspomnieniami do czasów, które uważa za najbliższe swojemu sercu - epoki Jeremiego Przybory, Kazimierza Rudzkiego czy Aliny Janowskiej.

- Trochę faktycznie jestem za stary na te czasy. Kiedyś Magda Umer powiedziała takie zdanie, że gdybyśmy my, jako całe Mumio, żyli w czasach Jeremiego Przybory, to jest prawie że pewne, że występowalibyśmy w jego produkcjach. A ja też miałem takie marzenie i taką tęsknotę za tym, że już nigdy nie będzie mi dane zagrać w filmie z Kazimierzem Rudzkim, którego uwielbiałem, z Aliną Janowską. Tak mi się wydaje, że ten rodzaj aktorstwa był mi bardzo bliski i bardzo chętnie bym się tam umieścił - wyjaśnia aktor.

Złota era polskiej komedii według Jacka Borusińskiego

W opinii Borusińskiego najlepszy czas polskiej komedii to okres, w którym humor był traktowany jak sztuka, a nie produkt.

- Uważam, że tamten moment w polskiej komedii był momentem najistotniejszym, najcudowniejszym. To jest może kontrowersyjne, ale tak uważam, że tylko wtedy komedia miała status artystyczny, a teraz jest dziełem trochę zbyt komercyjnym - zaznacza członek kabaretu Mumio.

W obecnych czasach, zdaniem Borusińskiego, zacierają się granice między sztuką a komercją. Artysta nie ukrywa, że tempo i powierzchowność dzisiejszej produkcji filmowej i teatralnej budzą w nim sprzeciw.

- Trochę mnie wkurza to, że wszystko jest na sprzedaż. Na sprzedaż jest nasz intymny świat, język jest już cały na sprzedaż. Nie ma już czegoś takiego, żeby był jakiś smak, jakiś artyzm. Niektóre przekleństwa są bardzo artystyczne i cudowne, i można ich fajnie używać. Poza tym szybkość jest za duża. Dawniej, jak robiono film albo spektakl, to trwało. To musiało nasiąkać. Były próby przed filmem, w trakcie, bardzo dużo czasu na montaż się poświęcało. Teraz jest wszystko bardzo szybko i nie da się zrobić czegoś dobrego bardzo szybko - ocenił aktor.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl

Zobacz także:

Autorka/Autor: Berenika Olesińska